Mariusz Czernic

Top 10 najlepsze adaptacje filmowe

Top 10 najlepsze adaptacje filmowe
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Najwierniejsza adaptacja nie zawsze jest adaptacją najlepszą, bo film i literatura rządzą się różnymi prawami. Za udaną adaptację filmową uważam film, w którym zręcznie i z pomysłem przeniesiono z pierwowzoru fabułę i bohaterów, by za pomocą języka filmowego (montażu, zdjęć, aktorstwa) przedstawić na ekranie interesującą historię, która dostarcza emocji i rozrywki oraz mówi wiele o ludzkiej naturze i współczesności, nawet jeśli akcja rozgrywa się w dawnej epoce. Przygotowując takie zestawienie uwzględniłem tylko te tytuły, które znam zarówno w wersji filmowej jak i książkowej.

1. Ojciec chrzestny
The Godfather (1972 / 175 minut)
reżyseria: Francis Ford Coppola
scenariusz: Mario Puzo, Francis Ford Coppola na podst. powieści Mario Puzo z 1969

Ojciec chrzestny The Godfather (1972
Wzorowa ekranizacja książki wierna literze i duchowi oryginału. Mroczny, pełen przemocy świat włoskiej mafii w USA został doskonale pokazany na ekranie. Coppola wraz ze swoją zgraną ekipą stworzył klimatyczne ujęcia, ilustrowane nastrojową muzyką i dzięki temu powstało znakomite kino gangsterskie. A wymyślone przez Mario Puzo postacie, dzięki doskonałym aktorom, otrzymały odpowiedni charakter i charyzmę.  Opowieść o cennych wartościach rodzinnych oraz ludzkiej naturze, którą kierują chciwość, gniew i ukryte gdzieś głęboko mordercze instynkty. Handel narkotykami, morderstwa i szantaże są oficjalnie potępiane przez ludzi, nawet należących do mafii, ale i tak są przez nich stosowane jako zło konieczne, pozwalające uzyskać wpływy, pieniądze i władzę. Mario Puzo świetnie to opisał w swojej książce, Coppola świetnie pokazał to na ekranie. Druga część, zrealizowana w 1974 roku, także jest udaną adaptacją tej samej książki, z której wyciągnięto fragment dotyczący młodości dona Corleone i wprowadzono wiele nowych motywów (Mario Puzo pracował także przy scenariuszu drugiej części).

2. Ostatni Mohikanin
The Last of the Mohicans (1992 / 112 minut)
reżyseria: Michael Mann
scenariusz: Michael Mann, Christopher Crowe na podst. powieści Jamesa Fenimore’a Coopera z 1826, scenariusza Philipa Dunne’a z 1936 oraz adaptacji Johna L. Balderstone’a, Paula Pereza i Daniela Moore’a z 1936

Ostatni Mohikanin The Last of the Mohicans 1992
Nie widziałem wersji George’a B. Seitza z 1936, więc mogę się jedynie domyślać, co zostało zaczerpnięte z tamtego filmu. A zmian w stosunku do książki jest w filmie Manna sporo. Scenarzyści usunęli w cień tytułowego Mohikanina Unkasa (tytułu jednak nie zmieniając), zrezygnowali z nazywania głównego bohatera Skórzaną Pończochą (Leatherstocking), wybierając dla niego imię Sokole Oko (Hawkeye), pasujące do niego z powodu niezwykłych umiejętności strzeleckich. Film zaskakuje liryzmem, który służy do zbudowania wątku miłosnego. A oprócz melodramatycznych wątków są tu interesujące przygody oraz fragment z historii – brytyjska wojna z Indianami i Francuzami w XVIII wieku. Film znacznie odbiega od literackiego pierwowzoru, a mimo to uważany jest za całkiem udaną adaptację, w której wątki z powieści zostały sprawnie przełożone na język filmu. Z powieści Coopera bardziej mi się podobał Tropiciel śladów (The Pathfinder), który doczekał się sześciu adaptacji, zaś Ostatni Mohikanin ekranizowany był aż 16 razy.

