Mariusz Czernic

Dni wina i róż / Days of Wine and Roses (Blake Edwards, 1962)

Dni wina i róż / Days of Wine and Roses (Blake Edwards, 1962)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Przez to śledztwo jestem do tyłu z piciem” – mawiał detektyw Nick Charles, bohater filmu Pościg za cieniem (1934). I chociaż alkohol szkodzi zdrowiu ma jedną pozytywną wartość – bez niego nie byłoby wielu znakomitych filmów. Tacy aktorzy jak Thomas Mitchell, Ray Milland i John Wayne zdobyli Oscara za role pijaków, dla wielu innych aktorów takie role też stanowiły duże wyzwanie. Ważnym miejscem akcji licznych westernów są saloony, w których rozmowy i gra w pokera odbywają się przy szklaneczkach whisky, a jeden z mistrzów gatunku, John Sturges, uczynił alkohol głównym tematem swojego filmu Na szlaku Alleluja (1965). Niektóre filmy (np. Kac Vegas, 2009) pokazują w humorystyczny sposób skutki picia alkoholu, inne traktują temat bardzo poważnie, by ostrzec ludzi przed zgubnym wpływem takich niezdrowych używek. Ja przedstawię teraz być może najlepszy filmy, które w realistyczny sposób podejmują temat wielkiej wagi – uzależnienie od alkoholu.

Joe jest specjalistą od public relations, uczestniczy w wielu firmowych imprezach, na których nie odmawia sobie alkoholu. Wkrótce poznaje uzależnioną od czekolady Kirsten, która jest abstynentką. Szybko rozkwita uczucie i naturalną koleją rzeczy oboje lądują na ślubnym kobiercu. Joe stopniowo wciąga ukochaną w chorobę alkoholową, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Twórca Śniadania u Tiffany’ego (1961) i Różowej pantery (1963) zanim stał się specjalistą od komedii zrealizował ambitny i wnikliwy dramat o rodzinie stopniowo niszczonej przez alkohol. Edwards nie byłby sobą gdyby nie wprowadził odrobiny humoru, ale ten film to przede wszystkim wiarygodny i przejmujący dramat o chorobie zaraźliwej, niebezpiecznej, destrukcyjnej, która może dotknąć każdego, nawet ludzi pozornie szczęśliwych i spełnionych.

Dni wina i róż to drapieżny spektakl z mocno zarysowanym problemem alkoholizmu, nieprzewidywalną fabułą i ambitnym przekazem. Postacie są wielowymiarowe i zagrane wnikliwie, przejmująco i intuicyjnie. Edwards w sposób dosadny, lecz nie unikając ironii przedstawił ujemne następstwa nadmiernego spożywania mocnych trunków. Nałóg Joego ma wpływ na jego pracę, a także na relacje z rodziną. Scena, w której Joe niszczy szklarnię swojego teścia, poszukując schowanej tam wcześniej butelki, ewidentnie wskazuje, że jego uzależnienie bliskie jest obsesji i choroby psychicznej. Dopiero z czasem zauważa zagrożenia jakie sprowadził na swoją żonę i dziecko, zdaje sobie sprawę, że aby zwalczyć chorobę musi podjąć radykalne kroki i zdecydować się na wiele wyrzeczeń. Gdy Joe zaczyna rozumieć swoje błędy i próbuje naprawić relacje z rodziną (także ze swoim teściem), choroba jego żony coraz bardziej się nasila. Łącząc picie alkoholu z paleniem papierosów nie dostrzega, że naraża nie tylko siebie, ale także swoje dziecko. A w końcówce jest już doszczętnie wyniszczona i zepsuta.

O tym że Jack Lemmon jest świetnym aktorem pewnie wie każdy, kto ogląda stare kino, ale Lee Remick rzadko miała okazję zabłysnąć w naprawdę ciekawej i jednocześnie bardzo wymagającej roli. Zwykle jej ekranowi partnerzy (np. James Stewart w Anatomii morderstwa z 1959 zdołali przyćmić jej aktorską osobowość ukrytą za ładną i sympatyczną twarzą oraz seksowną figurą. Jednak Blake Edwards potraktował ją na równi z wielokrotnie nagradzanym Jackiem Lemmonem, dając im obojgu szansę zaprezentowania swoich umiejętności. Oboje stworzyli wybitne, poruszające kreacje pokazując zarówno talent dramatyczny jak i upodobanie do groteskowej błazenady. Reżyser za pomocą tej dwójki młodych ludzi przedstawił dogłębnie i taktownie autodestrukcję i degradację człowieka oraz staczanie się na samo dno, skąd trudno się podnieść i wrócić do normalności.

Film Blake’a Edwardsa wnikliwie analizuje postawy ludzi, dla których butelka brandy staje się nieodłącznym towarzyszem rozmów i zabaw. Reżyser opowiada o konflikcie wewnątrz miłosnego trójkąta, który tworzą mężczyzna, kobieta i gorzała. Zaczyna się od jednego kieliszka i człowiek nawet nie zauważa kiedy stał się pijakiem. Dni wina i róż to kino z ambicjami, głębokie i wzruszające, o tym że alkohol dostarcza przyjemności jak również bólu i cierpienia. W jednej chwili małżonkowie hasają sobie szczęśliwi (i pijani), a w następnej – śmiech zamiera na ustach, pojawia się frustracja, gorycz, cierpienie. Pić trzeba umieć – kto nie umie może skończyć w kaftanie bezpieczeństwa lub w rynsztoku. Genialna jest ostatnia scena, w której Jack Lemmon patrzy przez okno na neon z napisem „bar” – neon odbija się w oknie, a on próbuje powstrzymać się przed zaspokojeniem swojego pragnienia.

Days of Wine and Roses (Blake Edwards, 1962)  aaaa Days of Wine and Roses (Blake Edwards, 1962)  aaDays of Wine and Roses (Blake Edwards, 1962)  aaa

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>