Agata Malinowska

Dust (Max Jacoby, 2009)

Dust (Max Jacoby, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

DustMaxa Jacoby to jeden z tych filmów, które z pełną świadomością popełnianych czynów oceniam za wysoko. Sądząc po opiniach recenzentów, jest to dzieło niespecjalnie nowatorskie (bardzo podobne wątki pojawiają się ponoć w „The Quiet Earth”), zaopatrzone w scenariusz, który wystarczyłby tylko na krótki metraż, a do tego niespecjalnie zagrane. Wszystko to prawda. Jeśli mimo to nie mogłam się od niego oderwać, to zapewne dlatego, że na tak wspaniałe zdjęcia i niezwykłą, pełną smutku atmosferę, reaguję jak kot na walerianę.

Film rozpoczyna się opowiedzianą przy ognisku historią królewny noszącej na palcu tajemniczy pierścień. Gdy dziewczyna po latach dowiaduje się od pewnej wiedźmy, że jest on przeklęty, nie potrafi się już z nim rozstać i nosi go dalej, już ze świadomością konsekwencji. Czy ta bajka stanie się kluczem do dalszych wydarzeń? Nie można zlekceważyć takiej możliwości.

Ognisko, przy którym chłopiec opowiada tę baśń swojej siostrze, to jedno z nielicznych nocnych świateł na Ziemi. Z niewiadomych przyczyn rasa ludzka prawie w całości zniknęła i tylko betonowe mosty, ciche autostrady i miasta powoli zarastające zielenią świadczą o tym, że kiedyś była tu obecna cywilizacja. Dwoje bohaterów, rodzeństwo Elias i Elodie, prowadzi idylliczny żywot w dużym domu na wsi, słuchając piosenek z adapteru i donaszając ubrania po rodzicach. Wydaje się, że ich fatalizm nie zna granic. Nie próbują szukać innych ludzi, nie badają przyczyn apokalipsy, są jednak dobrymi ludźmi i kiedy wracając z wieczornej przechadzki znajdują rannego mężczyznę o imieniu Gabriel, pomagają mu. Oczywiście gdy tylko Gabriel dochodzi do siebie, rozpoczyna się cicha, ale bezlitosna walka o serce Elodie.

Ponieważ poziom aktorstwa jest rzeczywiście niewybitny, można tylko wyobrażać sobie, jak dramatyczny jest ten wybór między dojrzałą, dorosłą miłością a uczuciem do brata, które narastało latami. Elias nie potrafi pogodzić się z tym, że siostra mogłaby kochać jeszcze kogoś i próbuje doprowadzić do wyjazdu Gabriela. W odpowiedzi mężczyzna oświadcza, że zabierze Elodie ze sobą. W ostatecznym rozrachunku to kobieta musi zdecydować, czy odrzucić miłość brata, którą nauczyła się już rozumieć, czy nowe uczucie, upajające i nieznane.

Cały ten węzeł emocji splata się i zacieśnia w otoczeniu, które nadaje mu wymiar daremności – natura powoli wkracza tam, skąd zrejterowała ludzkość. Wszędzie panuje niezwykła cisza, przerywana jedynie śpiewem ptaków, trzaskaniem ognia, szumem wiatru. Stare drzewa, obsypane płomiennymi kolorami jesieni, są obojętnymi świadkami dramatu, scen zazdrości, szarpaniny tych trojga ludzi, przedstawicieli wymarłej rasy skazanych na śmierć w samotności. Wybór Elodie w ostatecznym rozrachunku nie ma wielkiego znaczenia – czas człowieka na Ziemi dobiega końca i losy kilkorga niedobitków niczego nie zmienią.

Nawet nieprzejednani wrogowie przyznają, że „Dust” wyróżnia się niezwykłymi walorami wizualnymi i nie mam wątpliwości, że to właśnie one przekonały mnie do tego filmu. Bez tego zapewne zapadłabym się w fotelu i ucięła sobie drzemkę z błogą świadomością, że gdy obudzę się za 20 minut, akcja nie posunie się zasadniczo.Dust” debiutował na festiwalu w Pusan i trudno oprzeć się wrażeniu, że w obiegu komercyjnym nie miałby wielkich szans a w zasadzie nie miałby ich wcale. Ani reżyseria, ani aktorstwo, ani nawet fabuła, nie prezentują interesującego poziomu. Prezentują go natomiast, i to w stopniu przerażająco nieproporcjonalnym, zdjęcia, a za nimi również klimat. Niektórym to wystarczy. Na przykład mnie.

Max Jacoby dust 2009 aaa Max Jacoby dust 2009 a

(Visited 7 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>