Mariusz Czernic

Hatfields & McCoys: Wojna klanów / Hatfields & McCoys (serial, 2012)

Hatfields & McCoys: Wojna klanów / Hatfields & McCoys (serial, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

W 1863 roku, gdy toczyły się jeszcze walki pomiędzy jankesami i konfederatami, na pograniczu Zachodniej Wirginii i Kentucky rozpoczął się trwający wiele lat zatarg pomiędzy dwoma rodzinami, podczas którego wielu ludzi zginęło próbując wyrównać rachunki. Przez ćwierć wieku nikomu nie udało się przeciąć tego łańcucha zbrodni. Gdy ginął jeden z Hatfieldów w odwecie musiał zginąć McCoy, a potem kolejny Hatfield i kolejny McCoy. Ojcowie i matki stracili swoich synów, a synowie i córki stracili swoich braci – w takim świecie zdecydowanie łatwiej jest pielęgnować nienawiść, złość i chęć zemsty niż zdecydować się na ugodę i zawieszenie broni. Te wydarzenia rozegrały się we wschodniej części Stanów Zjednoczonych, w pobliżu gór Appalachów, gdzie panowała suwerenność i każdy próbował sam rozwiązać swoje problemy, co kończyło się rozlewem krwi.

Dwóch Kevinów, Reynolds i Costner, pracowali razem niemal od samego początku swoich filmowych karier – komedią Fandango (1985) obaj zdobyli wielką popularność, stopniowo ją umacniając (Robin Hood – książę złodziei, 1991), lecz zaliczając po drodze także i bolesne upadki (Wodny świat, 1995). Rozstali się w nie najlepszych stosunkach, ale po 17 latach znów połączyli siły, tym razem jednak realizując produkcję dla mało popularnej stacji telewizyjnej History – trzyczęściowy miniserial, który w niczym nie ustępuje wielu znakomitym współczesnym filmom kinowym. Trwający niemal 5 godzin film Reynoldsa to doskonały western o długim konflikcie, który od zniewag i słownych utarczek zmienił się w wielką kampanię oszustw i morderstw. Dwaj przyjaciele z czasów wojny secesyjnej, Anse Hatfield zwany „Diabłem” i Randall McCoy nie mogą normalnie żyć, bo ich krewni, kuzyni i synowie postępują nieostrożnie i bezmyślnie, powodują awantury, które okazują się iskrą wywołującą pożar. Nienawiść i agresja stopniowo napełniają serca ojców rodzin, a celem ich życia staje się pomszczenie krzywd wyrządzonym bliskim.

Jedną z zalet miniseriali jest to, że można lepiej rozbudować charaktery postaci niż w filmie kinowym. W produkcji Reynoldsa niewielu jest pozytywnych bohaterów, większość to wielowymiarowe postacie, po których można się spodziewać zarówno rozsądku jak i okrucieństwa. W jednej scenie Anse Hatfield mówi, że gdyby puścił płazem zabójstwo kuzyna, nawet nielubianego, to znaleźliby się następni, którzy zabijaliby Hatfieldów. Dlatego aby obronić honor rodziny i odstraszyć wrogów należy wziąć w ręce broń, zjednoczyć się i strzelać do każdego kto postawi stopę na ich terenie. Zdecydowanie prościej nafaszerować wrogów ołowiem niż podać im rękę na zgodę. Nienawiść może człowieka zgubić, ale może też go wzmocnić, dodać sił i odwagi. Przy okazji wychodzi na jaw, że równie okrutną i niewybaczalną zbrodnią, porównywalną ze zdradą i zabójstwem jest miłość do córki największego wroga. A w filmie nie brakuje takich melodramatycznych zagrań jak romans Hatfielda z dziewczyną należącą do rodziny McCoyów. Ten romans to jeden z wielu punktów kulminacyjnych filmu, które zaostrzają konflikt i powodują, że w Wirginii Zachodniej i Kentucky rozpętuje się piekło.