3. Okno na podwórze
Rear Window (1954 / 112 minut)
reżyseria: Alfred Hitchcock
scenariusz: John Michael Hayes na podst. opowiadania Cornella Woolricha It Had to Be Murder z 1942

Okno na podwórze Rear Window (1954
Kiedy ktoś ma złamaną nogę, nie ma telewizora ani komputera i w dodatku nie ma ochoty czytać książek to zostaje mu tylko podglądanie sąsiadów. Całkiem ciekawe opowiadanie Woolricha stało się dla Hitchcocka pretekstem do stworzenia trzymającego w napięciu thrillera o tym, co może wyniknąć z wtykania nosa w nie swoje sprawy oraz o tym, że nawet nie wychodząc z własnego domu można wpaść w ogromne niebezpieczeństwo. Hitchcock i Hayes wprowadzili kilka zmian, mających uatrakcyjnić fabułę (tj. postaci kobiece oraz efektowny finał), ale dobrze, że zachowali klimat książki poprzez kameralną formę, jedność miejsca i przedstawienie historii z punktu widzenia jednego bohatera. Dzięki temu film okazał się nie tylko sprawdzianem umiejętności reżysera, ale także popisem aktora Jamesa Stewarta, który występuje tu niemal w każdej scenie. Bez wątpienia jest to najlepszy film Hitchcocka a jednocześnie jedna z najlepszych adaptacji filmowych.

4. Tajemnice Los Angeles
L.A. Confidential (1997 / 138 minut)
reżyseria: Curtis Hanson
scenariusz: Brian Helgeland, Curtis Hanson na podst. powieści Jamesa Ellroya z 1990

Tajemnice Los Angeles L.A. Confidential (1997

Zdemoralizowane, odpychające i rasistowskie Miasto Upadłych Aniołów na ekranie wygląda mniej odpychająco niż w powieści, ale nawet w kolorze ta historia pozostaje mocno przygnębiająca i ponura. Gliniarze są zepsuci do cna, biją podejrzanych, wymuszają zeznania, ćpają i wszczynają rozróby. Czasem trudno odróżnić policjanta od gangstera. Winne takiego stanu rzeczy jest miasto sparaliżowane przez przemoc – Los Angeles, gdzie znajduje się stolica kina, Hollywood. Mieszkają tu gwiazdy kina, a obok nich zwyrodnialcy i zboczeńcy. Hanson i Helgeland wybrali z powieści to co najlepsze, sporo dodając od siebie, tworząc porywający i pełen napięcia thriller kryminalny. Świetnie wykreowani bohaterowie, niepokojące sytuacje, wciągająca intryga, zaskakujące zwroty akcji i pesymistyczny obraz wielkiego miasta – to są atuty zarówno książki jak i filmu. Intryga w powieści jest bardziej zagmatwana, bohaterowie bardziej nieprzewidywalni, a Los Angeles pokazane w jeszcze gorszym świetle, lecz i tak film Hansona pozostaje przykładem rewelacyjnej ekranizacji, w której bardzo rozsądnie wykorzystano pomysły z pierwowzoru, a zmiany wprowadzono po to, by zaskoczyć widzów, znających literacki pierwowzór.

5. Listonosz dzwoni zawsze dwa razy
The Postman Always Rings Twice (1946 / 113 minut)
reżyseria: Tay Garnett
scenariusz: Harry Ruskin, Niven Busch na podst. powieści Jamesa M. Caina z 1934

Listonosz dzwoni zawsze dwa razy The Postman Always Rings Twice (1946
Pisarz był zadowolony z filmu i spodobała mu się odtwórczyni głównej roli – w nagrodę za udaną rolę przesłał jej elegancko oprawiony egzemplarz swojej powieści z dedykacją i gratulacjami. Lana Turner wypadła znakomicie w roli Cory Smith – wzorowo odegrała postać femme fatale, jest niesamowicie seksowna i atrakcyjna, ma w sobie coś co przyciąga mężczyzn, lecz osoby bystre i doświadczone zauważą też znak ostrzegawczy, sugerujący że to kobieta niebezpieczna i egoistyczna. Wersja Boba Rafelsona z 1981 mimo większej dawki erotyzmu i lepszego, bardziej niejednoznacznego zakończenia jest z pewnością mniej udana i nie tak wciągająca jak klasyczny film noir Taya Garnetta.

6. Nawiedzony dom
The Haunting (1963 / 112 minut)
reżyseria: Robert Wise
scenariusz: Nelson Gidding na podst. powieści Shirley Jackson pt. The Haunting of Hill House z 1959

Nawiedzony dom The Haunting (1963
Horror radiowy, jak określił go Stephen King w swojej książce Danse Macabre. Bardzo tajemnicza, pełna niedopowiedzeń historia czwórki ludzi, zamkniętych w ścianach starego domostwa, kryjącego w swoim wnętrzu mroczne sekrety. Są oni uczestnikami eksperymentu, którego celem jest udowodnienie iż zjawiska nadprzyrodzone (takie jak duchy) naprawdę istnieją. Jednak osoby, które liczą iż duchy się w tym filmie ujawnią, będą rozczarowane. Bo reżyser kreuje klimat za pomocą sugestii, niedomówień, efektów dźwiękowych. Nie wiadomo więc, czy dom jest naprawdę nawiedzony, gdyż wszelkie tajemnicze dźwięki i wydarzenia mogą być częścią rzeczywistego świata, a nie świata duchów. Pasjonująca i niesztampowa powieść Shirley Jackson została wykorzystana przez reżysera do wykreowania fascynującego i nadzwyczajnego horroru, choć nieco staromodnego, gdyż równie stylowe filmy Wise kręcił w latach 40-tych (Porywacz ciał). Ten film można określić jako hołd dla tamtych starych produkcji wyprodukowanych przez Vala Lewtona zgodnie z zasadą: Najbardziej boimy się tego, czego nie widać.

