Agata Malinowska

Harry Brown (Daniel Barber, 2009)

Harry Brown (Daniel Barber, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Harry Brown”, który niedawno bez wielkiego rozgłosu wkroczył do polskich kin, to nie tylko mroczny, pełen napięcia thriller. To również portret istotnego brytyjskiego problemu społecznego. Mariaż kina zaangażowanego z klasyczną historią zemsty okazał się niestety średnim pomysłem.

Trzeba przyznać, że Barber potrafi zapewnić sobie mocne wejście – film rozpoczyna się sceną stylizowaną na nagranie z telefonu komórkowego, w której chuligani dla rozrywki zabijają kobietę prowadzącą dziecięcy wózek. Fragmentów utrzymanych w podobnym duchu będzie potem więcej, tak by widz nie zapomniał ani na moment, jak niebezpieczne i pełne przemocy jest życie w dzielnicy terroryzowanej przez młodocianych przestępców. Zwłaszcza życie emeryta, takiego jak Harry Brown.

Widz nie powinien mieć też złudzeń co do tego, że bohatera czeka smutny los. I faktycznie – Harremu najpierw umiera ukochana żona. Wkrótce zaś do jego mieszkania pukają policjanci (zawsze zjawiający się za późno) – najpierw po to, by powiadomić go o śmierci jedynego przyjaciela, potem by przyznać, że sprawcy zapewne unikną więzienia. Jest to kropla, która przepełnia czarę. Brown postanawia samodzielnie wymierzyć karę chuliganom, i to najsurowszą z możliwych – śmierć.

Na pierwszy rzut oka brzmi to nieco zabawnie, ale każdy kto widział „Gran Torino” nie powinien wątpić w możliwości emerytów. Brown, były komandos, potrafi wykorzystać niewielką przewagę, jaką daje mu zaskoczenie i desperacja. Zemsta w jego wykonaniu jest metodyczna, przemyślana, a kiedy trzeba – także okrutna. Mimo uwikłania w spiralę przemocy, Harry nie zatraca się, kierowany wyłącznie przez sprawiedliwy gniew, nigdy żądzę zabijania samą w sobie. Nieludzki los, jaki dla siebie wybrał, nie odziera go w naszych oczach z człowieczeństwa. Nie można tego powiedzieć o jego przeciwnikach.

Umieszczenie w centrum akcji postaci mściciela było według mnie wyjątkowo ryzykownym posunięciem. Zapewniło co prawda Michaelowi Caine świetne warunki do prezentacji wspaniałego, dojrzałego talentu i zostało to Barberowi policzone. Niemniej widz identyfikujący się z Brownem zobaczy w chuliganach wyłącznie „zwierzęta”, które zasługują na śmierć. Zwierzęta, które rzucają pod nogi policjantów koktajle Mołotowa i mordują dla rozrywki, przed sądem zaś pozostają bezkarne.

Reżyser nie robi wiele, by kogokolwiek z tego przekonania wytrącić. Ostatnia scena „Harrego Browna”, niejako potwierdzająca słuszność decyzji o zemście podjętej przez bohatera, tylko ułatwia wyciągnięcie skrajnego wniosku. Skoro policja, ani w wersji soft (pani detektyw, która zawsze wygląda, jakby miała się za chwilę rozpłakać), ani hard (twardogłowy oficer realizujący politykę „zero tolerancji”), nie potrafi sobie poradzić z egzekucją porządku, używanie przemocy przez obywateli jest uzasadnione. Zamiast dramatycznego sygnału o ważkim problemie – poparcie dla, bądź co bądź, mordercy.

Oczywiście sam fakt, że sprawiedliwość można wymierzyć tylko wychodząc poza ramy społecznego porządku, jest chory. Chora – lub nieistniejąca – jest również polityka społeczna dopuszczająca do powstania gett opanowanych przez gangi młodocianych przestępców. Zapewne to są właśnie wnioski, które powinno się wynieść z kina. Jednak emocjonalny związek z Brownem, zbudowany starannie na początku filmu, trudno jest potem zneutralizować. Ostatecznie i mimo wszystko „Harry Brown” jest kinem zemsty.

A w tej kategorii nie wychodzi poza utarty schemat, a już na pewno nie sięga standardów ustanowionych przez starych wyjadaczy, takich jak Chan-Wook Park. Moje refleksje są zrzędliwe, choć w zasadzie – łyżkę miodu na koniec – jest to film raczej godzien tego, by go obejrzeć. Na pewno nawet godzien. Dla Michael’a Caine’a.

Harry Brown (Daniel Barber, 2009) Harry Brown (Daniel Barber, 2009) aHarry Brown (Daniel Barber, 2009) aaa

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>