Mariusz Czernic

Miasto gniewu / Crash (Paul Haggis, 2004)

Miasto gniewu / Crash (Paul Haggis, 2004)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Kto by pomyślał, że współtwórca serialu Strażnik Teksasu stanie się wkrótce godnym następcą Roberta Altmana. A jednak Paul Haggis stworzył w altmanowskim stylu wielowątkowy spektakl obyczajowy o trudnej egzystencji w Ameryce. Podobnie jak Na skróty (1993), Miasto gniewu to zbiorowy portret mieszkańców Los Angeles. Dyskryminacja rasowa i etniczna to tematy wciąż aktualne, szczególnie w Ameryce, a w scenariuszu Haggisa zostały one przedstawione w poruszający sposób. Można zarzucać reżyserowi, że w pogoni za sukcesem poszedł na łatwiznę, podejmując wielokrotnie eksploatowany w kinie temat. Ale nie można zaprzeczyć, że przygotował świetny scenariusz, w którym zaprezentował bardzo różne ludzkie postawy borykające się z problemami.

Jeśli opowiada się historię o zwykłych obywatelach trudno uniknąć oczywistości i banałów. Podstawowa oczywistość w filmie Haggisa jest taka, że Ameryka jest krajem wieloetnicznym. Wśród bohaterów mamy więc białych, czarnych, Latynosów, Persów i Chińczyków. Nie ma tu jednak typowej poprawności politycznej, reżyser bardzo rozsądnie korzysta ze stereotypów rasowych. Narzekający na dyskryminację Murzyni okazują się przestępcami, a biały rasista dokonuje bohaterskiego czynu. Nienawidzący rasistów młody policjant sam ulega stereotypom, co prowadzi do tragedii, a przewrażliwiony Irańczyk wpada w furię i strzela do dziecka i jej ojca. Akcja toczy się różnymi ścieżkami, trudno przewidzieć co będzie za zakrętem. Bohaterowie mogą się boleśnie zderzyć ze sobą, ale mogą również w porę się wyminąć lub wycofać. Życie pełne jest przykrych niespodzianek, ale i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Ironia losu potrafi być czasem okrutna, a osoby mające na sumieniu sporo grzechów mogą stać się bohaterami. I vice versa – nieskazitelni obywatele, oceniający negatywnie innych, sami mogą ulec bezpodstawnej przemocy i agresji.

Na zaprezentowanie swoich bohaterów w Short Cuts Robert Altman potrzebował trzech godzin, Paul Haggis zmieścił swoją historię w dwugodzinnym filmie. Doskonale rozpisany scenariusz dość jasno i dosadnie opisywał charaktery i postawę Amerykanów. To sprawiło, że nawet aktorzy mający nieduży czas ekranowy mogli się wykazać. Brendan Fraser choć na chwilę nie musi błaznować, otrzymał szansę by zagrać poważną rolę, lecz blednie w porównaniu z resztą obsady. Sandra Bullock zaskakuje w roli wrednej suki, a Jennifer Esposito jest stworzona do ról inteligentnych i wrażliwych policjantek i w tym filmie znalazła się w swoim żywiole. Don Cheadle, Matt Dillon i Ryan Phillipe tworzą zaś portrety gliniarzy, którzy dostają od życia mocnego kopniaka. W Los Angeles nie mogło zabraknąć także filmowców i tę profesję reprezentuje w filmie bohater grany przez Terrence’a Howarda – człowiek spokojny i ostrożny, który pod wpływem wydarzeń staje się zgorzkniały i podminowany. Rewelacyjna i najbardziej wyrazista jest Thandie Newton – chyba nikt nie spodziewał się po niej tak poruszającej kreacji. Aktorka dosłownie w każdej scenie błysnęła talentem i urokiem, wyciągając maksimum z granej przez siebie postaci. Scenariusz trafił po prostu we właściwe ręce, bo obsada to naprawdę bardzo mocny punkt tej produkcji. Bez takich charyzmatycznych aktorów film by się nie obronił.

Postępowanie człowieka często nie zależy od pochodzenia i rasy, ale życiowych zakrętów i dołków, w które wpada. Nie należy więc ulegać stereotypom, bo one tylko utrudniają życie. Miasto gniewu zaskakuje rozwojem wypadków i ewolucją bohaterów. Mądre kino, lecz pozbawione frazesów i wyświechtanych haseł. Narysowany wprawną ręką obraz stosunków międzyludzkich z domieszką moralizatorskich zabiegów i nieco ckliwym finałem. Bardzo dobrze zmontowana historia, w której świetnie radzą sobie doświadczeni aktorzy. Centralne miejsce zajmuje tu skrzyżowanie dróg, gdzie krzyżują się ksenofobia, rasizm, hipokryzja, a także niewiedza. Amerykanie mylą Persów z Arabami, a meksykański ślusarz zostaje potraktowany jak oszust i złodziej, zarówno przez białą kobietę jak i irańskiego imigranta. Niewiedza może i nie byłaby takim problemem, gdyby nie to, że czasem prowadzi do niesprawiedliwości i przemocy. Debiut Paula Haggisa to bardzo udany wielowątkowy dramat, będący wnikliwą panoramą wielkiego miasta, w którym swoje miejsce próbują znaleźć przedstawiciele wielu kultur i grup społecznych.

 Crash (2004)  aa Crash (2004)  aCrash (2004)  aaa

(Visited 46 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>