Mariusz Czernic

Miasto bezprawia / My Darling Clementine (John Ford, 1946)

Miasto bezprawia / My Darling Clementine (John Ford, 1946)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

26 października 1882 roku doszło do najsłynniejszej strzelaniny w dziejach południowego Zachodu. Bracia Earp wspierani przez „Doca” Hollidaya stanęli w zagrodzie O.K. Corral by rozprawić się z bandą starego Clantona terroryzującą miasteczko Tombstone. Położone w Arizonie miasto nazywane „kamieniem grobowym” było najbardziej nieprzyjaznym miejscem na Dzikim Zachodzie. Szeryf zarabiał tak mało, że nie opłacało mu się nadstawiać karku i bandyci mogli się czuć bezkarnie. Do czasu jednak gdy pojawił się w tych stronach Wyatt Earp, były szeryf z Dodge City. Wraz z braćmi i chorym na gruźlicę przyjacielem wykluczył ze świata żywych większą część gangu starego Clantona. Powstało mnóstwo filmów opowiadających o przyczynach i przebiegu słynnej strzelaniny. Jednym z pierwszych ważnych westernów o Tombstone jest Miasto bezprawia Johna Forda.

Gdy John Ford, Irlandczyk z pochodzenia, rozpoczynał karierę w epoce kina niemego poznał osobiście słynnego szeryfa z Tombstone (zm. w 1929) i z pewnością nasłuchał się opowieści o Dzikim Zachodzie. Gdy jednak przystąpił do pracy nad filmową rekonstrukcją strzelaniny w O.K. Corralu skorzystał z książki Stuarta Lake’a, niezgodnej z prawdą historyczną. Film nie jest więc uczciwą ani rzeczową biografią, lecz westernową balladą o szlachetności, braterstwie, miłości i zemście. Miasto bezprawia to pierwszy western Forda od czasu Dyliżansu (1939). Bo gdy wybuchła wojna reżyser poświęcił się realizacji dramatów, dokumentów i filmów wojennych. Gdy wojenny zgiełk ucichł irlandzki filmowiec mógł powrócić do swojego ulubionego gatunku.

My Darling Clementine to klasyczna opowieść o wymierzaniu sprawiedliwości i pilnowaniu porządku w mieście. Zmęczony szeryfowaniem Wyatt Earp zajął się hodowlą bydła, lecz jego stado zostało skradzione, a młodszy brat James – zamordowany. Wtedy właśnie Wyatt przyjmuje ofertę burmistrza, by założyć cynową gwiazdę. Nie podoba się to nie tylko staremu Clantonowi, lokalnemu bandycie, ale też Hollidayowi, który uczynił z Tombstone swoją przystań. Chory na gruźlicę hazardzista i rewolwerowiec w rzeczywistości umarł w swoim łóżku, bez butów, ale Ford zachował się jak te pismaki, dla których prawda nie ma wielkiego znaczenia. Prawdziwi bohaterowie umierają w butach, a bandyci co do jednego muszą zostać wybici. Reżyser filmowy ma prawo tworzyć własną mitologię, może do woli manipulować faktami, czyniąc Dziki Zachód ciekawszym niż był w istocie.

Henry Fonda w roli nieugiętego stróża prawa jest sztywny, ale ta sztywność dodaje mu komizmu. Widać to szczególnie na potańcówce zorganizowanej z okazji budowy pierwszego kościoła w mieście. Gdy orkiestra przygrywa Wyatt stoi jak kołek u boku Clementine i dopiero po dłuższym milczeniu prosi ją do tańca (nawiasem mówiąc te jego podrygi w tańcu też są dosyć zabawne). Zaskakująco dobry jest Victor Mature w roli „Doca”, ale to jest tak ciekawa postać, że każdy aktor który się w nią wciela przyćmiewa szlachetnego do bólu szeryfa. Holliday przez swoją przedwczesną śmierć stał się niemalże mitycznym bohaterem.

Czym byłby western bez czarnych charakterów? Byłby z pewnością nudną historią obyczajową. W roli herszta bandy, despotycznego i surowego Clantona seniora, wystąpił Walter Brennan. Pod obfitym zarostem i groźnym spojrzeniem trudno dopatrzyć się dziarskiego, komicznego staruszka, jakiego grywał w swoich najsłynniejszych filmach. To człowiek stanowczy, wyznający zasadę „Jeśli już wyciągnąłeś broń to strzelaj”. Nie jest to jednak duża rola, gdyż reżyser bardziej skupił się na relacji między Earpem i Hollidayem, przedstawił ich znajomość rozpoczynającą się od wzajemnej niechęci i stopniowo przeradzającą się w przyjaźń. Nie brakuje wątków miłosnych, których bohaterkami są Linda Darnell (Chihuahua) i Cathy Downs (Clementine Carter). Szczególnie ta pierwsza zasługuje na wyróżnienie – brawurowo odegrała postać zadziornej piosenkarki, wykonała także kowbojski song Ten Thousand Cattle Straying. Darnell była ulubienicą Darryla Zanucka, szefa 20th Century Fox, który czuwał nad jej karierą od jej debiutu w 1939.

Jak to zwykle u Johna Forda bywa na ścieżce dźwiękowej więcej jest tradycyjnej muzyki ludowej niż oryginalnych kompozycji. Tytułowe My Darling Clementine zostało skomponowane w XIX wieku i wraz z innymi balladami z tamtego okresu (np. utwór grany na potańcówce) buduje klimat opowieści o czasach dawno minionych. Nakręcony w Arizonie, Utah i Wyoming film, mimo iż jest bardzo swobodną biografią, należy do najlepszych westernów lat 40. Prosta, klasyczna opowieść o ludziach, którzy już za życia stali się legendami. Powstały gloryfikujące ich książki i ballady, stworzyła się mitologia, którą wykorzystało kino.

Miasto bezprawia to obok Pojedynku w Corralu O.K. najdoskonalszy western o Wyacie Earpie. John Ford za pomocą archaicznej muzyki, urokliwych czarno-białych kadrów i widowiskowych plenerów przywołał klimat tamtych czasów. Akcja toczy się wolno, a reżyser czasem skupia się na codziennej rutynie (rozmowa z nagrobkiem, gra w pokera, szeryf bujający się na krześle). Wpuszczenie Indianina do baru kończy się pijacką rozróbą, Clantonowie okazują się wielbicielami Szekspira, zaś aktor szekspirowski zapomina tekstu i „Doc” kończy jego monolog. Dominuje marazm, który dodaje wiarygodności, bo sugeruje że oprócz pojedynku w Corralu tak naprawdę niewiele się tam wydarzyło.

My Darling Clementine (John Ford, 1946)  aaa My Darling Clementine (John Ford, 1946)  aaMy Darling Clementine (John Ford, 1946)  s

(Visited 61 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>