Joanna Roman

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie / Rogue One: A Star Wars Story (Gareth Edwards, 2016)

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie / Rogue One: A Star Wars Story (Gareth Edwards, 2016)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Gwiezdne wojny” od lat zbierają wokół siebie grona fanów, potężne niczym siły Imperium i równie oddane przedstawianym bohaterom, jak wierni pozostają Rebelianci swojej sprawie. I chociaż do nowo powstających części sagi nie podchodzę aż tak emocjonalnie, to z chęcią śledzę poczynania bohaterów w nowych odsłonach. To już kwestia przyzwyczajenia, że grudzień jest miesiącem, kiedy mają miejsce doniosłe premiery, wyczekiwane przez tłumy fanów. Tak było z kolejnymi częściami „Hobbita”, tak było rok temu z „Gwiezdnymi wojnami: Przebudzenie mocy”, tak jest również i w tym roku.

Akcja filmu umieszczona jest pomiędzy III a IV epizodem sagi. Jyn Erso jako mała dziewczynka cudem uratowała swoje życie i zdołała uciec przed pewną śmiercią. Z tego też czasu Jyn posiada ostatnie wspomnienie swojej rodziny – matki oraz ojca, który obecnie jest ważnym konstruktorem po stronie Imperium. O tym ostatnim dorosła już kobieta dowiaduje się od Rebeliantów, którzy mają wobec niej określone plany. Jyn balansuje między tęsknotą do ojca, chęcią zgłębienia na jego temat prawdy a sprawą pokonania wrogiego Imperium. Dla kobiety, której konflikt odebrał wszystko, co najcenniejsze w życiu, decyzja może okazać się wyjątkowo trudna.

Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie” nie stanowi osobnego epizodu. Tak zwany spin-off serii skupia się na wątkach pobocznych, które mają wprowadzić widza w kolejną, IV część. Chociaż sens tworzenia tej produkcji był kwestionowany przez wielu, trudno po seansie znaleźć nawet jeden element, potwierdzający te przypuszczenia. Gareth Edwards w swoim zamyśle wykreował zupełnie nową jakość Gwiezdnych Wojen. Jego najnowszy film został rozsądnie zrealizowany, a na ekranie widać efekt tej pracy. Obrazowi daleko do bezmyślnego kina fantasy, które bez realizacji konkretnego celu ukazuje popisy efektów specjalnych i technologicznych nowinek. „Łotr 1″ wykorzystuje wszystkie elementy składające się na klasyczne Star Wars w odpowiednich proporcjach, a razem tworzą one przemyślaną całość. I to podejście może prawdziwie zachwycić.

rogue-one-a-star-wars-story-trailer-2

Gareth Edwards w swoim filmie przeznacza do głównych ról aktorów, którzy swoją charyzmą i poprawnością dobrze wpasowują się w jego koncept. Znana mi dobrze z „Teorii wszystkiegoFelicity Jones skupia na sobie ogromny ciężar produkcji, a swoje zadanie wykonuje jak najbardziej trafnie. To właśnie jej postać poznajemy najlepiej, więc siłą rzeczy pozostali bohaterowie zmuszeni są pozostać w tle. A tło nie jest w żadnym wypadku szare i jednolite, bo zza pleców Jyn wychyla się przykładowo niewidomy mnich i robot K-2SO. Ten drugi w porównaniu z „Przebudzeniem Mocy” oprócz humoru ma też coś więcej do zaoferowania. Reżyser w panujący intensywnie wojenny chaos wprowadza fragmenty, które nieco rozładowują napięcie, nie nużą i stale pozwalają się dobrze bawić.

„Łotr 1″ to przede wszystkim prosta historia, która nie wymaga wcale zbytniego skomplikowania. Przez swoje podejście reżyser wprowadza nieco nawiązań do epizodów powstałych chronologicznie najwcześniej, a akcja jego filmu wydaje się bardziej rzeczywista. Najbardziej spodobało mi się przedstawienie głębi ukazywanych zdarzeń i postaci, jak na przykład wątek faktycznej wiary w Moc. To już nie tylko puste frazesy i miecz świetlny, ale autentyczna ufność w zwycięstwo. W moich oczach właśnie na tym zyskuje ta produkcja, która nie opiera się na efekciarskich zagraniach, ale na sile własnej historii. Na brak doznań wojennych nikt nie może narzekać, a wszystko dzieje się jednak z określonym sensem i jest ściśle ujęte w zamysł filmu.

Te wszystkie aspekty (a pewnie znalazłoby się ich jeszcze kilka!) składają się na interesujący seans, który daje nową nadzieję na jakość Star Warsów. Obraz nie przytłacza, a to wydaje mi się w porównaniu do poprzedniej części jednak ogromną zaletą. Film do ostatnich minut silnie angażuje emocje widza, co sprawia, że „Łotr 1″ zostaje w pamięci i zachęca po odświeżenie sobie IV epizodu. Z niecierpliwością czekam na więcej.

(Visited 113 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>