Agata Malinowska

Manila (Adolfo Alix Jr., Raya Martin, 2009)

Manila (Adolfo Alix Jr., Raya Martin, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Już od pierwszych momentów widać, że będzie to kino eksperymentujące. Ujęcia bez jednego słowa okraszone specyficzną muzyką, właściwie nie połączone jakimś związkiem przyczynowo-skutkowym tworzą czarno biały, niespieszny chaos, z którego dopiero po paru minutach zaczyna wyłaniać się jakaś historia… Być może należało się tego spodziewać po „czołowych twórcach kina niezależnego”. Ale po kolei.

Manila” stanowi ponoć hołd dla dwóch filmów, „City After DarkIshmaela Bernala i „JaguarLino Brocki. Logicznym jest zatem, że podzielono ją na dwie części (jedna rozgrywa się za dnia, druga w nocy) i każdy z reżyserów otrzymał w przydziale jedną. Pierwsza połowa skupia się na historii uzależnionego od narkotyków młodego mężczyzny, którego wędrówki po mieście i spotkania z ludźmi to właściwie desperacki wysiłek znalezienia emocjonalnego oparcia.

Druga historia, znacznie bardziej spójna, opowiada o ochroniarzu młodego polityka, który powodowany lojalnością wobec swego pana wplątuje się w tragiczną sytuację. Dodatkowo można obejrzeć wstawki w postaci scen kręcenia filmu, mającego być zapewne filipińską romantyczną komedią, oraz krótki już nakręcony jej fragment (muszę dodać, że wyjątkowo zły).

Mimo pozornego chaosu „Manila” posiada przemyślaną strukturę i zamyka się w kompletną całość, rozpoczynając się i kończąc sceną policyjnego pościgu. Można rozpoznać również temat przewodni, którym jest rzeczywistość filipińskiego miasta. Odgłosy miejskiego życia i zróżnicowana sceneria – od modnych klubów dla bogaczy po slumsy na wysypiskach – wprowadzają widza w klimat charakterystyczny dla tego miejsca.

Wszechobecna korupcja, samowola policji, dramatyczna bieda – wszystko to może budzić wewnętrzny sprzeciw w mieszkańcu Europy, jednak twórcy odżegnują się od ambicji społecznych. Nie pragną poruszać sumień, lecz wiernie przedstawić manilską rzeczywistość, która nie może się jak na razie obyć bez żadnego z tych elementów. W takim świecie słabych i wrażliwych, a tacy są obaj główni bohaterowie, czeka wyłącznie cierpienie. Być może właśnie ten chłodny realizm stanowi najbardziej poruszające przesłanie „Manili”.

Nie jest łatwo ocenić ten film – z hołdami jest zwykle tak, że jeśli coś się nie uda, trudno powiedzieć, czy to porażka reżysera, czy też świadoma stylizacja. Jak by nie było, pierwsza część „Manili” jest na tyle nieciekawa, że warto zabrać ze sobą przyjaciela, by nastawił nam szczękę w razie gdyby wyskoczyła od ziewania. Zdecydowanie lepiej prezentuje się część druga. Historia jest nieskomplikowana i świetnie przewidywalna, lecz opowiedziana z zaangażowaniem zdolnym poruszyć do głębi. Gdyby był to samodzielny film – mogłabym polecić. Ponieważ nie jest – oglądać na własne ryzyko.


Manila (2009)

(Visited 6 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>