Agata Malinowska

Dictado (Antonio Chavarrías, 2012)

Dictado (Antonio Chavarrías, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Od miesięcy zachodzę w głowę, cóż takiego zobaczyli selekcjonerzy w „Dictado”, co by uzasadniało dopuszczenie tego filmu do berlińskiego konkursu głównego. Być może chodziło o lżejszy akcent w ciężkawym repertuarze, może o ukłon w stronę modnego ostatnio hiszpańskiego filmu grozy, a może o to, jak dużą rolę odgrywa tutaj psychologiczny dramat. „Dictado” jest bowiem przykładem horroru próbującego wypełznąć ze swego gatunkowego getta i brylować na mainstreamowych salonach. Close, but no cigar.

Bohaterami „Dictado” są Daniel i Laura – nowoczesna para z dużego miasta, starająca się o dziecko. Pewnego dnia w szkole, w której oboje pracują, pojawia się dziwnie zachowujący się człowiek imieniem Mario. Jak się okazuje, jest on dawnym przyjacielem Daniela z czasów dzieciństwa. Przyszedł do niego, by namówić go na spotkanie ze swoją córką, Julią. Daniel odmawia. Tego wieczoru Mario wchodzi do wanny, w której kąpie się dziewczynka i podcina sobie żyły.

Gdyby nie uporczywe pragnienie macierzyństwa żywione przez Laurę, historia zakończyłaby się tą straszliwą sceną i nie starczyłoby materiału na pełny metraż. Jednak kobieta postanawia zaopiekować się córką Mario. Dziewczynka zamieszkuje wraz z nimi i Daniel ma okazję przekonać się na własnej skórze, co przeżywał jego przyjaciel. Obecność dziecka ożywia wspomnienia, które mężczyzna przez całe życie usiłował stłumić. A najgorsze, że Julia wydaje się o tym wiedzieć…

Tajemniczy Sekret z przeszłości i dziecko-dręczyciel. Aż chce się wyjść z kina. Co prawda Chavarrías ma asa w rękawie – zakończenie, które stawia rzeczy w nowym świetle. Byłaby to z pewnością wielka zaleta. Być może nawet byłoby warto wytrwać dla niej przewidywalne i średnio interesujące 90% filmu, które ewidentnie ma za zadanie tylko i wyłącznie zbudować napięcie przed ujawnieniem sekretu. Być może – gdyby tylko ów finalny zwrot akcji nie był tak naciągany i tragicznie niewiarygodny. Końcówkę ogląda się siłą rozpędu, by po zapaleniu świateł rozejrzeć się po sali, policzyć facepalmy i z nosem na kwintę wywlec się z kina.

„Dictado” nie zdaje egzaminu jako horror, bo w tym gatunku nie prezentuje sobą nic nowego. Nie radzi sobie jako studium obłędu, bo udręka Daniela przedstawiona jest w konwencji filmu grozy, z kolejnymi odsłonami wydarzeń z dzieciństwa, co sprawia, że widz raczej czeka na odkrycie sedna dawnej traumy, niż kontempluje jej aktualne skutki. Wreszcie jest całkowitą porażką jako film zawierający twist ending, bo co to za twist, na który mimo szczerych chęci nie dajemy rady się nabrać.

Mój wewnętrzny miły ludek, który zawsze ma dobre chęci, przypuszcza, że „Dictado” miało być opowieścią o człowieku, który swego czasu, przypadkiem i na chwilę, został potworem. Odtąd, choć się do tego przed sobą nie przyznaje, poczucie winy niszczy go i wyjaławia – i przyparty do muru, tym razem całkowicie świadomie, wybiera drogę, jaką wybrałby potwór. Miejmy nadzieję, że ktoś kiedyś nakręci film, który lepiej poradzi sobie z tym tematem. Ten radzę omijać z rozsądnej odległości, plując trzykrotnie przez lewe ramię.


Dictado (2012), aaDictado (2012),a Dictado (2012) aaa

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>