Mariusz Czernic

Drive (Nicolas Winding Refn, 2011)

Drive (Nicolas Winding Refn, 2011)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Tak powinno wyglądać dobre kino akcji, bo w tym filmie wszystko dawkowane jest z umiarem. Fabuła nie jest skomplikowana, dialogi sprowadzone do minimum, scen akcji nie ma w nadmiarze, zaś przemoc, choć wyjątkowo brutalna, jest w pełni uzasadniona. Główny bohater ma wiele zajęć – jest kierowcą, kaskaderem, mechanikiem, a wkrótce dojdzie jeszcze jedno zadanie, związane z młodą kobietą imieniem Irene. Nie jest to jednak film o miłości – Irene jest żoną i matką, a driver nie zamierza wikłać się w romans, mimo że pojawia się między nimi jakieś większe uczucie. To uczucie wyrażane jest bez słów, wyczuwalna jest jednak chemia między nimi, a scena pocałunku w windzie zaskakuje tym, jak w krótkiej chwili jeden romantyczny moment przechodzi w brutalne morderstwo.

Wykreowany przy pomocy nastrojowych zdjęć i odpowiednio dobranej muzyki klimat wciągnął mnie już od początku. A klimat filmu jest specyficzny, typowo ‚samochodowy’ – przejażdżka po oświetlonych latarniami nocnych uliczkach, ucieczka do podziemnego garażu, praca w warsztacie samochodowym, finałowa rozgrywka na parkingu. Radość z prowadzenia auta może jednak gwałtownie zmienić się w walkę o przetrwanie, kiedy w ponurym miasteczku dochodzi do napadów rabunkowych, wymuszania posłuszeństwa przy pomocy pięści, zabijania niewygodnych świadków. Jednak nawet w tym nieprzyjaznym mieście znajdzie się tajemniczy bohater, który wymierzy sprawiedliwość przestępcom oraz pomoże bezbronnej kobiecie i to zupełnie bezinteresownie. Reżyseria, sposób filmowania, nastrojowe ujęcia wskazują, że film nakręcił prawdziwy wizjoner, a nie hollywoodzki rzemieślnik. Film nagrodzono w Cannes zapewne z powodu oryginalnego sposobu filmowania, a nie z powodu treści. Na pewno zasłużył na tę nagrodę, bo klimat mocno wciąga, a fabuła, choć nieco przewidywalna, momentami zaskakuje i trzyma w napięciu.

Świetnie są skonstruowane postacie, szczególnie postać głównego bohatera. Każdy mężczyzna może się z nim identyfikować, to człowiek opanowany i małomówny, który lubi swoją pracę, dobrze wykonuje swoje obowiązki, ale nie boi się działać wbrew prawu. Kiedy poznaje rodzinę, która wpadła w kłopoty z mafią nie zawaha się udzielić pomocy, chociaż wie, że wtykanie nosa w nie swoje sprawy nie przyniesie mu chwały ani zysków. A wtrącanie się do mafijnych porachunków to raczej samobójstwo. Nie wiemy nic o jego przeszłości, nie znamy motywów jego działania, a jednak wzbudza zaufanie i sympatię. Driver z filmu Refna przypomina mi bohaterów filmów drogi z lat 70-tych (takich jak np. Znikający punkt), dla których prawdziwym domem jest samochód, najlepszym przyjacielem głos wydobywający się z radia, a życie polega na ciągłym podróżowaniu.

Chociaż czarne charaktery są zawsze ciekawsze od bohaterów pozytywnych, a Albert Brooks świetnie zagrał bezwzględnego przestępcę, to jednak największe wrażenie zrobił na mnie odtwórca głównej roli, Ryan Gosling. Już w prologu widzimy jego opanowanie w stresującej sytuacji, umiejętność szybkiego działania, a także brak emocji i chłód w jego oczach. Zaś scena, w której bez mrugnięcia okiem (dosłownie) grozi facetowi w barze jest zapowiedzią, że drzemie w nim bestia, która na pewno wkrótce się ujawni. Wkrótce w jego przenikliwych niebieskich oczach pojawia się gniew i wściekłość, dochodzą do tego wymowne gesty, takie jak zaciskająca się pięść i już wiadomo, że nie będzie litości ani bezsensownego gadania tylko przemoc, krew i śmierć. Gosling jest przekonujący zarówno jako kontrolujący swoje emocje kierowca jak i nieobliczalny i groźny antybohater.

Zupełnie nie przeszkadza brak efektownych pościgów samochodowych. Twórcy filmu jako miłośnicy motoryzacji starali się uniknąć niszczenia samochodów. Dobrym pomysłem jest także prawie całkowita rezygnacja z wątku policjantów prowadzących śledztwo w sprawie morderstw i ścigających głównego bohatera, a który to wątek często się pojawia w tego typu filmach. Widać, że reżyser wraz ze scenarzystą dokonali słusznych wyborów, dzięki czemu powstał znakomity film. Mimo nagrody w Cannes jest to pełnokrwiste kino akcji, w którym nie należy się doszukiwać głębszych treści. Ale kto nastawi się na dynamiczne i efektowne kino akcji też może się rozczarować. Tak jak samochód powoli nabiera prędkości tak i akcja w tym filmie powoli nabiera tempa i przyśpiesza tylko sporadycznie, w momentach pełnych napięcia. I pod tym względem Drive przypomina filmy sensacyjne z lat 70-tych (np. The Driver z 1978 w reż. Waltera Hilla), w których akcja i fabuła były tylko dodatkiem i pretekstem dla wyczynów głównego bohatera – outsidera i samotnika, ceniącego spokój i wolność, walczącego o te cenne dla każdego człowieka wartości..

Drive (Nicolas Winding Refn, 2011) aaa Drive (Nicolas Winding Refn, 2011) a Drive (Nicolas Winding Refn, 2011)

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>