Agata Malinowska

Melancholia (Lars von Trier, 2011)

Melancholia (Lars von Trier, 2011)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Lars Von Trier zniszczył Ziemię. Z pewnością niełatwo mu będzie w przyszłości podjąć jeszcze cięższy temat, nic więc dziwnego, że jego myśli mkną w stronę ostrej pornografii. Czasem nawet on musi odpocząć. Tymczasem zafundowana nam przez niego „Melancholia”, majestatyczny portret ostatecznego rozwiązania kwestii ludzkiej, uwodzicielsko roztacza przed nami apokaliptyczną wizję. I chociaż wszystko odbywa się w skali mikro, w niewielkiej przestrzeni pewnego zamku, bez walących się wieżowców i tłumów krzyczących z przerażenia, trudno określić ten film innym słowem niż „spektakularny”.

Uwerturą „Melancholii” jest właśnie zagłada Ziemi, osobliwy statyczny teledysk do muzyki Wagnera (cóż innego powinno rozbrzmiewać w tak podniosłej chwili?). W oku kamery ruch zamiera lub odbywa się powoli, jakby nie chcąc zakłócić powagi. Dwie siostry i dwie planety – Claire i Justine, Ziemia i ogromna błękitna Melancholia – uczestniczą w tańcu śmierci. Jest to koniec, jakiego być może byśmy chcieli, gdybyśmy potrafili ze spokojem rozważyć myśl o własnym zniszczeniu. Taki, którego można pragnąć, nie popadając w masochizm. Graniczący z ulgą lub nawet autentycznym katharsis, ujęty w pocztówkowo pięknych, soczystych kadrach, przy wtórze dźwięków elegijnej, koniecznie klasycznej, muzyki. Niemal eutanazja.

Nabrawszy kosmicznej perspektywy, czas przenieść się w czasie i przyjrzeć się temu, co działo się wcześniej. Oto przyjęcie weselne cierpiącej na depresję Justine, na którym panna młoda rozpętuje własną, prywatną apokalipsę, rujnując świeżo zawarte małżeństwo i swoją karierę. Nie mamy do niej o to żalu i rozumiemy, gdy bezradnie powtarza „starałam się”. Widzimy, że życie to dla niej zbyt wiele. Dlatego właśnie, gdy nadchodzi koniec, gdy nie ma już nadziei i gdy daremność istnienia odsłania się w całej krasie, ona jedyna potrafi znaleźć w sobie siłę, spokój i łaskawość.

To jest właśnie chwila, w której urzeczywistnia się jej wizja świata i hołubione przez nią pragnienie zagłady. Gdy Justine opala się w blasku Melancholii, mającej wkrótce pochłonąć Ziemię, (scena porażająca kiczem, lecz trudna do uniknięcia) na jej twarzy maluje się niemal rozkosz. Claire – matka małego chłopca – w obliczu nadchodzącej apokalipsy umiera ze strachu jak porządny, zdrowy człowiek.

Melancholia”, zgodnie z pragnieniem Von Triera, łączy romantyczne rozbuchanie z realizmem psychologicznego dramatu, przy czym, być może już niezgodnie z jego zamierzeniem, dominuje jednak to pierwsze. Obraz depresji stworzony przez Kirsten Dunst jest dojmujący i prawdziwy, nie jest jednak w stanie przebić widoku płatów popiołu, powoli zasnuwających „Myśliwych na śniegu” Pietera Bruegla czy majestatycznego pocałunku dwóch planet. Czy ta nierównowaga umniejsza wartość filmu? Nie. Potęga „Melancholii” to w dużej mierze właśnie wizyjność i przesada.

Bowiem poza wszystkim jednak jest to fantazja o końcu świata, fantazja w sensie psychoanalitycznym, wysnuta przez osobę, która zapewne przynajmniej raz pragnęła ostatecznej zagłady w sposób prawdziwie dojmujący (Von Trier zmaga się z depresją). I jako fantazja ma prawo być dowolnie wyrazista. Jej zadaniem jest ogarnięcie widza, nasycenie go przeczuciem apokalipsy i uczynienie tego przeczucia jeśli nie radosnym, to w każdym razie ambiwalentnym. Nie ma tu Boga, z którym można targować się o przesunięcie końca czasu, nie ma nadziei na przetrwanie niedobitków.

Jest tylko osobliwe piękno zagłady, rozkosz przeminięcia i pewna ekscytacja faktem, że ludzkość zniknie bez żadnego śladu, gdyż nie jest warta tego, by go po sobie pozostawić. To film w szczególny sposób wyzwalający i nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jego nakręcenie pomogło Von Trierowi w odzyskiwaniu duchowej równowagi. Nie da się jednak ukryć, że ma swój ciężar i swoją specyficzną aurę. Od nas tylko zależy, czy rozminiemy się z nim, czy też odczujemy zderzenie prawdziwie godne wagnerowskiej oprawy.

Melancholia (2011), reż. Lars von Trier aaa Melancholia (2011), reż. Lars von Trier a Melancholia (2011), reż. Lars von Trier aaMelancholia (2011), reż. Lars von Trier

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>