Przemysław Sopocko

Casino Royale (Martin Campbell, 2006)

Casino Royale (Martin Campbell, 2006)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Martin Campbell na początku XXI w., bodajże w 2004 r. ogłosił, że powierzono mu reżyserię kolejnego filmu z cyklu o „007”.  Po „GoldenEye”, a raczej po słabym „Śmierć nadejdzie jutroLee Tamahoriego (też Nowozelandczyka, ale z Maorysów), znów pojawiły się dyskusje o dalszej zasadności kręcenia kolejnych obrazów. Poziom głupoty w „dziele'” Tamahoriego przeszedł granice – Koreańczyk, który zmienił kolor skóry, wbite w twarz diamenty, samolot, który startuje nie wiadomo skąd. Albo, niewidzialny samochód … szkoda słów, no może wspomnę o surfowaniu na wraku pojazdu, na tle beznadziejnie wygenerowanych cyfrowo fal …

Daniel Craig jako James Bond, agent 007

Jednak, Campbell znów reaktywował serię. Tym razem już na poważnie. Gdy ogłoszono, że w rolę agenta JKM wcieli się Daniel Craig, zawrzało. Blondyn, do tego mało znany. Pojawił się w „Elizabeth” (1998) jako wysłannik papieża. Większa z jego wcześniejszych ról, to Alex West u boku Angeliny Jolie w źle przyjętym przez krytykę „Tomb Raider”. Ostatecznie, fani zaryzykowali.

Eva Green jako Vesper Lynd

Dziewczyną Bonda została Eva Green. Mało znana Francuzka, ostatnio robiąca karierę też zdziwiła wszystkich. Jeszcze w 2005 r. pojawiały się plotki, że sir Sean Connery pojawi się w tle jako wystraszony człowiek. Szkot jednak odmówił, tłumacząc  to wiekiem i rezygnacją z aktorstwa po „Lidze Niezwykłych Dżentelmenów”.

Gdy Campbell zebrał ekipę, rozpoczęto kręcenie filmu. Na jesieni 2006 r. wszedł on do kin, uzyskując mieszane oceny. A w księgarniach w Polsce, pojawiła się masowo powieść „Casino Royale„. Poniżej napiszę co sam sądzę o tym filmie. Proszę mi wybacz tak długi wstęp, ale w niektórych przypadkach tak trzeba zrobić.

Kultowy aston martin

James Bond (Daniel Craig) wykonuje swoje pierwsze zlecenie w Pradze (czeskiej). Ma dorwać pewnego człowieka i pozbawić go życia. Doskonała sekwencja walki w toalecie, z niszczeniem otoczenia, przy okazji. I wtedy dokonuje się, to co miało. Bond zabija przeciwnika, za co potem dostanie „00”, czyli licencję na zabijanie (a nie na łamanie zasad ruchu drogowego).

Gdy zgodnie z tradycją 007 celuje z pistoletu, widziany przez lufę i strzela, rozpoczyna się animacja początkowa. Moim zdaniem najlepsza w całej serii!!! Karciane motywy, no i piosenka Chrisa Cornella pt. „You know my name”. W tle widzimy nawiązania do kasyna i gry w pokera, a jako królowa widoczna jest … niespodzianka.

Po mocnym wejściu,przenosimy się do Ugandy,gdzie widzimy ciemne interesy Le Chiffre’a (Mads Mikkelsen). Jest on bankierem poważnej organizacji przestępczej o światowym zasięgu. Nie powodzi się mu jednak dobrze,gdyż zostaje wysłany do Czarnogóry do tytułowego „Casino Royale” (w powieści był to „Casino Estoril” w Portugalii) w celu wygrania ogromnej sumy pieniędzy w pokera.

James Bond w tym samym czasie udaje się na Madagaskar, a potem na Bahamy z tajnymi misjami. Gdyby tego było mało, udaremnia zamach na samolot w Miami.Okazuje się,że to wszystko organizacja, dla której pracuje Le Chiffre.Tak więc, Bond jedzie do Czarnogóry, gdzie zagra partię życia w pokera. A pieniądze na jego grę gwarantuje II Kanclerz Skarbu,zwany Lordem Kanclerzem Szachownicy, czyli … Minister Finansów w Wielkiej Brytanii. Do tej misji wyznacza go M (baronessa Judi Dench).

