Agata Malinowska

Incepcja / Inception (Christopher Nolan, 2010)

Incepcja / Inception (Christopher Nolan, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Wyczekiwany najnowszy film Christophera Nolana to dzieło znakomitego profesjonalisty. Bardzo złożony, nowatorski scenariusz i doskonały poziom realizacji plasują „Incepcję” wysoko na liście nie tylko filmów science-fiction z ostatnich lat, ale też reprezentantów tego gatunku w ogóle. Majstersztyk? Niewątpliwie. Arcydzieło? Jak dla mnie jeszcze nie.

Bohaterem „Incepcji” jest Cobb – profesjonalny złodziej sekretów, który wykrada informacje wprost z głów ludzi, wykorzystując sny. Poznajemy go, gdy wpada w kłopoty – właśnie zawalił zlecenie i musi salwować się ucieczką, prawdopodobnie na kilka lat. Dręczy go jednak myśl o rozłące z dziećmi. Dlatego gdy na jego drodze pojawia się japoński biznesmen z niebotycznie trudnym zadaniem, oferujący mu jako zapłatę bezpieczny powrót do domu, nie zastanawia się długo i zaczyna zbierać zespół.

Na poziomie podstawowym „Incepcja” jest zatem niemożliwie klasyczną opowieścią o przestępcy, który decyduje się na ostatnie zlecenie. Jednak cała skomplikowana mechanika kierująca włamaniem do snu czyni ten schemat niespodziewanie świeżym. Zadanie Cobba nie polega tym razem na kradzieży. Przeciwnie, musi on zaszczepić „obiektowi” pomysł i czeka go prawdziwie koronkowa robota, w czasie której musi on sprostać nie tylko obiektywnym trudnościom, ale również rozprawić się z własnym mrocznym sekretem.

Nie mogę napisać ani słowa więcej w obawie przed spojlerami. Nie omieszkam tylko jeszcze raz podkreślić, że scenariusz, który Nolan pisał ponoć przez 10 lat, jest bardzo skomplikowany i warto uważnie śledzić akcję. Po projekcji i tak powstanie zapewne wiele wątpliwości co do szczegółów. Przy całym swoim zagmatwaniu jest „Incepcja” jednak filmem akcji, trzymającym w napięciu, szybkim i świetnie zmontowanym. Wspaniała scenografia w beżach, szarościach i błękitach, świetne efekty specjalne i znakomita muzyka Hansa Zimmera dopełniają obrazu całości. „Incepcja” jest bardzo efektownym widowiskiem z porządnym adrenalinowym kopem i oryginalną, nietuzinkową fabułą.

Czy są wady? Nie jest mi łatwo zdefiniować, dlaczego nie oszalałam na punkcie tego filmu. Zawsze lubiłam klimaty dickowskie, a nie da się zaprzeczyć, że Philip K. Dick byłby prawdopodobnie „Incepcją” zafascynowany. Być może zabrakło mi czegoś, co przyciągało mnie z ogromną siłą w poprzednich filmach Nolana – szczypty tajemnicy jak w „Prestiżu” lub anarchii jak w „Mrocznym rycerzu”. Zakończenie, które dodaje do całej historii kolejną warstwę znaczeń to znakomity pomysł, ale jednak całość pozostawia trudny do określenia niedosyt. W „Incepcji” brak trochę jakiejś realnej emocjonalnej ambiwalencji, tak naprawdę kibicujemy po trosze wszystkim – Cobbowi, bo jest głównym bohaterem, „obiektowi”, bo jest ofiarą. Wszystko to jest bardzo pozytywne, ale jak dowodzi historia kinematografii, nie ma to jak porządny demoniczny przeciwnik.

Nolan jest niewątpliwie perfekcjonistą, jego umiejętności można porównać do sprawności dyrygenta wielkiej orkiestry symfonicznej, bo tego wymaga nakręcenie tak miażdżącego widowiska. Potrafi też jak mało kto dobrać obsadę – ma swoich ulubieńców, ale jest bardzo elastyczny. W „Incepcji” powracają zatem Michael Caine (wcześniej w „Prestiżu” i filmach o Batmanie) oraz Cillian Murphy (Scarecrow z „Batman Beigins”), ale pojawia się też Marion Cotillard, znana m.in. z „Wrogów publicznych”. Mimo tych wszystkich zalet bardziej cenię Nolana jako autora scenariusza do „Incepcji” niż jej reżysera. Koncepcja fabularna jest nowatorska, reżyseria zaś doskonale profesjonalna, ale nieco pozbawiona indywidualności. Gdyby ten scenariusz dostał do realizacji James Cameron, ostateczny kształt filmu byłby prawdopodobnie zbliżony.

Wszystkie te zastrzeżenia robią prawdopodobnie wrażenie czepialstwa. Jestem z niego powszechnie znana i hurtem przyjmuję wszystkie zarzuty tego typu. „Incepcja” to naprawdę kawał porządnego kina, które bez trudu olśni niejednego widza. W dobie bezpiecznych wyborów, sequeli, prequeli i remake’ów Nolan to jeden z nielicznych twórców kina rozrywkowego, którzy rzucają się od czasu do czasu na głęboką wodę i robią coś nowego, a do tego dysponują porządnym budżetem. Życzę mu tylko i aż tego, by robił to dalej i z równym powodzeniem jak dotychczas.


Inception (Christopher Nolan, 2010)  aaa Inception IF

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>