Mariusz Czernic

Cena strachu / Le Salaire de la peur (Henri-Georges Clouzot, 1953)

Cena strachu / Le Salaire de la peur (Henri-Georges Clouzot, 1953)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj
Film rozpoczyna się jak dramat społeczny o nudnej egzystencji europejskich emigrantów w Ameryce Południowej. W dziurze o nazwie Las Piedras (prawdopodobnie w Wenezueli) ludzie cierpią z powodu bezrobocia, głodu, braku rozrywek i trudnych do wytrzymania upałów. Pożar w oddalonej o wiele mil rafinerii ropy naftowej puszcza w ruch machinę, która może odmienić los kilku uchodźców. Aby ugasić pożar należy wysadzić rurociąg, w tym celu potrzebni są kierowcy do przetransportowania kilku ton nitrogliceryny. Trasa do rafinerii wiedzie przez górską przełęcz rozciągniętą na wiele mil. Kierowanych desperacją czterech kierowców podejmuje się tej misji i w dwóch ciężarówkach ruszają na spotkanie śmierci.
Zgodnie z powiedzeniem Alfreda Hitchcocka „Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada” Clouzot bardzo wolno rozkręca akcję w swoim filmie. Najpierw przez niemal godzinę widz zmuszony jest razem z bohaterami spędzić czas w slumsach, zanim wreszcie wyruszą oni w trasę. Możliwe, że wstęp do historii jest tak długi, aby debiutująca na ekranie żona reżysera, Vera Clouzot, miała coś do zagrania. Bo gdy Mario, Jo, Luigi i Bimba ruszają w drogę, dla niej nie będzie już miejsca. Aby wykonać zadanie i zdobyć wynagrodzenie kierowcy nie mogą już myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, by nie popełnić błędu, który może ich drogo kosztować. Nitrogliceryna to materiał wyjątkowo niebezpieczny – lekki wstrząs, dziury w drodze, spadające kamienie, a nawet palące słońce mogą spowodować eksplozję.Brak funduszy na życie przyczynia się do tego, że ludzie w akcie desperacji podejmują najbardziej ryzykowne decyzje.
Pieniądze okazują się najważniejsze i aby je zdobyć stawia się wszystko na jedną kartę. A nitrogliceryna w tym filmie to nie tylko element posuwający akcję do przodu – to także pewien symbol, za pomocą którego ukazano kruchość ludzkiej egzystencji. Jeden wielki wybuch może spowodować, że człowiek zamieni się w proch, stanie się niewidzialny jak powietrze. Wiele zależy od przypadku, wystarczy jeden moment nieuwagi, by człowiek padł trupem, a jego marzenia legły w gruzach.Cena strachu to poniekąd pionierski film akcji, bo scenarzysta stawia przed bohaterami liczne przeszkody, a odbiorca próbuje przewidzieć kto okaże się największym farciarzem. Nie jest to film o wyścigu, nie chodzi o to kto pierwszy dojedzie do mety, a wszelkie przeszkody na drodze to nie jest efekt złośliwości konkurentów, lecz różnych niezależnych od siebie czynników. Dość istotny wątek filmu opisuje konfrontację nadmiernej brawury z paraliżującym strachem – i jedno i drugie może mieć zgubny wpływ na człowieka. Można być bohaterem, szaleńcem, asekurantem lub tchórzem, ale w ostatecznym rozrachunku nikt nie jest zwycięzcą.
Duży udział w powodzeniu filmu mieli znakomici aktorzy, którzy wspomagani rewelacyjnym scenariuszem stworzyli zapadające w pamięć kreacje. Yves Montand i Charles Vanel (Nagroda w Cannes) wspinają się na wyżyny swoich możliwości. Jeden kreuje postać zarozumiałego ryzykanta, drugi wciela się w staruszka, który czuje za sobą oddech śmierci – stara się więc zachować ostrożność, która może być mylona z tchórzostwem. Obaj prezentują różne postawy, więc musi pojawić się konflikt. Drugi duet w tym pełnym napięcia dreszczowcu stanowią Peter van Eyck i Folco Lulli. Chociaż grani przez nich bohaterowie pochodzą z różnych krajów widać między nimi nić porozumienia i wszystko wskazuje na to, że są w stanie wspólnymi siłami doprowadzić tę misję do końca. Każdy z czwórki wykonawców stworzył wyrazistą postać obdarzoną indywidualnym charakterem, w czym pomógł im błyskotliwie napisany scenariusz z sadystycznym zacięciem mnożący przeszkody. Mniej ciekawą postać miała do zagrania Vera Clouzot, ale pod czujnym okiem męża stworzyła niezłą kreację.Wiele scen w filmie cechuje się mistrzowską kompozycją kadrów i efektowną dramaturgią. Nie jest łatwo przewidzieć reakcję odbiorcy na poszczególne wydarzenia, nie wiadomo czy fragment mający dostarczyć emocji rzeczywiście je zapewni. I w tym tkwi geniusz reżysera, który przy minimalnym udziale pirotechników stworzył dzieło ekscytujące, nieprzewidywalne i frapujące. Film do samego końca trzyma w niepewności, a także sporo mówi na temat ludzkiej natury. Amerykanie zostali tu przedstawieni w złym świetle – to wyzyskiwacze i egoiści, którzy są wszędzie tam gdzie ropa naftowa i zapach forsy. Jednak w Ameryce kunszt reżysera został doceniony, a film spodobał się na tyle, że nakręcono kilka przeróbek. Pierwszą już w 1958 (Violent Road, reż. Howard W. Koch), najsłynniejszą w 1977 (Sorcerer, reż. William Friedkin) – tego ostatniego Clouzot nie mógł zobaczyć, gdyż zmarł na początku tegoż roku.

Le Salaire de la peur (Henri-Georges Clouzot, 1953)  aa Le Salaire de la peur (Henri-Georges Clouzot, 1953)  aLe Salaire de la peur (Henri-Georges Clouzot, 1953)  aaa

(Visited 91 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>