Mariusz Czernic

Detektyw / True Detective (serial, 2014)

Detektyw / True Detective (serial, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Kto jest prawdziwym detektywem? Czy jest to tajny agent policji, który dyskretnie wykonuje powierzone zadanie? Czy może jest to pojęcie bardziej złożone, na które składa się wiele czynników? W każdym razie żaden z bohaterów nowego serialu stacji HBO nie jest Sherlockiem Holmesem i nie wydedukuje w ciągu godziny, kto i dlaczego popełnił zbrodnię. Tutaj dwaj detektywi z Luizjany prowadzą dochodzenie bez pośpiechu, krok po kroku, a i tak nie udaje im się dopiąć sprawy na ostatni guzik. Wobec tego powrócono do niej po latach, co stało się pretekstem do wprowadzenia retrospekcji, zaś detektywi musieli wcielić się w role przesłuchiwanych świadków. Forma serialu pozwoliła twórcom bardziej dogłębnie rozbudować charaktery postaci i ukazać ewolucję bohaterów – od wzajemnej niechęci do akceptacji.

Typowe elementy opowieści kryminalnej, takie jak przepytywanie ludzi i znajdowanie nowych tropów, zostały wymieszane z dramatem obyczajowym ukazującym konflikty rodzinne, zdradę małżeńską, burzliwe relacje między kumplami. Pełne są one emocji, ale niestety przyćmiewają wątek kryminalny. W efekcie czego więcej dowiadujemy się o samych bohaterach niż intrydze. Z początku takie rozłożenie akcentów może drażnić, ale gdy spróbuje się odczytać tę produkcję inaczej niż typowe kryminały to jest szansa, że historia zaintryguje i sprowokuje do przemyśleń. Twórcy wyszli z założenia, że podczas policyjnego dochodzenia detektyw więcej dowiaduje się o sobie samym niż  zbrodni, którą próbuje rozwikłać. I z pewnością jest w tym wiele prawdy. Serial zbliża się bardziej w stronę realizmu niż wiele seriali o detektywach, które powstały przed nim.

Kolejna sprawa, która odróżnia tę produkcję od reszty to depresyjna, fatalistyczna atmosfera typowa dla kina noir. Już w czołówce mamy próbkę tego wyjątkowego klimatu, który podkreśla muzyka T Bone Burnetta (soundtrack to zresztą osobne arcydzieło, każdy epizod kończy się innym, równie wybornym, muzycznym kawałkiem). Oglądając jakikolwiek odcinek trudno mieć nadzieję, aby losy bohaterów potoczyły się standardowo i zgodnie z przewidywaniami. Pełne surowego realizmu fotografie nie dają żadnych złudzeń, a twarze aktorów niemal przez cały czas wyrażają bolesne rozgoryczenie. Niezależnie od tego, czy jesteśmy na miejscu zbrodni czy też siedzimy w barze przy piwie lub w domu przed telewizorem zdajemy sobie sprawę z tego, że świat pełen jest okrucieństwa i niesprawiedliwości. Wtedy człowieka przeszywa niesamowity dreszcz, pojawia się rozpacz i gorycz z tego powodu, że nic nie możemy zrobić, aby zapobiec nieszczęściom. A gdy w jednym z odcinków pojawia się nagranie w stylu snuff movie, to jesteśmy w dołku, choć reżyser oszczędza nam widoku prawdziwego okrucieństwa.

Film, w którym bohaterowie są ważniejsi od intrygi, musiał mieć odpowiednich wykonawców, którzy nie tylko odegraliby swoje role zgodnie ze scenariuszem, ale daliby swoim postaciom coś od siebie – indywidualny charakter i wyrazistą osobowość. Obaj pierwszoplanowi aktorzy pełnią tu także rolę executive producers, aby zapewnić sobie pełną kontrolę nad rozwojem bohaterów. Odtwórca roli Martina Harta, Woody Harrelson, miał do czynienia ze światem przestępczym. Jego ojciec został skazany za morderstwo, on sam też często łamał prawo. W serialu świetnie odegrał postać dwuznacznie moralnego, porywczego i agresywnego policjanta. Hart jest człowiekiem niezbyt uczciwym, szczególnie wobec swojej żony, którą notorycznie zdradza. Żona, a także córka, również mają nieprzewidywalny charakter, też potrafią działać impulsywnie, jakby na przekór wszystkim, aby zademonstrować swój bunt i desperację.

Drugi z detektywów, Rust Cohle, wydaje się postacią bardziej złożoną, trudniej go rozgryźć i scharakteryzować. Wygląda na pewnego siebie twardziela, ale to może być tylko maska ukrywająca prawdziwą osobowość i motywacje. Jest w końcu tajniakiem, który infiltrował gang motocyklistów – udało mu się ich oszukać, więc musi być naprawdę dobry w udawaniu. Sprawa morderstwa związanego z okultyzmem jest dla niego (i jego partnera) niezwykle trudnym problemem do rozwikłania. Makabryczny, zagadkowy problem, który pobudza szare komórki i ujawnia aspekty charakteru, o które byśmy tych detektywów nie podejrzewali. Matthew McConaughey (tegoroczny laureat Oscara i Złotego Globu) swoją grą sugeruje wieloznaczność postaci, jest intrygujący jak zamknięta księga. W większości współczesnych seriali to scenariusz decyduje o sukcesie, tym razem jednak to aktorzy zbierają pochwały.

Scenariusz i reżyseria mogą budzić zastrzeżenia, szczególnie w początkowych odcinkach. Nic Pizzolatto wprowadził filozoficzne dywagacje i moralne dylematy, czyniąc z filmu egzystencjalną przypowieść o ludzkich słabościach, tylko w niewielkim stopniu przypominającą klasyczny thriller. Cary Fukunaga, akceptując pomysły scenarzysty, wykreował pesymistyczną wizję świata pełnego hipokryzji i zakłamania, gdzie każdy stara się ukryć swoje grzechy i słabości. Powolne tempo, monotonia i brak zaskakujących zwrotów akcji to cechy intrygi kryminalnej, ale nie warstwy psychologicznej. W tej akurat dzieje się sporo i postacie na przestrzeni tych ośmiu odcinków ewoluują, zmieniają się także ich relacje.

True Detective nie każdemu przypadnie do gustu, a mnie wessało dopiero przy czwartym odcinku. To właśnie w tym epizodzie mamy genialnego master shota – dynamiczną sześciominutową scenę bez żadnych cięć montażowych (lub jak to się mówi: z „montażem wewnątrzkadrowym”). Od tej pory serial trzyma za gardło i nie puszcza aż do finałowego epizodu, w którym akcja skupia się wokół schwytania mordercy. Każdy ma wybór i jeśli będzie się dokonywać właściwych, to jest szansa, że światło zapanuje nad ciemnością – ładnie spuentowano tu całą historię, a bohaterowie zyskali nowy wymiar. Nawet jak powstanie 10 sezonów z różnymi bohaterami to Cohle i Hart pozostaną długo w pamięci. Duża w tym zasługa znakomitych aktorów. Mimo początkowych wątpliwości Cohle i Hart okazali się niestandardową, nurtującą i wielowymiarową parą detektywów. Bez wątpienia warto ich poznać.

True Detective (serial, 2014)  aa True Detective (serial, 2014) True Detective (serial, 2014) aaa

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>