Patryk Głażewski

Y – Ostatni z mężczyzn (Y: The Last Man)

Y – Ostatni z mężczyzn (Y: The Last Man)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

O komiksie „Y – Ostatni z mężczyzn” dowiedziałem się, jak często ma to miejsce, gdy dobrych kilka lat temu pojawiły się informacje o chęciach wyprodukowania jego filmowej adaptacji. Później zobaczyłem także, że sam komiks został wydany w Polsce, choć nigdy się nie udało mi się z nim szerzej zapoznać. Fabuła zainteresowała mnie na tyle, bym z ciekawością śledził kolejne wiadomości związane z filmem. Te jednak nie nadchodziły. Kilka miesięcy temu w pewnej księgarni z wyprzedażami natknąłem się na wszystkie dotychczas wydane w naszym kraju albumy.

Niestety okazało się, że z 10 albumów składających się na całą serię wydawnictwa Vertigo wydano u nas jedynie 3. Być może wyglądałoby to inaczej, gdyby do ekranizacji doszło. Fabuła wpisuje się w nurt katastroficzny, gdzie, jak to zwykle, dzień na Ziemi przebiega całkiem zwyczajnie, po czym następuje wydarzenie, które zmieni tok myślenia i życie całej populacji. Tym czymś nie jest katastrofa naturalna ani kosmiczna. Wszystko wydarzyło się dokładnie w tej samej chwili, podczas której, w dość dosadny sposób, na świecie natychmiastowo giną wszystkie osobniki posiadające w genach chromosom Y. Wszystkie, oprócz samca małpki kapucynki Ampersanda oraz jego opiekuna Yorika, którzy przebywali wtedy w mieszkaniu chłopaka…

W tej chwili każdy na pewno skojarzył zarys fabularny z naszą rodzimą Seksmisją Jednak prócz ogólnego założenia świata, na którym pozostały jedynie kobiety, wielowątkowa fabuła Y jest w stanie zainteresować czytelnika swoim przebiegiem, gdzie rodzą się dwa zasadnicze pytania: co spowodowało śmierć połowy populacji, czemu Yorik przeżył i jaką rolę odegra w nowym świecie, który stara się nie pogrążyć w chaosie (z racji zawodów, w których na ogół dominują mężczyźni, np. piloci samolotów, nie trudno zgadnąć jakie przyniosło to skutki). A właściwie jego rola zostaje ustalona dość szybko, gdyż jego matka obejmuje stanowisko przedstawicielki kongresu USA. Wspólnie z nową wybraną prezydent podjęta zostaje decyzja o dotarciu do Bostonu, gdzie wraz z przydzieloną mu agentką 355 ma się spotkać ze specjalistką od badań dotyczących klonowania. A nie jest to łatwe, gdyż jego tożsamość musi być stale ukrywana, zwłaszcza gdy w Stanach pojawia się organizacja Ruch Amazonek, fanatycznych, wojowniczych feministek, które po kataklizmie dążą do wyparcia z pamięci „gorszącego gatunku”.

Jak wspominałem, seria zawiera wiele wątków, które prowadzą do nowych odkryć lub pokazują życie postronnych kobiet, które starają się ułożyć sobie życie na nowo. Poznajemy także lepiej głównych bohaterów oraz towarzyszące im postacie, zaś po drodze snujemy teorie na temat tego, co naprawdę się wydarzyło, poznając mniej lub bardziej prawdopodobne poszlaki. Czy więc taka historia może nadawać się na film? Jak najbardziej, zwłaszcza w ostatnim trendzie na filmy opowiadające o końcach świata czy kataklizmach, które przejawiają się nawet w komiksowych adaptacjach przygód superbohaterów. Wiele wątków z pewnością musiałoby zostać usuniętych, jednak nie znając w pełni całej fabuły, mogę jedynie zgadywać czy bez których można by się obejść czy wszystko stanowi ważną i jednolitą całość. Więc może serial? Komiks nie jest specjalnie efekciarski, zaś formuła serialowa, w której bohaterowie głównie podróżują, pozwoliłaby zmieścić większość wątków i lepiej zapoznać się z bohaterami. Nie mówiąc już o tym, że scenarzysta komiksu, Brian K. Vaughan pracował także przy Zagubionych oraz jest jednym z twórców serialowej adaptacji „Pod kopułąStephena Kinga. Ogląd na to daje całkiem profesjonalnie przygotowana produkcja fanowska sprzed dwóch lat pod tytułem „Y: The Last Man Rising.”

Całość, zrealizowana sprawnie, sprawia wrażenie pilota, który miałby zainteresować potencjalnych szefów stacji telewizyjnych, ponieważ widzimy świetnie przedstawiony początek historii, następnie zaś fabuła skacze daleko do przodu, zaś koniec jest wręcz typowo serialowy. Plusem całości jest to, że trzyma się wiernie założeń komiksowych, jednocześnie przedstawiając sekwencje po swojemu. Znając jednak komiks przeszkadzają mi dwie rzeczy. Po pierwsze zaletą Yorika, prócz tego że jest niezłym iluzjonistą, jest dobre udawanie kobiecego głosu, co dawało mu szansę na niewzbudzanie podejrzeń. Po drugie Amazonki przedstawione są tu zdecydowanie zbyt łagodnie, gdyż w rzeczywistości nie starałby się zachować ostatniego mężczyzny w ramach towaru na sprzedaż (a nuż się rozmnoży!). O ile pierwsza rzecz może jakoś ujść, tak drugi punkt wydaje się być sporym niedopatrzeniem.

W 2010 na potencjalnego kandydata do głównej roli plasowany był Shia LaBeouf, jednak z racji ciągłego przekładania produkcji oraz jego nowej „artystycznej” drogi myślę, że o tym wyborze można zapomnieć. Na reżysera wybrany został D.J. Caruso, który w 2011 ogłosił, że projekt można uznać za martwy. Z kolei dwa lata później projekt zyskał nowego reżysera, w postaci Dana Trachtenberga, autora krótkometrażowego „Portal: No Escape”, inspirowanego znaną grą. Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze o adaptacji „Y” usłyszymy, najlepiej w formie jaką sobie tu życzyłem.

Y The Last ManY The Last Man 2 Y The Last Man 3 Y The Last Man 4

(Visited 64 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>