Mariusz Czernic

Millennium: Zamek z piasku, który runął (Stieg Larsson, książka)

Millennium: Zamek z piasku, który runął (Stieg Larsson, książka)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Podczas amerykańskiej wojny domowej w wojsku służyło około sześciuset kobiet. Zaciągnęły się przebrane za mężczyzn. Czyżby Hollywood przegapiło kawałek historii kultury? A może temat ten mógłby sprawiać kłopoty natury ideologicznej? Książki historyczne zawsze miały problem z kobietami, które nie akceptowały wyznaczonych przez płeć granic. A granica ta nigdzie nie jest tak wyraźna jak w przypadku wojny i posługiwania się bronią. Tak zaczyna się trzecia część kryminalnego cyklu Millennium. Lisbeth Salander nadal jest tu wojowniczką – małomówną, ale inteligentną i przenikliwą. Przy pomocy przyjaciół toczy zaciekłą bitwę ze służbami specjalnymi oraz pewnym doktorem od czubków. Celem jest zamknięcie w więzieniu członków tzw. Sekcji oraz uniewinnienie Lisbeth od licznych zarzutów i cofnięcie decyzji o jej ubezwłasnowolnieniu.

Życie Lisbeth od czasu pierwszej części cyklu bardzo się zmieniło. Wcześniej była osobą wyjątkowo samotną, dbającą o swoją prywatność, ale wkrótce dzięki tajemniczym zdarzeniom znalazła się w centrum zainteresowania prasy i policji, przybyło jej wrogów, ale zyskała też przyjaciół. W powieści występuje mnóstwo postaci, zarówno tych których znamy z poprzednich części Millennium jak i nowych. Oprócz dziennikarzy i policjantów występują także agenci z Wydziału Ochrony Konstytucji oraz członkowie Specjalnej Sekcji Analiz. Pojawia się także ciekawa postać byłej policjantki, pracującej w Milton Security, Susanne Linder.

Ze względu na bogactwo zróżnicowanych postaci mamy tu wiele wątków, które w jakiś sposób łączą się z wątkiem Lisbeth Salander. Główna bohaterka przez długi czas przebywa w zamkniętych pomieszczeniach (w szpitalu, w sądzie) i grozi jej pobyt w zakładzie psychiatrycznym. Tym bardziej zaskakuje jej niezwykły spokój, opanowanie i pogarda dla policjantów. Nawet swoją prawniczkę traktuje z pewnym dystansem, nie dopuszczając jej do swoich sekretów. Czy w takim razie przed sądem jest w stanie mówić prawdę? Czy jest szansa, by mogła się wybronić z zarzutów, jakie postawił jej prokurator?

To ostatnia część serii, więc u czytelników pojawia się autentyczny niepokój o los bohaterów, szczególnie Lisbeth Salander. Jej dzieciństwo i dalsze losy są tak nieprawdopodobne, że podważają jej wiarygodność i dlatego ten brak realizmu ma tutaj swój cel – utrudnia zrozumienie Lisbeth przez pozostałych bohaterów, komplikuje jej relacje z ludźmi i sprawia, że proces w sądzie bardziej trzyma w napięciu. Czytelnik jest zniecierpliwiony, gdyż potrzebne są naprawdę mocne dowody, by wykazać przed sądem, że Lisbeth nie jest wariatką, a każdy jej czyn jest przemyślany i uzasadniony. Pisarz czasem przesadza z łopatologią, podaje wprost odpowiedzi, nie zostawiając wiele dla wyobraźni czytelnika. Jedyny nie wyjaśniony wątek dotyczy siostry Lisbeth, Camilli, ale jestem prawie pewien, że gdyby Larsson żył i napisał czwartą część to także i ten wątek zostałby rozwiązany.

Ekranizacja książki w reżyserii Daniela Alfredsona z 2009 roku została maksymalnie skrócona i uproszczona, co powoduje zdezorientowanie widza, znającego literacki pierwowzór. Pojawiło się kilka niedopowiedzeń, ale chyba większość pomysłów scenarzysty i reżysera nie zostało do końca przemyślanych. Wygląda to tak, jakby twórcy filmu za bardzo się śpieszyli i po prostu zapomnieli o kilku ważnych wątkach, które mogłyby pomóc widzom lepiej zrozumieć tę historię. Noomi Rapace po raz kolejny udowadnia, że nie gra tej roli tylko po prostu jest tą postacią, o której Stieg Larsson napisał w swoich książkach. Nawet zakryta ostrym makijażem, z kolczykami w nosie i rzucającą się w oczy fryzurą potrafi skupić na sobie uwagę widza.

Nawet kiedy podczas przesłuchania z kamienną twarzą wpatruje się w ścianę, nie udzielając odpowiedzi na pytania funkcjonariuszy, widać u niej tę pogardę do policji, wynikającą z niesprawiedliwości jakiej niegdyś doznała od władz. Chociaż aktorom nie mam nic do zarzucenia to nie mogę uznać tej adaptacji za udaną – jest zbyt chaotyczna, nieprzemyślana i niespójna. Jak na typowo rzemieślniczą robotę to za dużo tu dziur i błędów, zaskakuje to tym bardziej, że reżyser miał do dyspozycji solidnie przygotowany projekt w postaci książki Stiega Larssona. No dobra, dość narzekania, mam nadzieję, że seans Dziewczyny z tatuażem Davida Finchera zrekompensuje mi to rozczarowanie.

Luftslottet som sprängdes  s

 

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>