Karolina Łachmacka

Księżna / The Duchess (Saul Dibb, 2008)

Księżna / The Duchess (Saul Dibb, 2008)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Przyznaję się bez bicia – filmy kostiumowe o miłości to jeden z moich ulubionych, jeżeli nie najbardziej ukochany gatunek. Być może wynika to z cech mojej osobowości (całkiem prawdopodobne…), lecz zdecydowanie nie o tym chcę dziś napisać.

Księżną” (2008) chciałam obejrzeć już dawno i miałam ku temu wiele okazji, ale żadna z zaistniałych sposobności nie przeistoczyła planu w czyn. Film Saula Dibba obejrzałam trafiwszy nań przypadkiem na AleKino+. Obejrzałam i, choć fajerwerków nie było, wystawiam temu dramatowi naprawdę dobrą laurkę.

Księżna” to biograficzna historia pięknej Georgiany, która zostaje księżną Devonshire. Chociaż tytuł dodaje splendoru i przynosi prestiż, co z kolei nieodłącznie wiąże się z bogactwem materialnym, Georgiana (Keira Knightley) wylądowuje na uczuciowej mieliźnie. Małżeństwo z demonicznym wręcz księciem Devonshire (Ralph Fiennes) to pasmo udręki, której intensywność pulsuje z każdą urodzoną przez Georgianę córką i brakiem męskiego dziedzica tytułu. Przedmiotowo traktowana kobieta musi stawić czoła temu, co stawia przed nią los (jakkolwiek enigmatycznie by to nie zabrzmiało).

Co czyni film kostiumowy udanym? Ujmę to tak – widz musi poczuć, co dzieje się za ściśle związanym gorsetem głównej bohaterki – czyli usłyszeć walenie jej serca. Szczere trzepotanie, kiedy kocha i jest kochana, a także przerażający łomot, gdy owo serce się łamie. Ale łatwo tu o to, by się nadto „nadymać”, toteż postaci bywają przerysowane i w konsekwencji nierealne.

Pomimo to, ze względu na pozytywną, świąteczną aurę, skupię się na moich ulubionych filmach kostiumowych, które uważam za wyjątkowo udane. Ex aequo w moim rankingu wygrywają Królewska faworyta (1990) oraz „Niebezpieczna piękność” (1998). Tuż za nimi plasuje się natomiast francuska produkcja z 2013 roku, „Markiza Angelika” (2013). W każdym z tych filmów mamy do czynienia z historią porywających uczuć (choć może początkowo opowieść o francuskiej markizie taką się nie wydaje). Ale przede wszystkim – chodzi tu o grę aktorów i ich prowadzenie, plus dobre dialogi. Wówczas, przy podkreśleniu innych walorów odpowiednią muzyką, scenografią oraz, co niezwykle istotne – kostiumami – nie może się nie udać. Oczywiście, dokładność co do historii i faktów jest w filmach niemal zawsze ofiarą składaną na ołtarzu dla osiągnięcia iście spektakularnego efektu.

Jak jest z „Księżną”? Przede wszystkim, film ten miał dosyć spore szanse na zainteresowanie krytyki i rzeczywiście był na ustach wielu (Ralph Fiennes za drugoplanową rolę męża Georgiany otrzymał nominację do Złotego Globu). Z pewnością duża w tym zasługa Keiry Knightley, która od niemal kilkunastu lat niezmiennie plasuje się gdzieś w czołówce najpopularniejszych aktorek na świecie. Poza rolą Fiennesa, zadbano także o solidne aktorskie „zaplecze” w postaci zimnej, pozbawionej współczucia lady Spencer (Charlotte Rampling).

Mimo to trudno jest oprzeć się wrażeniu, że „Księżna” to bardziej studium życia samej księżnej Devonshire, a nie historia miłosna. Żaden z męskich protagonistów tej historii nie został bowiem postawiony na równi z postacią Georgiany. Mężczyźni są istotnym elementem jej życiorysu, niemniej to ona i jej przeżycia stanowią o tym, co ma myśleć widz. Naturalnym jest więc, że rolę tę emocjonalnie udźwignąć musi aktorka, która ją odgrywa.

Czy Keira Knightley to idealna kandydatka do roli kobiety z kart odległej już historii? W 2005 roku zaledwie 20-letnia Brytyjka otrzymała nominację do Oskara za rolę Elizabeth Bennett w „Dumie i uprzedzeniu”. Tamtej postaci Knightley nadała humor i czar. Tutaj mamy oczywiście do czynienia z głębszą sytuacją dramatyczną. Przy losach Georgiany stworzony przez Jane Austen świat to delikatna herbatka porcelanowych lalek. Knightley nie należy do kobiet, które zalewają rozkładówki gazet wylewającymi się biustami na salonach. Keira jest płaska jak deska i nawet w wypychających jej znikomy biust gorsetach jawi się dosyć bezkształtnie. Ponadto typowa dla mody bohaterki filmu peruka wcale nie ułatwia jej roli. Ale jest w jej wielkich oczach coś, co nazywamy ładunkiem dramatycznym. I tego ładunku aktorka nie waha się używać w kluczowych scenach. I choć są takie, w których można by życzyć sobie więcej, jedna z ostatnich scen Georgiany, kiedy musi pożegnać się z córką, Elizą, to wielki popis Keiry Knightley. Patrząc na tę scenę doszłam do wrażenia, że Knightley najprościej w świecie w niektórych, innych i mniej udanych, powinna była po prostu nakręcić więcej dubli. Nie jestem w stanie orzec, że to pomogłoby na sto procent, ale takie odnoszę wrażenie. Chuda, dosyć wysoka Keira jest w pewnym sensie podobna do dawnej Audrey Hepburn, która także łamała stereotypy swoją urodą. Knightley w scenach takich, jak ta opisana wyżej, dostaje wszelkich niezbędnych kształtów, bo nadrabia je dramatyzmem.

Ralph Fiennes jest oczywiście dobry w swojej roli, chociaż, podobnie jak Knightley, nie mamy tu do czynienia ze stuprocentową kondycją aktora. Być może i on potrzebował lepszego prowadzenia. Porażką w filmie Dibba jest natomiast niekwestionowanie Dominic Cooper w roli Charlesa Greya. Jest on w swojej roli po prostu bezosobowy i nie pomaga wcale uzasadnić uczuć Georgiany.

„Księżna” to dobry, solidny dramat kostiumowy, choć mam wrażenie, że tkwi w nim niewykorzystany potencjał. W efekcie jest to historia opowiedziana chłodno i może wydawać się wręcz „zastygnięta” emocjonalnie.

Trailer

Galeria

(Visited 35 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>