Joanna Roman

Maria Skłodowska-Curie (Marie Noelle, 2016)

Maria Skłodowska-Curie (Marie Noelle, 2016)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Z biografiami zawsze jest pewien problem – rzadko kogokolwiek w pełni zachwycają i spełniają wszystkie pokładane w nich oczekiwania. Jeżeli sięgamy po produkcję opowiadającą o kimś, kogo cenimy lub znamy, już na wstępie spodziewamy się czegoś wybitnego i zaskakującego. Z jednej strony, te oczekiwania w pewnym stopniu są słuszne, bowiem dana osoba osiągnęła zazwyczaj ponadprzeciętne sukcesy. Z drugiej strony natomiast, poza sferą zawodową większość znanych ludzi nie różniła się nadto od pozostałych. W końcu każdy stawia sobie w prywatnym życiu podobne cele – dążymy do kochania i bycia kochanym, stabilizacji i szczęścia. Seans w takim przypadku ma przede wszystkim inspirować i zachęcać do działania. Czy historia Marii Skłodowskiej-Curie jest pod tym względem podobna?

Maria pracuje wraz ze swoim mężem i wielką miłością swojego życia nad praktycznym zastosowaniem radu w leczeniu raka. To właśnie współpraca Pierre’a i Marii przyczyniła się do zdobycia przez nich pierwszej Nagrody Nobla i umożliwiła im dalsze badania. Wychowując dwójkę córeczek, spędzając czas ze swoim mężem i dokonując kolejnych niezwykłych odkryć, Maria była u progu szczęścia. I nagle jej świat runął – Pierre Curie potrącony przez konny powóz umiera na ulicy Paryża. Zrozpaczona Maria musi od nowa ułożyć swój świat i uwierzyć w potęgę swojego umysłu, który wkrótce przyniesie jej kolejną zaszczytną nagrodę. Jednak czy kobieta będzie zdolna jeszcze kogoś pokochać?

Maria Skłodowska-Curie” to film, na który czekałam już od dawna. Przyznam się, że zwiastun obejrzałam dobre kilkanaście razy i praktycznie znałam go na pamięć. Potencjał historii jest przecież ogromny, gdyż biografia polskiej naukowiec pełna jest pionierskich sukcesów, o których wciąż dowiadujemy się w szkołach za mało. Tymczasem obraz kobiety wyłaniający się z produkcji daleki jest od sztampowych rozwiązań, typowych dla swojego gatunku. Na ekranie Maria to cicha i spokojna kobieta, doszczętnie poświęcona nauce i swojej rodzinie. Akcja rozpoczyna się od przypadkowego momentu w jej życiu, już po otrzymaniu pierwszej Nagrody Nobla, a jeszcze przed tragicznymi zdarzeniami przyszłości. To czas w fabule, kiedy Maria pozostaje praktycznie w tle, a widzowi ciężko jest się połapać wśród bohaterów. I wielki smaczek przeszedł mi koło nosa, czyli coś, na co najbardziej liczyłam w tym filmie. Moim zdaniem zabrakło wprowadzenia, które uzasadniłoby dlaczego Maria wyjechała z Polski i w jaki sposób poznała swojego męża. Jej talentu i pracy naukowej nie da się przecież negować, jednak ciężko byłoby go odkryć na ulicy przez przypadek. Niestety już od pierwszych minut seansu widz ma szansę poczuć się na dobre zagubiony w dopiero co rozpoczynającej się fabule.

Poszczególne sceny poukładane są dalej niezbyt składnie, co sprawia, że historia pierwszej kobiety noblistki jest niespójna i dziurawa. Reżyserka zdecydowała się na ukazanie Marii Skłodowskiej-Curie od zupełnie prywatnej strony, pozostawiając sprawy naukowe daleko w tle. Jednak i tutaj twórcy są niekonsekwentni, gdyż często to właśnie wydarzenia związane z nauką bardziej pochłaniają uwagę niż sama postać Polki. Natomiast od drugiej połowy film nabiera dynamiki i barw, których zdecydowanie zabrakło w jego pierwszej części. Od tego momentu Maria wyraźnie przoduje na ekranie i pochłania całą uwagę. Aż przykro się robi, że akcja nie została tak dynamicznie poprowadzona od początku, choćby przez samą kontrowersyjną i odważną decyzję wyjazdu z Polski. Na ekranie świetnie sprawuje się Karolina Gruszka, która z wyczuciem, subtelnością i pewną charyzmą wcieliła się w postać Marii. Na uwagę zasługują również godne podziwu kostiumy i scenografia, które znakomicie oddają klimat ówczesnych czasów. I chociaż wiele scen kręconych było w dobrze mi znanych na co dzień miejscach, to jednak z łatwością potrafiłam odnaleźć się w tej rzeczywistości z początku XX wieku.

Film zasługuje z pewnością na pochwały pod kątem technicznym, natomiast co do scenariusza nadal mam wiele wątpliwości. Chociaż twórcy odważnie podchodzą do ukazania fragmentów z życia Marii, gdzie nie brakuje wątków miłosnych, ale też zwątpienia i smutku kobiety, to jednak obraz jest niepełny i pozostawia zbyt duże poczucie niedosytu. Historia z tak dużym potencjałem nie zostaje więc niestety należycie wykorzystana, a film moim zdaniem nie do końca ukazuje fenomen, geniusz i niezwykłość postaci, jaką bez wątpienia była Maria Skłodowska-Curie.

(Visited 37 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>