Mariusz Czernic

Garsoniera / The Apartment (Billy Wilder, 1960)

Garsoniera / The Apartment (Billy Wilder, 1960)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Gdyby żył Jack Lemmom to w lutym skończyłby 90 lat. Czas mija nieubłaganie i zarówno on jak i wielu innych reprezentantów klasycznego Hollywood (w tym reżyser Billy Wilder) opuściło już bezpowrotnie ziemski padół. Ale pamięć o nich wciąż trwa, bo zostawili na naszym świecie imponujący dorobek artystyczny. Oglądając wspólne dzieło Wildera i Lemmona pt. Garsoniera przypomina się rok 1960. Był on punktem kulminacyjnym dla kilku ambitnych projektów w ramach kina hollywoodzkiego. Hitchcock nakręcił swoją fenomenalną Psychozę, Kubrickowi udało się doprowadzić do końca megaprodukcję o Spartakusie, a Stanley Kramer stworzył skromniejsze dzieło Kto sieje wiatr. Każdy z tych trzech obrazów przeszedł zwycięsko próbę czasu, ale to właśnie Garsonierę wyróżniono najważniejszymi Oscarami.

Tytułowe lokum to mieszkanie należące do C.C. Baxtera, pracownika towarzystwa ubezpieczeniowego, który krok po kroku pnie się po szczeblach kariery. Jest lubiany przez swoich szefów i dlatego ma szansę trafić do biura na wyższym piętrze, co oznacza awans i dobrobyt. Czemu zawdzięcza to powodzenie? Odpowiedź znajduje się w tytule. Bo mimo iż  Baxter jest solidnym, uczciwym i wydajnym pracownikiem to te cechy mają niewielki wpływ na jego pozycję w firmie. To garsoniera stała się jego najmocniejszą stroną, bo mógł ją wynajmować swoim szefom, którzy zapraszali tam swoje kochanki w tajemnicy przed żonami. To właśnie przez to mieszkanie musi przesiadywać po godzinach pracy lub moknąć w deszczową pogodę, gdy dyrektorzy zabawiają się z kochankami. Albo narażać się na złośliwości ze strony sąsiadów, którzy uważają go za łajdaka. No ale czego się nie robi dla kariery.

Pod koniec lat 50. Billy Wilder uważany był za jednego z najwybitniejszych amerykańskich reżyserów. Z równą wprawą radził sobie z dramatem jak i komedią. Garsoniera łączy oba te gatunki – jest błyskotliwą satyrą obyczajową i gorzką diagnozą społeczną. Film bywa błędnie nazywany komedią romantyczną. W porównaniu do poprzedniego filmu tercetu Wilder/Diamond/Lemmon, czyli Pół żartem, pół serio, nie ma tu wiele humoru. Trudno dopatrzyć się również romantyzmu i podlanej patosem melodramatycznej ckliwości. Nie ma tu pocałunków ani rozmów o seksie, w łóżku zaś leży niedoszła samobójczyni zamiast pary kochanków. Seks odbywa się poza kadrem, bo kodeks Haysa zabraniał pokazywania go na ekranie. Dzięki temu pochodzący z Austro-Węgier reżyser stworzył film pełen podtekstów, w którym przestrzeń poza kadrem jest równie istotna co wydarzenia pokazywane na ekranie.

Jack Lemmon z twarzą poczciwego szarego urzędnika powoduje mimowolny uśmiech i wzbudza sympatię. Przestaje mieć znaczenie jego oportunizm i nieuczciwość, bo scenarzyści najwyraźniej lubią tę postać i starają się ją udoskonalić dodając więcej pozytywnych cech. Nie bez znaczenia zostali postawieni na jego drodze amoralni dyrektorzy na czele z Fredem MacMurrayem, będący symbolem kapitalizmu i stylu życia opartego o własny system wartości. MacMurray wielokrotnie był źle obsadzany w rolach komediowych, do których się nie nadawał. Billy Wilder obsadzał go najlepiej, bo w rolach mężczyzn ulegających demoralizacji (Podwójne ubezpieczenie, Garsoniera). W Europie doceniono Shirley MacLaine. Już wcześniej wyróżniono ją BAFTĄ i nagrodą w Berlinie, a za występ u boku Lemmona dostała nagrodę w Wenecji i drugą BAFTĘ. Nie powiem jednak, że przyćmiła swojego partnera, bo ów aktor ze swoimi zdolnościami mimicznymi doskonale się sprawdził w tym ambitnym komediodramacie.

Fakt, że film zdobył 5 Oscarów na 10 nominacji nie jest przekonującą argumentacją, ale nazwisko reżysera już tak. Czy Billy Wilder nakręcił kiedyś słaby lub przeciętny film? Ja sobie takiego nie przypominam. The Apartment nie jest wyjątkiem i tak jak większość dzieł tego autora jest dowodem warsztatowej biegłości, scenariuszowej inteligencji oraz wyczucia w demaskowaniu ludzkich słabości i pragnień. Ten film to znakomicie skonstruowana satyryczna opowieść, gdzie twórcy pozwalają sobie na subtelną krytykę amerykańskiej obyczajowości i systemu kapitalistycznego (relacje między kierownictwem i podwładnymi). Stawiają nieprzyjemną diagnozę, ale dają nadzieję na wyzdrowienie. Świetnie ukazano rozdarcie bohatera między życiem zawodowym i prywatnym, bez zbędnego sentymentalizmu charakteryzując związek mężczyzny i kobiety jako coś bardziej budującego niż wchodzenie po drabinie sukcesu.

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>