Mariusz Czernic

Franciszek, kuglarz boży / Francesco, giullare di Dio (Roberto Rossellini, 1950)

Franciszek, kuglarz boży / Francesco, giullare di Dio (Roberto Rossellini, 1950)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Ze względu na osobę Roberta Rosselliniego film bywa zaliczany do grupy dzieł neorealistycznych. Spora ilość humoru wprowadza jednak trochę wątpliwości co do takiej klasyfikacji. To filmowa groteska pokazująca losy św. Franciszka w sposób alegoryczny, przeszarżowany, wzruszająco zabawny. Celem twórców było stworzenie mocnego kontrastu między franciszkanami a resztą społeczeństwa. Dzięki tym dysproporcjom czyny żyjących w ubóstwie księży wydają się niezwykłe, a nawet nonsensowne. Film jest adaptacją zbioru opowiadań Kwiatki św. Franciszka, pochodzącego prawdopodobnie z XIII wieku. Wystąpili tu aktorzy niezawodowi, z wyjątkiem Aldo Fabriziego, który zagrał groteskową postać tyrana.

Po hagiografię św. Franciszka z Asyżu sięgnęło Hollywood (film Michaela Curtiza z 1961), ale specjalistami od tej tematyki byli Włosi: Franco Zeffirelli (Brat Słońce, Siostra Księżyc, 1972), Michele Soavi (Francesco, 2002), Fabrizio Costa (Klara i Franciszek, 2007), przede wszystkim Liliana Cavani, która o tej postaci zrobiła trzy filmy (1966, 1989, 2014). W Kuglarzu bożym współtwórca neorealizmu przeobraża się z chłodnego obserwatora w filozofa i misjonarza. Stosując książkową strukturę (przypowieść w 11 rozdziałach) opowiada o miłosierdziu, pobożności i prostocie życia. Zadaje egzystencjalne pytania, nie jest jednak nachalny w prawieniu morałów. Czy garść złota jest warta ludzkiego życia to w zasadzie pytanie retoryczne, ale nad kwestią dotyczącą doskonałego szczęścia należy się głębiej zastanowić.

Film rozpoczyna się od cytatu z Listu św. Pawła do Koryntian: „Bóg wybrał to co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to co niemocne aby mocnych poniżyć i to co nie jest wyróżnił Bóg, by to co jest unicestwić”. Rossellini stworzył liryczny, erudycyjny i dydaktyczny film, w którym humorystyczne sceny i groteskowe postacie nie odbierają wcale powagi. Poprzez ukazanie Franciszka i jego zwolenników jako arcydziwnej wspólnoty (by nie powiedzieć „oszołomów”) autorzy filmu położyli nacisk na ich nadzwyczajność, bliskość Ewangelii. Ci orędownicy nauk Chrystusa stanowią czytelną przeciwwagę dla ludzi, którzy nie rozumieją takiej filozofii i stanowczo odrzucają ubóstwo jako naczelną cnotę. Rezygnacja z przepychu, jakim cechują się hollywoodzkie widowiska, harmonizuje z tym, co reżyser chce przekazać poprzez tę historię. Pragnie nakłonić tych co wierzą do pójścia śladami Franciszka z Asyżu. Mówi: odrzućcie to co piękne i kosztowne na rzecz ascezy, prostoty, altruizmu i modlitwy.

(Visited 25 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>