Obsadę miniserialu stanowią zarówno starzy wyjadacze jak Kevin Costner, Bill Paxton, Tom Berenger i Powers Boothe jak również młodsze pokolenie próbujące zaistnieć w świadomości fanów dobrego kina, np. Jena Malone, Andrew Howard i Matt Barr. Wielu aktorów zapada w pamięć, genialnie dostosowując się do brudnej, zimnej, ohydnej i dzikiej scenerii powojennej Ameryki w XIX wieku, gdzie zadomowiły się ludzka głupota i ślepa nienawiść, a wraz z nimi śmierć, chaos, rozpacz i zwątpienie. Powers Boothe w roli sędziego Hatfielda próbuje być sprawiedliwy, chciałby zakończyć tę wojnę jak najszybciej i jest jednym z najbardziej pozytywnych bohaterów filmu, jednym z nielicznych, których nie zeżarła jeszcze zawiść i chęć zemsty. Świetną rolę zagrał niezbyt dotąd znany szerszej publiczności Andrew Howard jako „Zły” Frank Phillips, agent Pinkertona mający z Hatfieldami porachunki i dążący do schwytania lub zabicia wszystkich mężczyzn z tej rodziny. Sporo w tym westernie ciekawych postaci i świetnych ról, a Kevin Costner zagrał tu jedną ze swoich najlepszych kreacji aktorskich – „diabła wcielonego”, którego kule nie dosięgają, kara za dezercję omija, a serce i duszę wypełnia ból, gniew i żądza odwetu. Jego przeciwnik, grany przez Billa Paxtona Randall McCoy, także nosi w sobie urazę i wstręt do gatunku ludzkiego, a liczne tragedie, które go spotykają powoli niszczą jego psychikę i umysł.

Miniserial Kevina Reynoldsa to rewelacyjna propozycja filmowa dla widzów spragnionych dobrze opowiedzianych historii rozgrywających się na Dzikim Zachodzie. W tym pięciogodzinnym filmie dzieje się sporo, bohaterowie bezustannie zaskakują swoim postępowaniem, fale przemocy zalewają ekran, aktorzy tworzą wielowymiarowe postacie, scenarzyści przybliżają autentyczne wydarzenia, zaś reżyser angażuje odbiorców w dramatyczną, brutalną rozgrywkę, zmuszając do dokonania wyboru: po czyjej stronie stanąć? Nawet Bóg nie wie, którą rodzinę powinien wesprzeć, więc żadne modlitwy nic tutaj nie zdziałają. Obserwatorom nie zamieszanym w konflikt pozostaje jedynie  bierne obserwowanie rozwoju wypadków, co też dostarcza masę emocji i jest pretekstem, by zadać pytanie: do jakich jeszcze niegodziwości rasa ludzka jest zdolna? A niektórzy ludzie to rozpętane żywioły, których nie sposób powstrzymać przed czynieniem zła i powodowaniem licznych szkód.

Od dawna nie było tak dobrego i tak wciągającego westernu, dawno nie było tak interesującego pojedynku dwóch wyrazistych osobowości – dwóch twardych facetów, których wojna i rodzinne animozje zmieniły w rozszalałe bestie. Ten telewizyjny film jest doskonałym przykładem na to, że telewizja w równym stopniu co kino może opowiadać pasjonujące historie mające korzenie w rzeczywistości, w dawno minionych czasach. Niewiele tu miejsca na rozrywkę, bo każda impreza może skończyć się tragicznie, gdy nad dwoma rodzinami krąży bogini niezgody. Jest w tym filmie jedna zabawna scena, gdy bohaterowie sądzą się o świnię, szybko przeradza się ona w farsę, a potem w burzliwą wymianę zdań, od której już niedaleka droga do tragedii i wojny. Burzliwe dzieje Hatfieldów i McCoyów rzadko były prezentowane na ekranie (m.in. w filmie telewizyjnym z 1975 z Jackiem Palance’em w roli głównej), a teraz dzięki trzyczęściowej produkcji z Costnerem widzowie mają szansę poznać tę ciekawą i pozornie nieprawdopodobną historię. To naprawdę świetna rzecz, którą warto polecić nie tylko widzom gustującym w westernach, ale też fanom dobrych wstrząsających dramatów. Warto jeszcze dodać, że autorem zdjęć jest polski operator Artur Reinhart (pracował wcześniej z Reynoldsem przy Tristanie i Izoldzie), można w tej produkcji znaleźć również świetne dialogi („Broń jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. W odróżnieniu od sędziów i prawników”).

Hatfields & McCoys (Fred Olen Ray, 2012)  aa Hatfields & McCoys (Fred Olen Ray, 2012)  aHatfields & McCoys (Fred Olen Ray, 2012)  aaa

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>