Agata Malinowska

Alicja w Krainie Czarów / Alice in Wonderland (Tim Burton, 2010)

Alicja w Krainie Czarów / Alice in Wonderland (Tim Burton, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Lato! Czas produktów komediopodobnych i niebywale nieudanych horrorów. Czas poszukiwania czegokolwiek, na co dałoby się pójść do kina bez papierowej torebki za pazuchą, a juści. Czas, jednym słowem, kiedy trzeba w końcu iść na „Alicję”, która w międzyczasie wyrosła, zmężniała i ucieka do Krainy Czarów przed zamążpójściem.

Niestety, jak mawia któryś tam filozof, nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Z Krainą Czarów podobnie. Niezwykły dziecinny sen dojrzewał i mężniał wraz z Alicją. Teraz, po wielu latach, zachował co prawda swoje kolory i kształty, ale też skostniał i nabrał fabularnej sztywności, zupełnie jak życie i umysł Alicji. Oczywiście nadal trwa herbatka u Szalonego Kapelusznika, tyle że Kapelusznik to niezłomny bojownik przeciwko reżimowi Czerwonej Królowej.

Cóż z tego, że lekko świrnięty. Fajcząca jak komin gąsienica, morderczo uśmiechnięty Kot z Chersire, bliźniaki Twedledee i Tweedledum – wszyscy oni stali się tacy… normalni. „Alicjo, obal Czerwoną Królową, wolimy Białą”. „Alicjo, ubierz się w błyszczącą zbroję i zabij Dżabersmoka.”. Proste, jasne polecenia, dzięki którym Alicja nareszcie wie, o co biega i nie plącze się po Krainie Czarów mrucząc „zdziwniej i zdziwniej”. Przeciwnie, Alicja ma przeznaczenie, Alicja dokonuje wyborów, Alicja bierze w swoje ręce los własny i każdego kto jej się nawinie pod rękę. O czym więc jest „Alicja”? O śmierci dziecięcej wyobraźni.

To jedyne wytłumaczenie, które ewentualnie może być pochlebne dla Tima Burtona. Każde inne zahacza o skok na kasę. Motywy z klasycznej, mocno ekscentrycznej książki zapakowano w generyczną fabułę numer 9 – bohater trafia do Innego Świata, w którym dowiaduje się, że ma do spełnienia Misję. Wysoce oryginalne, jeśli ktoś wychował się pod kamieniem i nie czytał „Opowieści z Narnii”, „Niekończącej się opowieści” lub „Nigdziebądź”, a to tylko początek wyliczanki.

Generyczna fabuła numer 9, skoro wykorzystano ją w tylu powieściach, musi oczywiście jakoś tam działać – i działa. Jakoś tam. Byłam gotowa ocenić ten „Alicję” na więcej za bajeczną, niesamowitą scenografię i kostiumy – ostatecznie zawsze tak robię. Ale końcówka filmu spowodowała, że w kieszeni otworzył mi się nawet nie nóż, tylko worpalny migbłystalny miecz. Alicja wyłazi z króliczej nory, rozstawia wszystkich po kątach a następnie najmuje się do pracy w korpo (albo XIX-wiecznym odpowiedniku) i płynie do Chin robić pieniądze. Prawdziwy sen, i jaki amerykański.

Nie jest co prawda tak, że nie można napisać o „Alicji” kompletnie nic miłego. Film jest prawdziwą ucztą dla oczu (oglądałam go w 2D) – widać, że napracowało się przy nim stado artystów i designerów. Nawet mimo tego, że zamki obu królowych budzą niejasne skojarzenia z logo koncernu, który ten film wyprodukował (czyt. są trochę cukierkowe). Agresywna i okrutna Czerwona Królowa jest bardzo wyrazista, w miarę nieźle wypadł też polski dubbing w wykonaniu Katarzyny Figury.

Jej siostra – Biała Królowa, po stronie której staje Alicja, to starannie zbudowana dwuznaczność. Delikatna, eteryczna i jakby niezupełnie przytomna, sprawia wrażenie, jakby gdzieś głęboko skrywała ogromny potencjał zła – do tego stopnia, że nie byłam całkowicie pewna, czy mieszkańcy Krainy Czarów nie pożałują kiedyś, iż postawili na białe. Jak zwykle nie zawiódł też Johnny Depp, który czuje się znakomicie w swojej niesamowitej charakteryzacji. Jest tak uroczy, ekspresyjny i stuknięty, że z łatwością chowa do kieszeni (lub imbryka) cały ten film. Rozważna, przebojowa Alicja to przy nim ocean nudy.

Nie będę komentować eksperymentu Burtona z 3D – podobno był on nieudany, więc zupełnie świadomie wybrałam się na „Alicję” w wersji płaskiej. Oczywiście kiedy już okazało się, że nie ma możliwości obejrzenia filmu w 2D bez dubbingu, moja wściekłość nie miała granic. Mimo że dialogi to w większości smętne banały, nikt nie jest w stanie przebić Stephena Fry jako Kota z Chersire, a w roli Deppa najlepiej sprawdza się Depp, co jestem w stanie stwierdzić po obejrzeniu okruchów dostępnych w Internecie.

Ilość jadu, którą wlałam w ten tekst jest oczywiście niewspółmierna, bo poza fatalną końcówką oglądałam „Alicję” z przyjemnością. Po przeczytaniu recenzji, wiedziałam już, że nie mogę spodziewać się skarbów kreatywności, więc przyjęłam za dobrą monetę sztancową fabułę i feministyczną bohaterkę, zupełnie tutaj nie na miejscu. Zajęłam się podziwianiem i osiągnęłam w tej dziedzinie pewne sukcesy. Miłośnikom ładnych bajeczek – polecam.

Alicja w Krainie Czarów  Alice in Wonderland (Tim Burton, 2010)  aaAlicja w Krainie Czarów  Alice in Wonderland (Tim Burton, 2010)  aAlicja w Krainie Czarów  Alice in Wonderland (Tim Burton, 2010)  s

(Visited 23 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>