7. Maratończyk
Marathon Man (1976 / 125 minut)
reżyseria: John Schlesinger
scenariusz: William Goldman na podst. własnej powieści z 1974

Maratończyk Marathon Man (1976
Możliwe, że pisarz nie był do końca zadowolony z zakończenia książki i dlatego przygotowując scenariusz wprowadził motyw zjadania diamentów. Chociaż z początku miałem wątpliwości, czy to jest dobry pomysł, to z czasem zmieniłem zdanie, bo zakończenie z filmu jednak bardziej zapada w pamięć niż to z powieści. Na pewno film Schlesingera jest świetną ekranizacją, intryguje, trzyma w napięciu i wykorzystuje sceny z pierwowzoru do stworzenia ciekawego pojedynku aktorskiego, świetną zaś kulminacją tego pojedynku jest scena, w której nazistowski zbrodniarz zadaje pytanie „Czy jest bezpiecznie?”, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

8. Śniadanie u Tiffany’ego
Breakfast at Tiffany’s (1961 / 115 minut)
reżyseria: Blake Edwards
scenariusz: George Axelrod na podst. powieści Trumana Capote’a z 1958

Śniadanie u Tiffany'ego Breakfast at Tiffany's (1961
Kiedy krytycy i aktorki narzekają, że nie ma w Hollywood ciekawych ról dla kobiet, wtedy reżyserzy sięgają po literaturę. A jedną z ciekawszych kobiecych postaci literackich jest (obok Scarlett O’Hary) Holly Golightly ze Śniadania u Tiffany’ego. Podobno pisarz chciał, aby tę rolę zagrała Marilyn Monroe, ale czytając książkę widziałem w tej roli tylko i wyłącznie Audrey Hepburn. Holly w jej interpretacji to kobieta lekkomyślna i nieco zagubiona, marzy o rzeczach nieosiągalnych i nie chce przyjąć do wiadomości, że tuż obok czai się prawdziwa miłość. I chociaż styl scenarzysty pozbawiony jest tej drapieżności typowej dla Trumana Capote’a, to widzom rekompensują to: błyskotliwe i inteligentne dialogi, lekkość typowa dla reżysera Blake’a Edwardsa i wspaniała kreacja Audrey Hepburn.

9. Forrest Gump
(1994 / 142 minuty)
reżyseria: Robert Zemeckis
scenariusz: Eric Roth na podst. powieści Winstona Grooma z 1986

Forrest Gump 1994
Podobno Tom Hanks nie zgodził się, aby w filmie znalazły się sceny z książki, takie jak: lot w kosmos czy np. spotkanie z ludożercami i Pigmejami. Z jednej strony świadczy to o braku profesjonalizmu, bo dobry aktor nie powinien wybrzydzać, ale z drugiej strony świadczy o asertywności, która może przyczynić się do sukcesu, bo trzeba przyznać, że zmiany wprowadzone przez scenarzystę, częściowo wymuszone przez Toma Hanksa, wyszły filmowi na dobre. Reżyser i scenarzysta zręcznie ominęli pułapki jakie na filmowców zastawił pisarz, wykorzystali historię Forresta Gumpa do przedstawienia kilkunastu lat z historii Ameryki z punktu widzenia człowieka niezbyt inteligentnego, który nie rozumie otaczającego go świata, ale udaje mu się wiele osiągnąć dzięki szczęściu i zbiegom okoliczności oraz wytrwałości i ciężkiej pracy. Twórcy adaptacji nie ograniczyli się tylko do usunięcia kilku wątków z książki, ale dodali też sporo zapadających w pamięć tekstów i sytuacji. Zmieniło się motto historii, jak pisze w Słowniku adaptacji filmowych w oryginale motto brzmi: „Życie idioty to NIE pudełko czekoladek”, które jednak w polskim przekładzie brzmi: „Życie idioty to nie bułka z masłem”. W filmie zaś jest „Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co ci się trafi”. Powieść jest zabawną i nieco naiwną groteską, zaś jej adaptacja jest jeszcze bardziej zabawna, mniej naiwna i ambitnie korzystająca z nowatorskich efektów specjalnych. Sporo efektów jest niemal niezauważalnych, gdyż wydają się naturalne, proste, mało spektakularne, jak np. piórko unoszące się na wietrze albo główny bohater spotykający kolejnych prezydentów USA.