Baronessa Judi Dench jako M

W Czarnogórze Bond,poznaje współpracownika MI-6 Rene Mathisa (Giancarlo Giannini), agenta CIA Felixa Leitera (Jeffrey Wright) oraz przepiękną i równie tajemniczą Vepser Lynd (Eva Green). Rozpoczyna się pojedynek z przeszkodami.Ale Bond,mimo przeciwności losu pokonuje w karty Le Chiffre’a. W nie byle jakim stylu, co warto nadmienić.

A wtedy wściekły bankier mafii porywa go i torturuje. Warto nadmienić w jaki sposób. Bond jadąc astonem martinem, zauważa związaną Vesper na drodze. Wymija ją, powodując wielokrotne dachowanie swojego samochodu. W konsekwencji, jest unieszkodliwiony. Le Chiffre znęca się nad nim w okrutny sposób. Kiedy wydaje się, że jest po wszystkim ktoś przychodzi uratować 007.Wychodzi na jaw następna sprawa – Vesper działała na rzecz innej organizacji, będąc wtyką Le Chiffre’a. Miała pomóc Bondowi wygrać,ponieważ Le Chiffre był winien jej pracodawcom duże pieniądze.

Jak to w życiu bywa, Vesper zakochała się w Bondzie i postanowiła go chronić. Niestety,zapłaciła za to wysoką cenę… zginęła w Wenecji.Bond bardzo to przeżył. Była to jedyna osoba,która go naprawdę pokochała, ze wzajemnością. Uzyskawszy informacje z telefonu Vesper, dociera do Włoch, nad jezioro Como, gdzie mieszka Pan White (Jesper Christensen) szantażujący Vesper. I tu zaczyna się fabuła „Quantum of Solace”.

Podczas oglądania filmu byłem pod wrażeniem. Nowe ujęcie całej serii,tak na poważnie. Do tego w ramach thrillera akcji, a nie jedynie filmu sensacyjnego. Campbell reanimował Bonda, ale z jeszcze lepszym skutkiem niż przy okazji „GoldenEye”.

Najmocniejszą stroną całego filmu jest oczywiście aktorstwo. Od „Casino Royale„zaczęto zwracać na to uwagę, ponieważ wcześniej, to liczył się jedynie 007, a reszta była tłem dla postaci numer jeden.

Daniel Craig („Elizabeth”, „Sylvia”, „Złoty kompas„, „Quantum of Solace”, „Skyfall”) brawurowo wchodzi w rolę agenta 007! Widzimy jego początki i pierwszą poważną misję. Także romans z Vesper dodaje romantyzmu tej postaci. Jednak, jest to nowy Bond. Zimnokrwisty, bez żartu i czaru. Wykonuje swoje misje, brutalnie rozprawia się z rywalami. Zaczęto kręcić nowe filmy na poważnie. To już nie są bajki dla dzieci, a dobre kino akcji z emocją. Daniel Craig wpisuje się w ten wątek znakomicie. Należą mu się brawa, a nominacja do nagrody BAFTA (R) w pełni zasłużona!

Eva Green („Złoty kompas”, „Królestwo niebieskie”) w roli Vesper Lynd, również była trafioną decyzją twórców! Przepiękna Francuzka, której oczy przyciągają uwagę najbardziej. Delikatna kobieta,która zakochuje się nieszczęśliwie.Na dodatek, płaci za to życiem. Ale pomaga pokonać wymagającego przeciwnika. Zazdroszczę Danielowi Craigowi tej roli, choć z drugiej strony, sam też spędziłem krótki czas z Francuzką, to wiem jakie one są. Dla Evy Green był to początek wielkiej kariery, a niedługo zagości na ekranach kin w „300: Początek Imperium” jako demoniczna Artemizja – perska kobieta-admirał.

