Agata Malinowska

Iluzjonista / L’illusionniste (Sylvain Chomet, 2010)

Iluzjonista / L’illusionniste (Sylvain Chomet, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Po groteskowym, nieco szalonym „Trio z BellevilleSylvain Chomet postanowił się nieco wyciszyć. „Iluzjonista”, bazujący na rozkosznie staromodnym scenariuszu napisanym przed półwieczem, urzeka wspaniałą kreską i melancholijnym klimatem. Jeśli chcielibyście na moment odetchnąć od wyrazistego, prędkiego współczesnego kina, wyciągnijcie zza ucha monetę, owińcie szyję wyciągniętym z rękawa szalikiem i szukajcie lokalu, w którym serwują ten delikatny, przepyszny film.

Bezimienny główny bohater, podstarzały iluzjonista, ucieka przed nowoczesnością. Jego sztuka umiera i z każdym kolejnym przedstawieniem widownia pustoszeje coraz bardziej. W poszukiwaniu miejsc, gdzie widok magicznych sztuczek nie stracił jeszcze na atrakcyjności, dociera do zapadłej mieściny w Szkocji, gdzie jego pokaz ogląda pewna młoda dziewczyna. Przekonana, że iluzjonista włada prawdziwą magią i zachwycona jego umiejętnościami, wraz z nim jedzie do Edynburga.

Relacja tych dwojga to pełna niedomówień, choć niewinna, gra uczuć i fascynacji. Dziewczyna jest zachwycona magią i wspaniałym miastem, spragniona nowych wrażeń, z wahaniem wkraczająca w dorosłość. Iluzjonista pragnie ją przy sobie zatrzymać, być może jako córkę, być może po prostu zachwycony jej młodością i energią – więc podtrzymuje jej złudzenia, jednocześnie desperacko usiłując zarobić na utrzymanie. On sam i jego magiczne sztuczki muszą odejść, by ustąpić miejsca nowym idolom. Ale tymczasem, jeszcze przez chwilę, możliwie jak najdłuższą, przedstawienie trwa nadal.

Historię o iluzjoniście, ponoć jako przeprosiny dla porzuconej niegdyś córki, napisał wiele już lat temu francuski komik Jacques Tati, którego widzimy zresztą przez moment na ekranie. Stąd film Chometa jest jakby odrobinę niedzisiejszy – melancholii i sentymentalizmu zmieszanych w podobnych proporcjach już się dzisiaj nie spotyka. Tradycyjna technika animacji, choć wzbogacona tu i ówdzie nowinkami, dodatkowo pogłębia to wrażenie. Nie zmienia to jednak faktu, że „Iluzjonistę” ogląda się naprawdę wspaniale.

Karykaturalna kreska Chometa jest jednocześnie zabawna sama w sobie i niesłychanie bogata, do tego film usiany jest postaciami, na widok których nie sposób się nie uśmiechnąć, jak choćby krwiożerczy królik z kapelusza. Świetnie prezentuje się również rysunkowy Edynburg, miasto do którego Chomet przeniósł akcję „Iluzjonisty” (w scenariuszu była to Praga). I chociaż film nie unika cięższych tonów, jest w nim jakaś immanentna lekkość, która nie pozwala popaść w przygnębienie.

Dawno już nie wyszłam z kina w podobnym nastroju, na tyle kruchym i subtelnym, że trudno mi go sensownie opisać. „Iluzjonista” jest nasycony aurą przemijania, ale jednocześnie jakby z tym przemijaniem pogodzony. Przyjemny w odbiorze, mimochodem skłania do głębokiej refleksji. Jeśli tylko nie wymaga się od kina szybkiej akcji i płaskiej jednoznaczności, nie można sobie odmówić przyjemności obejrzenia tego filmu.


Iluzjonista (L'illusionniste, 2010), reż. Sylvain Chomet a Iluzjonista (L'illusionniste, 2010), reż. Sylvain Chomet aa Iluzjonista (L'illusionniste, 2010), reż. Sylvain Chomet aaa

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>