10. Frankenstein
(1994 / 123 minuty)
reżyseria: Kenneth Branagh
scenariusz: Steph Lady, Frank Darabont na podst. powieści Mary Shelley z 1818

Frankenstein (1994
Trudno ten film zaliczyć do najlepszych horrorów, ale jako adaptacja jest to film przemyślany i ambitny. Zarówno powieść jak i film nie są nastawione na grozę i szokowanie. Potwór Frankensteina nie jest tu bezmyślną i odrażającą istotą tylko inteligentnym stworzeniem, które potrafi mówić, czytać i myśleć, ale nie potrafi korzystać ze swoich uczuć. Pragnie być lubiany, ale odrzucenie przez społeczeństwo powoduje jego niechęć do swojego stwórcy, a co za tym idzie zemstę i szereg morderstw. Nie brakuje tu makabry (powieszenie Justyny, wyrwanie serca), ale najbardziej przerażające są chyba słowa, wypowiedziane przez potwora: „Przyjdę do ciebie w twoją noc poślubną”. Emocje są gwarantowane, ale nie takie emocje, jakich się oczekuje od horrorów. Chociaż w powieści Mary Shelley nie brak grozy, tajemnicy, napięcia i morderstw to sporo jest także psychologii, głębokich treści, romantyzmu i niedopowiedzeń, dających pole dla wyobraźni. Reżyserowi oraz adaptatorom tekstu udało się przenieść do filmu najważniejsze treści i wymowę klasycznego dzieła literackiego z XIX wieku.

Postscriptum

Oprócz wspomnianego wyżej filmu Listonosz dzwoni zawsze dwa razy (1946) w tej samej dekadzie powstały też inne udane filmy noir na podstawie znakomitych powieści: Podwójne ubezpieczenie (1944) Billy’ego Wildera i Wielki sen (1946) Howarda Hawksa. Bardzo udaną adaptacją niezbyt interesującej książki jest film Mieć i nie mieć (1944) w reżyserii Hawksa. Powstał wg powieści Ernesta Hemingwaya, ale scenarzyści tak pozmieniali fabułę, że film bardziej przypomina Casablancę (1942) Michaela Curtiza niż pierwowzór literacki. Wśród adaptacji twórczości Stephena Kinga najbardziej cenione jest Lśnienie (1980) Stanleya Kubricka, ale ja wyżej oceniam Carrie (1976) Briana De Palmy i Misery (1990) Roba Reinera. Warto też zwrócić uwagę, jak sprawnie John Carpenter przełożył obszerną powieść Christine na niskobudżetową, ale bardzo klimatyczną, produkcję.

Alfred Hitchcock nie jest znany jako mistrz adaptacji, ponieważ ekranizował zwykle mało znaną i niezbyt popularną literaturę – oprócz Okna na podwórze Cornella Woolricha zekranizował trzy adaptacje książek Daphne Du Maurier, przyczyniając się do zwiększenia popularności tej niedocenianej pisarki. Z trzech adaptacji jej książek dwie stały się klasykami: Rebeka (1940) i Ptaki (1963), ale mniej ceniona Oberża na pustkowiu (1939) to też niezłe widowisko. Niestety niewiele jest dobrych kinowych ekranizacji książek mistrzyni kryminału Agaty Christie – na szczególne wyróżnienie, dzięki gwiazdorskiej obsadzie, zasługują: Morderstwo w Orient Expresie (1974) Sidneya Lumeta i Śmierć na Nilu (1978) Johna Guillermina.

Jeśli chodzi o literaturę XIX-wieczną, to jedną z ciekawszych i najchętniej adaptowanych powieści jest utwór Trzej muszkieterowie Alexandra Dumasa, zaś najlepszą, moim zdaniem, adaptacją tej książki jest wersja z 1948 w reżyserii George’a Sidneya. Wątek historyczny został w niej uproszczony i ograniczony do minimum, ale jako film przygodowy jest to solidne barwne widowisko, dostarczające rozrywki. W XXI wieku powstała świetna ekranizacja bardzo dobrej książki Cormaca McCarthy’ego To nie jest kraj dla starych ludzi, wyróżniona 4 Oscarami, wyreżyserowana przez braci Coen (w 2007 roku). Warto także zwrócić uwagę na dokonaną w Szwecji w 2009 roku ekranizację bestsellerowej trylogii Millennium autorstwa Stiega Larssona. Z adaptacji serialowych wyróżniłbym: Shoguna (1980) wg znakomitej powieści Jamesa Clavella oraz adaptację Dextera (od 2006) wg ciekawej książki Jeffa Lindsaya Demony dobrego Dextera.

(Visited 27 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>