Agata Malinowska

Miód / Bal (Semih Kaplanoğlu, 2010)

Miód / Bal (Semih Kaplanoğlu, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Oglądanie „Miodu” przypomina nieco czytanie „Sklepów cynamonowych” – niewiele się tu mówi i dzieje, mimo to można się rozkoszować każdym fragmentem, który jest w swoim bogactwie wręcz wyuzdany. Jednak tam gdzie Schulz zagłębia się w żydowskiej tradycji i symbolice, Semih Kaplanoglu przywołuje prosty świat ciężko pracujących ludzi, zanurzając go w poezji barw i światła. Ten spokojny, medytacyjny film, pełen wizualnej siły i bardzo zwykłych, dziecięcych emocji, rozpoczyna się na granicy życia i śmierci, kończy zaś na granicy snu.

Nie znamy człowieka, który w pierwszych scenach filmu zawisa wysoko na drzewie, uczepiony łamiącej się gałęzi. Dowiemy się jednak wkrótce, że jest on ukochanym ojcem małego Yusufa. To właśnie drobny, wrażliwy chłopczyk jest bohaterem „Miodu”. Pod jego spojrzeniem świat przeistacza się w tajemnicę, która czeka na odkrycie, w przestrzeń gdzie każde doświadczenie jest czymś nowym i ekscytującym.

Yusuf uwielbia opuszczać bezpieczne ramiona matki, będące dla niego synonimem nieprzyjemnych, domowych obowiązków. Matka to mleko, które trzeba wypić co rano. Matka to opresja, z której wybawia go Yakup – ojciec chłopca.

Emocjonalny związek Yusufa z ojcem-pszczelarzem wyraża się w tysiącach drobnych gestów, konspiratorskich szeptów, wspólnych wypraw do lasu, wspólnej pracy przy pszczołach. Miłość rodzica zdaje się być tym, co dla chłopca najważniejsze – do tego stopnia, że jest on o nią żarliwie zazdrosny, a gdy Yakup wyprawia się, by szukać nowych miejsc na ule – dojmująco samotny.

Słodycz dzieciństwa to dla Yusufa słodycz miodu. Wraz z odejściem pszczół nieuchronnie nadchodzi dojrzałość. Pierwszy zachwyt przypadkowo podsłuchanym wierszem, który poruszy w chłopcu nieznaną strunę, jest zapowiedzią drogi, którą Yusuf podąży w dorosłym życiu.

Film Kaplanoglu to kino bardziej portretowe, pozbawione szybko rozwijającej się fabuły, co dla jednych stanowić będzie doskonałą okazję do kontemplacji, innych zaś wynudzi. Świat Yusufa, dziecka które kocha i jest kochane, jest prosty, a dramatyzm przedstawionej historii stonowany przez bardzo wolne tempo.

Dialogi również są dość skąpe – Yusuf mówi niewiele, wyrażając emocje częściej za pomocą gestów lub mimiki – a muzyki nie ma wcale. Ogromną rolę pełni tutaj obraz, piękny i harmonijny, którego nigdy nie ma się dość. W pewnym sensie jest to film bardzo ascetyczny, chociaż jego wizualne bogactwo nie pozwala mi użyć tego określenia całkiem na poważnie.

Artystyczną wartość „Miodu” oceniono wysoko, przyznając mu Złotego Niedźwiedzia na festiwalu w Berlinie. Wobec tego oczywiście należy go obejrzeć, czy też bardziej stosownie – posmakować. To, czy wyjdziecie z kina zauroczeni jego pięknem, zależy już wyłącznie od was.

Miód (Bal, 2010), reż. Semih Kaplanoğlu aa Miód (Bal, 2010), reż. Semih Kaplanoğlu aaMiód (Bal, 2010), reż. Semih Kaplanoğlu aaa

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>