Mads Mikkelsen jako Le Chiffre

Duńczyk Mads Mikkelsen („Król Artur”, „Starcie tytanów”, serial „Hannibal”) w roli Le Chiffre’a. Idealny przeciwnik dla Bonda, nie tylko w karty! Daje się nie lubić, ale to specyfika jego roli. Bankier przestępców, bezwzględny, który sprawy bierze w swoje ręce. Biały kołnierzyk, który nie ma oporów, żeby się pobrudzić brudną robotą. Kolejny strzał w dziesiątkę!

Jesper Christensen jako Pan White

Pozostali aktorzy, również wypadli bardzo dobrze. Można tu wymienić postacie, takie jak Brytyjka baronessa Judi Dench („Henryk V”, „Hamlet” z 1996r., „Iris”, „Skyfall”,”Quantum of Solace”, „Zakochany Szekspir”, „GoldenEye”), Włoch Giancarlo Giannini („Człowiek w ogniu”, „Hannibal”, „Quantum of Solace”), Amerykanin Jeffrey Wright („Broken Flowers”, „Quantum of Solace”, „Celebrity”, „Syriana”) czy też kolejny Duńczyk w obsadzie –  Jesper Christensen („Quantum of Solace”,”Tłumaczka”). Swoją klasą pomogli jeszcze lepiej odebrać film widzom, nadając mu powagi.

Od strony technicznej jest też bardzo dobrze! Phil Meheux („GoldenEye”) doskonale operuje kamerą! Ujęcia z walki w czerni i bieli w Pradze, pościg na Madagaskarze, dynamika w przejściach ujęć podczas gry karcianej – prawie jak w pokerze! Ale scena, w której Bond wymija leżącą Vespera,a aston martin obraca się wiele razy, aż dachuje -mistrzostwo! Efekty specjalne plus praca kamery.

Ujęcie ze sceny akcji

Film montował Stuart Baird („Zabójcza broń”, „Szklana pułapka”, „Skyfall”, „Salt”), czyli specjalista od tego typu kina, a okazjonalnie też reżyser – vide „Krytyczna decyzja”.

Muzyka Davida Arnolda („Hot Fuzz”, „Quantum of Solace”, „Godzilla”, „Amerykański łowca”, „Dzień niepodległości”, serial BBC „Sherlock”) to w dużej mierze różnie aranżowany motyw Johna Barry’ego. Z drugiej strony, słychać kompozycje własne Arnolda,w tym w wątku romansu Vesper i Jamesa. Tylko, znikają gdy słyszy się motyw Barry’ego. Aha, słowa oraz muzyka do piosenki Chrisa Cornella „You know my name”, to też zasługa Arnolda. Tym podniósł ocenę swojej pracy, bo ta piosenka jest genialna! Refren: „Arm yourself because no one else here will save you. The odds will betray you and I will replace you” jest taki prawdziwy!

Do muzyki, zdjęć i efektów specjalnych, dodam przepiękne lokacje. Praga czeska (widziałem tamten budynek), Madagaskar, Londyn, czy też Czarnogóra, a dokładniej Podgorica, nie wspominając o Wenecji, czy krótkim ujęciu na jezioro Como.

Podsumowując, Martin Campbell odrodził Bonda. Na poważnie, w gatunku thrillera akcji, aniżeli bajki sensacyjnej. Wyszło doskonale! Prawdziwa historia, na początek nowego spojrzenia na 007. Więcej realizmu, głębia uczuć (miłość Vesper i Jamesa),a przede wszystkim świetna historia! Daniel Craig i jego brawurowy debiut w roli Bonda, piękna Eva Green, dla której rozwinęła się kariera, a także potwierdzający klasę Mads Mikkelsen, który dał się poznać Hollywood. W tle, doskonali aktorzy z baronessą Judi Dench na czele. A całość podana w doskonałej formie, pięknych lokacjach, a także z niesamowitą piosenką. Aż chce się jechać do Portugalii, żeby niczym Ian Fleming zaczerpnąć inspiracji, a niczym Bond, mieć romans i pograć w pokera w oryginalnym „Casino Royale”. Do Czarnogóry też kiedyś zajrzę, ponieważ film ten doskonale wypromował tamto państwo. „Quantum of Solace” rozczarowało, a „Skyfall” był godnym następcą”Casino Royale”. Brawa za nowe otwarcie w serii i początek całej historii na zasadzie lekkiej alternatywy.

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>