Agata Malinowska

Essential Killing (Jerzy Skolimowski, 2010)

Essential Killing (Jerzy Skolimowski, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Nowy Skolimowski” to film o Afgańczyku uciekającym przez las. Pomyli się jednak ten, kto wybierze się do kina licząc na kolejną „Salt” albo standardowy zaangażowany politycznie thriller. Nie da się ukryć, że ma on jakiś związek z międzynarodową sytuacją polityczną, potrafi też przykuć uwagę na swoje półtorej godziny, ale to nie te cechy wydają się być esencją „Essential Killing”. Skolimowski przenosi całą prozaiczność tego pościgu/ucieczki w wymiar poezji – poezji obrazu, ale i dźwięku, choć z ust brodatego uciekiniera przez cały film nie pada ani jedno słowo.

Złagodzenie politycznych konotacji podobnej fabuły – Afgańczyk, pasażer transportu więźniów w charakterystycznych pomarańczowych kombinezonach, torturowany, ścigany przez Amerykanów i Polaków przez ośnieżony mazurski las – wydało mi się z początku zadaniem ponad siły jakiegokolwiek reżysera. Dlatego też podchodziłam do tego filmu sceptycznie, spodziewając się kolejnego głosu w sprawie wojny rozpoczętej po atakach na WTC. Jednak główny bohater nie jest ani niewinnie posądzony o terroryzm, ani nie zdradza się z religijnym fanatyzmem. Nie wiemy o nim nic poza tym, że – najwyraźniej w przypływie paniki – zabił kilku Amerykanów. I że zabija dalej, by uciec.

Mimo to jesteśmy po jego stronie. Brnący przez głęboki śnieg bohater przypomina nieco egzotyczne, groźne i inteligentne zwierzę – zabrany ze swego pustynnego kraju i rzucony w ten mroźny krajobraz, z trudnością odnajduje się w obcym środowisku. Jest głodny, zmarznięty i przerażony. Instynktownie czujemy, że jego walka nie ma większych szans. Mimo desperackich wysiłków w kierunku zapewnienia sobie przetrwania, z jego zachowania przebija głównie rozpacz. Ten zimny, choć niezmiernie piękny, kraj, stanie się zapewne jego grobem. A film – żałobną mszą dla uciekiniera.

Mszą, dodajmy, skomponowaną z rzadko spotykaną biegłością, artyzmem – i dystansem. Majestatyczna przyroda, genialnie sfotografowana przez Adama Sikorę, sąsiaduje tu z karykaturalnymi postaciami mieszkańców Mazur, klnących, pijanych i poubieranych w walonki. Bohater, ze swoim strachem i samotnością, na granicy śmierci, nie należy do świata tych ludzi. Nie tylko z powodu licznych barier kulturowych. Ucieczka jest jego klatką, która izoluje go skuteczniej niż nieznajomość języka. Porozumienie, którą nawiąże z kobietą o wyjątkowej jak na tę rubaszną społeczność urodzie, jest kruche i musi zakończyć się jego odejściem.

Essential Killing” to dzieło z wielu względów wyjątkowe, ale trudno mi uciec od uporczywego skojarzenia z jednym z moich ulubionych filmów – „Truposzem”. Estetyka Skolimowskiego jest bardziej surowa i poważna, jednak oba filmy łączy bardzo dobra główna rola, doskonałe zdjęcia, efektowna (choć ascetyczna) muzyka – i fabuła oparta na motywie ucieczki, która jest w zasadzie wędrówką donikąd. William Blake miał swojego opiekuna, który towarzyszył mu w tej drodze – bezimienny bohater o zarośniętej twarzy Vincenta Gallo nie ma nawet tego. Jego samotność to wielka śnieżna pustka pełna martwych drzew. I ludzi, których trzeba zabić, aby móc iść dalej.

Essential Killing (Jerzy Skolimowski, 2010) sa Essential Killing (Jerzy Skolimowski, 2010)Essential Killing (Jerzy Skolimowski, 2010) aaa

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>