Karolina Łachmacka

Zaszufladkowani

Zaszufladkowani
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Od dawna staram się przyglądać zjawisku szufladkowania. I mam tu na myśli szufladkowanie głównie w dziedzinie filmu i telewizji.

Zaczynając od polskiego podwórka – do głowy przychodzi mi tutaj przykład filmowego Hansa Klossa, czyli Stanisława Mikulskiego. Nawet dziecko w Polsce kojarzy sobie przystojnego kapitana Klossa, a umundurowany oficer swego czasu sprawiał, że kobiecej części publiczności miękły kolana. I nic nie da tutaj fakt, że Mikulski zagrał choćby w tak klasycznych filmach, jak „Ewa chce spać” czy „Miś”. To wszystko właściwie nie ma znaczenia, Hans Kloss ma twarz Mikulskiego, a Mikulski to dożywotnio Hans Kloss.

No właśnie, dożywotnio, czyli – czy rola może być wyrokiem? Oj, może. Przyglądam się tutaj przykładowi, który zainspirował ową notkę właśnie teraz. Dopiero co obejrzałam film „Mi primera boda” z Natalią Oreiro. I jeśli w Polsce ktoś jeszcze pamięta to nazwisko, to z pewnością krzyknie: „Ach tak, to ten Zbuntowany Anioł!”. I na pewno nie bez ironii. Kiedy gazety przypominają osobę Oreiro, zawsze niemal używają tytułu serialu, w którym zagrała – zwróćmy uwagę na datę – w 1998/1999 roku. Jeśli zainteresować się osobą urugwajskiej aktorki, grając w telenoweli nie miała doświadczenia, za to zaledwie 21 lat. Dziś ma ich prawie 35 i jest uważana w Argentynie za jedną z najlepszych aktorek swego pokolenia, nominowana choćby do znanej i uznawanej za jedną z najważniejszych w Ameryce Łacińskiej nagród, Cóndor de Plata. Jej filmy pokazują i nagradzają na festiwalach w Wenecji, Cannes czy San Sebastian. Tylko czy to w oczach Polaków pozwoli zmazać jej „grzech” udziału w telenowelach? Chyba nie, tym bardziej, że nie znamy specyfiki argentyńskiego show biznesu. Weźmy choćby pod uwagę osobę argentyńskiego aktora Ricardo Darina. W rodzimych stronach uchodzi za odpowiednik naszego Gajosa czy Stuhra. Filmy, w których gra, albo nominowane są do Oskara („Syn panny młodej”), albo też zdobywają tę nagrodę (niedawno emitowany przez TVP2 „Sekret jej oczu”). Ciekawe jednak jest to, że Darin przez wiele lat (dawno, bo dawno, ale jednak!) grywał…. w telenowelach. Tak, takich głupkowatych tasiemcach, które predestynowane są ponoć dla niezbyt ogarniętych gospodyń domowych, tych samych, które są u nas powszechnie wyśmiewane. Nie bierze się pod uwagę bowiem faktu, że tasiemce w Ameryce Łacińskiej są elementem kultury codziennej, specyficznym dla tego obszaru, niemal narodowym.

Przejdę tutaj na podwórko hollywoodzkie, wraz z przykładem, który oburza mnie chyba najbardziej. Moją ulubioną aktorką jest Vivien Leigh, zaszufladkowana w roli Scarlett O’Hary. Być może troszkę z własnej winy, bo nie chciała mieć z filmami zbyt wiele do czynienia. Vivien była pasjonatką i wielką aktorką teatralną, kino traktowała po macoszemu. Ach tak, to ta Scarlett – tak zareaguje ktoś, kto nie ma większego rozeznania w świecie filmu. Tyle, że ta Scarlett to także Anna Karenina czy Blanche Dubois, za którą to rolę otrzymała drugiego Oskara w karierze. Pokażcie mi, moi drodzy, proszę Was bardzo, generalnie rzecz biorąc, aktora, który zagrał tylko w 19 filmach i ma na koncie dwie nagrody Akademii Filmowej. Czy to wymaga komentarza?

Zaszufladkowanie to, jak dla mnie, zjawisko wynikające z uproszczeń pojmowania świata i ignorancji. Niestety, przyjmujemy rzeczywistość w wersji jak najbardziej nie wymagającej większego myślenia. To przykre, ale tak właśnie jest.

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>