Przeżyliśmy wojnę / The Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962) | Kinetoskop - recenzje, artykuły filmowe
 Mariusz Czernic

Przeżyliśmy wojnę / The Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962)

Przeżyliśmy wojnę / The Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Początek lat 60. to przełomowy etap w karierze Johna Frankenheimera, który z realizacji telewizyjnych przerzucił się na niekonwencjonalne filmy kinowe. W samym roku 1962, między kwietniem a październikiem, miały premierę trzy jego dramaty filmowe: Wszystkie mu ulegają z Warrenem Beattym, Ptasznik z Alcatraz z Burtem Lancasterem i Przeżyliśmy wojnę z Frankiem Sinatrą. Ten ostatni to paranoiczny thriller o zabarwieniu satyrycznym, wykorzystujący lęk przed komunistyczną działalnością. Reżyser pokazuje przy okazji, jak wiele nauczył się pracując w telewizji. Energiczny montaż, duże zbliżenia, żywa praca kamery to zabiegi typowe dla tego właśnie medium. Ale nie tylko strona formalna wyróżnia się pozytywnie. Intryga, aktorstwo i suspens również decydują o wysokiej klasie filmu.

Mandżurski kandydat, jak można przetłumaczyć dosłownie oryginalny tytuł, rozpoczyna się od fragmentu z wojny koreańskiej. Niewielki oddział amerykańskich żołnierzy wpada w misternie zastawioną pułapkę. Niektórym z nich udaje się bezpiecznie i w chwale powrócić do domów, ale ich pamięć jest dziurawa, jakby ktoś wymazał kilka fragmentów z ich życia. Koszmarne sny, powracające w każdą noc, są bardzo niepokojące, bo mogą być wspomnieniami, ale wydają się zbyt niejasne i nierzeczywiste by mogły być prawdziwe. Major Bennett Marco to jeden z tych żołnierzy dręczonych koszmarami, który próbuje dociec, czy jego dziwne sny mają źródło w rzeczywistości. Drugi bohater wojenny, Raymond Shaw, został odznaczony Medalem Honoru, chociaż jego odwaga stoi pod znakiem zapytania. Jego kumple zapewniają, że jest najwspanialszym człowiekiem, jakiego znają, ale mówią to w tak nienaturalny sposób, jakby wyuczyli się tego na pamięć zamiast mówić z głębi serca.

Oprócz tematu wojny i powojennej traumy spore miejsce w tej produkcji zajmuje polityka. Wyborcze kampanie i debaty, perfidne oskarżenia o komunizm i rzucanie kłód pod nogi politycznym przeciwnikom – te rozgrywki na szczytach władzy zostały zaprezentowane w tak nietypowy i prześmiewczy sposób, że trudno doszukać się nudy, patosu czy choćby zbędnego bełkotu. James Gregory jako senator Iselin i Angela Lansbury w roli jego wyrachowanej żony to duet, który świetnie się uzupełnia. On pragnie władzy, ona może mu to umożliwić. Jest kombinatorką zdolną do każdej podłości i nie zawaha się użyć własnego syna jako narzędzia zbrodni. Angela Lansbury stworzyła tu wybitną kreację, być może najlepszą w swojej karierze, otrzymała za nią Złoty Glob i nominację do Oscara. Meryl Streep, która zagrała tę samą rolę w remake’u Jonathana Demme’a nie wypadła wcale lepiej, choć też była to bardzo udana kreacja.

Gwiazdami pierwszego planu są Frank Sinatra (Bennett Marco) i Laurence Harvey (Raymond Shaw), którzy wykreowali postacie niemal symboliczne, naznaczone traumą, udręczone i nieszczęśliwe. Nie są to typowi amerykańscy bohaterowie, którzy dzielnie walczyli z komunizmem. Walka toczy się głównie w ich umysłach i skazana jest na porażkę, bo tych najbardziej traumatycznych wspomnień nie można całkowicie wymazać z pamięci. Dzięki dobrym wykonawcom dostajemy pełnowartościowy produkt, który budzi zainteresowanie. Opromieniona sukcesem Psychozy Janet Leigh otrzymała zbyt małą rolę, ale trudno zapomnieć jej występ. Scena, w której grana przez nią Rosie rozmawia z majorem Marco jest tak dziwnie napisana, że gdybym ją obejrzał osobno to doszedłbym do wniosku, że ktoś tu odwalił fuszerkę. Jednak oglądając całość trudno mieć zastrzeżenia do jakiejkolwiek sceny, bo każda jest ważną częścią niezwykłego spektaklu. Na uwagę zasługuje jeszcze Henry Silva wcielający się w postać koreańskiego tłumacza Chunjina. Miał to szczęście, że zagrał w najbardziej energicznej scenie filmu. Pojedynek między nim a Frankiem Sinatrą zawiera elementy wschodnich sztuk walki, co w amerykańskiej produkcji lat 60. mogło się wydawać dość niezwykłe.

Przeżyliśmy wojnę to udany eksperyment formalny, ale też mistrzowski thriller o mocnej treści, pełnej dramatyzmu intrydze i ciekawej teorii spiskowej. Jest to produkcja komercyjna, ale zrealizowana w tak nowatorski sposób, że krytycy dopatrywali się w niej wpływów francuskiej Nowej Fali. Co jednak najbardziej istotne to, że ten czarno-biały obraz, mimo iż osadzony w konkretnej rzeczywistości, potrafi zaciekawić współczesnego odbiorcę. Z minuty na minutę wzrasta napięcie i dramaturgia wraz z atmosferą paranoi i zagrożenia. No i ten finał – kapitalnie zmontowana, pełna dynamiki i suspensu kulminacja z cudowną woltą fabularną. Wszystkie atuty produkcji, wraz z doborową stawką aktorską, przyczyniły się do tego, że John Frankenheimer nie był w stanie powtórzyć tego sukcesu. I choć kręcił od czasu do czasu bardzo dobre filmy to najwspanialszym jego dziełem pozostał antykomunistyczny dreszczowiec o weteranach wojny koreańskiej, którzy tylko pozornie przeżyli wojnę. Tak naprawdę byli już martwi w momencie, gdy stanęli na obcej, zroszonej krwią ziemi.

The Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962)  as The Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962)  aaThe Manchurian Candidate (John Frankenheimer, 1962)  aaa

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>