Adrian Kaczyński

Annabelle (John R. Leonetti, 2014)

Annabelle (John R. Leonetti, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Przed filmem „Obecność” była „Annabelle”. I „Obecność” była na tyle interesująca, że musiałem sobie przypomnieć o czym był ten film. Podobny los z pewnością spotka dzieło Leonettiego, które w żadnym wypadku nie spowoduje, że ta straszna lalka utkwi mi w głowie na dłużej. Choć w „Annebelle” widać wyraźne inspiracje Polańskim, nie udało się reżyserowi uzyskać nawet zbliżonego efektu do dzieł swojego guru. Zresztą czego można się było spodziewać po twórcy „Mortal Kombat 2: Unicestwienie” i „Efekt motyla 2”? Jak widać kontynuacje nie są jego mocną stroną. Prequel „Obecności” kuleje niestety na wielu płaszczyznach i ostatecznie można odnieść wrażenie jakby oglądało się tylko urywki, skrót jakiejś większej całości, a nie łatwo uzyskać taki rezultat.

Koszmar na swojej drodze napotkać musi oczywiście idealne, Bogu ducha winne, małżeństwo. Ofiarami lalki Annabelle zostaje piękna i w stanie błogosławionym Mia oraz jej przystojny i perfekcyjny mąż John – spełniający wszystkie jej zachcianki i wierzący w każde jej słowo, nawet jeśli wydaje się być największą głupotą, bądź objawem choroby psychicznej – takiego ze świecą szukać! BTW. jest jeszcze koszmarna postać Evelyn tak wciśnięta na siłę, że głowa mała, ale przynajmniej był z niej pożytek ;).

Do pewnego momentu losy młodej matki Mii próbują imitować te z słynnej Rosemary Romana Polańskiego, gdzie nie wiadomo było czy motorem napędowym filmu jest psychoza bohaterki, czy rzeczywiście zjawiska nadprzyrodzone. Jednakże ciężko jest wciągnąć się w tę gierkę ze względu na niezbyt przemyślany scenariusz, który nie pozostawia miejsca na domysły, budowanie napięcia i w dosyć chłodny sposób relacjonuje przebieg wydarzeń.

Chociaż próbowano, to nie udało się uniknąć horrorowych idiotyzmów, czyli szukania źródła skrzypienia, sprawdzania pomieszczeń, itp. Niestety takich głupot w „Annabelle” jest całkiem sporo. Nie jest to jednak aż tak zły film żeby rozbawić widza swoją nieudolnością, chociaż zabawa w przewidywanie wydarzeń, które mogą zadziać się w następnej scenie może dostarczyć trochę rozrywki. Ani straszno, ani śmieszno tu nie jest. Leonetti próbował pójść śladem Romana Polańskiego, jednak gdzieś po drodze zgubił jego trop i strasznie pobłądził. Ten film to kiepska robota, której nie dało się w żaden sposób uratować, ale jak to mówią… na bezrybiu i rak ryba.

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>