Agata Malinowska

Iwanow / Ivanov (Vadim Dubrovitsky, 2010)

Iwanow / Ivanov (Vadim Dubrovitsky, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Niespecjalnie trudno się domyślić o czym może być film zatytułowany „Iwanow” – rzecz jasna chodzi o ekranizację sztuki Czechowa. I żeby wszystko było jasne, mam na myśli właśnie to słowo – ekranizacja. Reżyser filmu, Wadim Dubrowickij, nie wpadł na szczęście pułapkę tworzenia teatru w kinie. Zachował to, co najlepsze w scenicznym dramacie, dodając od siebie rozliczne środki, jakie może zaoferować sztuka filmowa. I chwała mu za to.

Żadne słowa nie są w stanie precyzyjnie opisać tego, co dzieje się z Nikołajem Iwanowem. Nie róbmy tego więc. Powiedzmy tylko, że jego duszne rozterki są trudne i skomplikowane. Trudne są jego stosunki z żoną, zjawiskowo piękną kobietą, na którą nie może już patrzeć. Trudna sytuacja materialna. Przede wszystkim zaś – trudno mu dość do ładu z samym sobą. Iwanow to chodzący splot wyrzutów sumienia i samooskarżeń, który niegdyś chciał od życia więcej niż ono mogło mu dać, teraz zaś nie umie poradzić sobie nawet z tym, co od niego dostał.

Wielką zasługą czechowowskiego pióra jest misterny wizerunek postaci Iwanowa, a także ludzi, którzy dzielą z nim życie. Dom Iwanowa zamieszkuje jego żona – Żydówka, która dla niego wyrzekła się swojej wiary, zgorzkniały wuj, pompatyczny i poczciwy lekarz oraz zarządca posiadłości, bezustannie snujący plany finansowych przekrętów. Są to w większości role wymagające. Trudno sobie zresztą wyobrazić, by w jakiejkolwiek ekranizacji sztuki można było zaniedbać dobór obsady – dramat sceniczny opiera się przecież w głównej mierze na aktorstwie. Zostało to przez reżysera uwzględnione. Aktorstwo w „Iwanowie” jest na wybitnie dobrym poziomie. I nie tylko ono.

Film Dubrowickijego wyróżnia się także staranną stroną formalną – piękne są tu zdjęcia (wspaniała złota jesień!), bardzo dobra muzyka, efektowne kostiumy i dekoracje. Aranżację można bez problemu określić jako klasyczną, choć wyraźnie wydać efekty pracy reżyserskiej, mającej „ufilmowić” sztukę. Czarno-białe wstawki z opuszczonym wesołym miasteczkiem zręcznie podkreślają trawiącą Iwanowa depresję, jednocześnie dobrze zagospodarowano rozsiane po tekście akcenty karykaturalne. Melodramatyczne i cokolwiek nagłe zakończenie sztuki, które zapewne nie sprawdziłoby się na ekranie, z szacunkiem wzięto w nawias.

Iwanow” to efekt udanej, harmonijnej współpracy dwóch muz, a to nie zdarza się bardzo często. Choć w oczywisty sposób oparty na dobrym aktorstwie, świetnie sprawdza się również w innych kategoriach. Warto przekonać się na własne uszy i oczy.

Iwanow (Ivanov, 2010), reż. Vadim Dubrovitsky

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>