Agata Malinowska

Czyściec / Purgatorio (Roberto Rochín, 2008)

Czyściec / Purgatorio (Roberto Rochín, 2008)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Chociaż lubię literaturę południowoamerykańską, nie miałam nigdy do czynienia z Juanem Rulfo. Nigdy nie słyszałam też o Roberto Rochínie. Obejrzenie „Czyśćca” było zatem klasycznym przypadkiem randki w ciemno – gdy na sali gaśnie światło, modlimy się do swego ulubionego bóstwa, by było to piękny i mądry film. I czasem się udaje.

Ta niezwykła trzyczęściowa ekranizacja z całą pewnością spełnia wymogi uczestnictwa w festiwalowym konkursie Wolny Duch – jest, a raczej bywa, formalnie prowokująca i (na ile potrafię ocenić) nowatorska. Można powiedzieć, że jest to film w trzech smakach, choć spina go w całość główny wątek, jakim są wędrówki na granicy snu, życia i śmierci.

Najtrudniejsza chyba w odbiorze część pierwsza charakteryzuje się kontrastowymi zdjęciami, zdominowanymi przez czerń, biel i plamy koloru, oraz mocno nieliniową fabułą. Przedstawia ona historię starego człowieka zmuszonego opiekować się rodziną swego syna, który opuścił dom w poszukiwaniu pracy. Złe przeczucia i złowrogie wizje, które przeplatają się z rzeczywistością, zwiastują nieuniknioną katastrofę.

Część druga opisuje dzieje nocnego spotkania – uśpione miasto przemierza kobieta lekkich obyczajów w towarzystwie grabarza. Towarzyszy im małe dziecko, nie mogą znaleźć dla siebie hotelu, wędrują zatem bez celu i rozmawiają o miłości. Czarno-białe zdjęcia, tym razem o mniej kontrastowej palecie, urozmaicone tu i ówdzie kolorem oraz leniwe tempo, które charakteryzują ten fragment „Czyśćca” przypominają nieco filmy Jarmusha. Jest to jednak Jarmush w klimacie latynoskim, nie może się więc obejść bez szczypty magii i przemocy – klimatycznie najbardziej zbliżony jest chyba „Truposz„.

Bohaterem części trzeciej jest stary człowiek, którego budzi w nocy duch świeżo zmarłej młodej żony. Przyczynę poznajemy dzięki jego wspomnieniom – zbrodnię popełniono, rzecz jasna, z namiętności i choć historia należy do najstarszych na świecie, nie sposób się od niej oderwać. Dzieje się tak w dużej mierze dzięki wspaniałym, tym razem klasycznym kolorowym, zdjęciom. Eteryczne postaci kobiece, sfilmowane w tonacji brązów, beżów i czerwieni potrafią wzbudzić zachwyt w najbardziej niewrażliwym widzu.

We wszystkich nowelach reżyser chętnie posługuje się realizmem, miesza go jednak niepostrzeżenie ze snami, wspomnieniami, słowami wypowiedzianymi przez zmarłych. Wszystkie te światy przenikają się, a niespokojne dusze powracają by przekazać bliskim swój gniew lub żal. Rzeczy ziemskie wiążą nas nawet po śmierci, zdaje się mówić Rochín.

Czyściec” z pewnością bardzo wiele zawdzięcza samym opowiadaniom, ale, jak wykazują liczne przykłady, przekazanie treści książki bywa znacznie trudniejsze od odtworzenia jej ducha. Chociaż nie czytałam Rulfo, realizm magiczny jako zjawisko w literaturze jest mi znany – jak dotąd sądziłam, że uzyskanie podobnej atmosfery za pomocą środków filmowych jest niemożliwe. Chętnie jednak nie tylko przyznam, że się myliłam, ale też polecę ten film każdemu, kto nie wycofuje się w zetknięciu z nieco trudniejszym kinem.

Purgatorio (Roberto Rochín, 2008)  a

(Visited 15 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>