Agata Malinowska

Eisenstein w Guanajuato / Eisenstein in Guanajuato (Peter Greenaway, 2015)

Eisenstein w Guanajuato / Eisenstein in Guanajuato (Peter Greenaway, 2015)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Po opowieściach o holenderskim mistrzu malarstwa Rembrandtcie i holenderskim pornografie Goltziusie Peter Greenaway radykalnie zmienia scenerię, zabierając widzów do Meksyku pierwszej połowy XX wieku i przedstawiając im ubranego na biało, rozczochranego mistrza kina – Sergieja Eisensteina. Einsenstein w Guanajuato to historia 10-dniowego płomiennego romansu pomiędzy reżyserem Strajku a jego młodym, lokalnym przewodnikiem.

Podobnie jak w poprzednich filmach, dużo tu gadania, frywolności i golizny. Sporo też archiwalnych zdjęć, bo nad poprzednimi bohaterami biograficznych greenawayowskich fantazji Eisenstein ma tę przewagę, że żył już w erze fotografii. Znajdzie się też miejsce dla wielce dosadnej sceny męskiego spółkowania. Nie zdziwiłabym się, gdyby to ustawa świeżo uchwalona w ojczyźnie reżysera Pancernika Potiomkina, zabraniająca promocji gejostwa w kinie, zainspirowała Greenawaya do zrealizowania jej z takim pietyzmem.

Bardziej jednak niż nagość ceni Greenaway i eksponuje swego bohatera. Jego Eisenstein to elokwentny, żywiołowy megaloman, który dopiero co wyrwał się z zimnej, smutnej Rosji i jest zafascynowany gorącym Meksykiem i jego eklektyczną kulturą. Filmu ostatecznie z tego wszystkiego nie będzie, jednak te 10 dni spędzonych w Guanajuato wstrząśnie nim i na zawsze zmieni oblicze jego twórczości. Oczyma duszy widzę już film hollywoodzki oparty na tej historii – bajoro łzawego romantyzmu z wplecionymi kolorowymi pocztówkami – i nie mogę się nacieszyć, że to libertyńskie oko Greenawaya pierwsze wypatrzyło temat.

Na konferencji prasowej Greenaway bryluje, barwnie opowiada o swojej fascynacji Strajkiem, „pierwszym prawdziwym arcydziełem kina”, i postacią rosyjskiego geniusza. Praży soczystymi dygresjami, ze źle ukrywanym rozbawieniem smaga subtelne dziennikarskie uszy rubasznym „pierdolić”. Jego film jest taki, jak i on sam – błyskotliwy, elegancki, przegadany, i nie na każdy gust.

(Visited 23 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>