Mariusz Czernic

Morderca mieszka pod 21 / L’Assassin habite… au 21 (Henri-Georges Clouzot, 1942)

Morderca mieszka pod 21 / L’Assassin habite… au 21 (Henri-Georges Clouzot, 1942)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Debiut Clouzota to komedia kryminalna przenosząca formułę angielskiego kryminału w stylu Agaty Christie w realia Francji, która wówczas znajdowała się pod niemiecką okupacją. Reżyser będący także współscenarzystą obrazu przeniósł historię z Londynu do Paryża (akcja literackiego pierwowzoru, autorstwa belgijskiego pisarza Steemana, rozgrywa się w Londynie), ale ani słowem nie wspomniał o toczącej się wojnie. W głównej roli, inspektora Wensa, wystąpił Pierre Fresnay, ale największą gwiazdą filmu okazała się Suzy Delair w roli krzykliwej, ale bystrej kochanki inspektora. Opowieść o metodycznym i perfidnym złoczyńcy używającym miecza, pistoletu i sznurówki to błyskotliwa makabreska, w której zmieszano elementy rasowego kryminału z dowcipem, ironią i sarkazmem.

Film rozpoczyna się od ukazania prawdziwej ludzkiej głupoty i nierozwagi – facet, który wygrał na loterii najpierw upija się w barze, po czym samotnie wraca do domu. Gdy staje się ofiarą mordercy trudno się przejąć, można tylko stwierdzić, że sam jest sobie winien. Problem w tym, że nie jest on ani pierwszą ani ostatnią ofiarą grasującego w Paryżu seryjnego mordercy. Na miejscu zbrodni sprawca zostawia wizytówkę z nazwiskiem Mr Durand. Kim jest ów zabójca, dlaczego odbiera życie ludziom i według jakiego klucza dobiera ofiary? Te pytania dręczą mieszkańców Paryża, w szczególności inspektora Wensa, który otrzymał określony czas na schwytanie sprawcy. Przełom w śledztwie następuje wówczas, gdy zostaje aresztowany drobny oszust – ujawnia on bowiem, że zna adres mordercy. Inspektor w przebraniu pastora idzie pod ten adres, pod którym znajduje się mały pensjonat, i od tej pory swoją uwagę skupia na grupie ekscentrycznych gości pensjonatu. Ktoś z nich ma na sumieniu serię brutalnych zbrodni.

Podobnie jak w Pościgu za cieniem Cluzot połączył tu kryminalną zagadkę z humorem, jednak nastrój filmu Clouzota jest bardziej przygnębiający, a ludzie zostali porównani do robaków, które można rozdeptać bez żadnych konsekwencji moralnych i prawnych. Strach wyjść na ulicę, bo w jednej chwili świat może się zawalić, a życie może zostać odebrane tak szybko i niespodziewanie jak portfel ukradziony przez kieszonkowca. Nawet gdy ktoś nie dysponuje porządną bronią to za pomocą zwykłej, niepozornej sznurówki też może spowodować czyjąś śmierć. Monsieur Durand stosuje wszelkich metod i każda okazuje się skuteczna. I jak na geniusza zbrodni przystało długo pozostaje nieuchwytny. Czy dandysowaty detektyw okaże się niezawodnym pogromcą zła?

Życie jest jak loteria – można wylosować szczęście albo tragedię, zdaje się mówić reżyser. Zakończenie jak to zwykle bywa w filmach kryminalnych niewiele ma wspólnego z rzeczywistością – morderca musi zostać zdemaskowany i basta. Łatwiej taki happy end zaakceptować, gdy film przepełniony jest humorem. A ten jest obecny pod postacią licznych dziwaków, zamieszkujących mały paryski hotel. Są wśród nich: konstruktor zabawek, magik rzucający nożami, lekarz dokonujący nielegalnych aborcji, autorka thrillerów dotknięta kryzysem twórczym, a także przebojowa śpiewaczka, która porównuje siebie do świętej Genowefy broniącej Paryża przed Attylą. I jak tu wskazać winowajcę, gdy każdy sprawia wrażenie osoby niezrównoważonej.

Debiutancki utwór francuskiego filmowca z pewnością nie należy do wybitnych osiągnięć kinematografii. Reżyser za bardzo idzie w karykaturę i pastisz, za mało zaś skupia się na samej intrydze. Ale i w tym też tkwi pewien urok. Szczególnie gdy spojrzy się na rok produkcji można zrozumieć, że w tym trudnym dla Francji okresie potrzebny był zastrzyk humoru. Dzięki niemu można było choć na chwilę odlecieć od przyziemnych spraw, nie zapominając jednak o tym, że zbrodnie na tym świecie zdarzają się codziennie i nie da się temu zaradzić. Napięcie budowane jest umiejętnie dzięki czarno-białym zdjęciom atelierowym, a w scenie pierwszego morderstwa, dokonanego mieczem, zwraca uwagę zręczne kadrowanie. Taki początek zachęca do kontynuowania seansu i trudno odmówić reżyserowi inteligencji, stylu i pomysłu na stworzenie hybrydy czarnego kryminału i czarnej komedii.

L'Assassin habite... au 21 (Henri-Georges Clouzot, 1942)  aa L'Assassin habite... au 21 (Henri-Georges Clouzot, 1942)  aL'Assassin habite... au 21 (Henri-Georges Clouzot, 1942)  aaa

 

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>