Monika Tomalik

Społeczno-kulturowe znaczenie filmów grozy

Społeczno-kulturowe znaczenie filmów grozy
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Horror, jako gatunek budzi wiele kontrowersji. Znawcy tematu dzielą się na dwie grupy. Grupę pierwszą reprezentują zwolennicy filmu grozy – według nich pozwala on wyzwolenie wewnętrznej agresji poprzez oglądanie ich, przez co pełni funkcje terapeutyczne. Grupę drugą reprezentują przeciwnicy horroru – według nich ten rodzaj filmów jest na tyle naładowany negatywnym przekazem, że może prowadzić do zaburzeń psychicznych.

Chciałabym zaprezentować postawy badaczy mówiące o negatywnych skutkach oglądania tego typu filmów. Uważają oni, że kontakt z filmami grozy pobudza widza emocjonalnie, przez co ten jest bardziej podatny na bodźce powodujące agresję. Oczywiście nie automatycznie – negatywny ładunek zbiera się w nim przez pewien czas a oglądanie horroru epatującego obrazami agresji w sugestywny sposób powoduje uzewnętrznianie się nagromadzonych frustracji oglądającego. Chciałabym również zaprezentować postawy mówiące o pozytywnym oddziaływaniu na widza, poparte teorią katharsis i psychologią głębi. Wywieranie wpływu poprzez oglądanie filmów odwołuje się do teorii behawioryzmu. Prezentując powyższe aspekty opierać się będę na zebranej wiedzy wielu uczonych, ale i też własnych odczuciach, jako fana gatunku.

Negatywne aspekty filmów grozy

Do przeciwników filmów grozy należy profesor Janina Kobylewska. Jest ona autorką Apelu Stowarzyszenia Nauczycieli filmu do wychowawców pod tytułem „Na czym polega jego niebezpieczeństwo?” [filmu grozy – przyp. aut.] Odpowiedź zawarta w apelu brzmi następująco: „Na tym, że zbyt wielka dawka okrucieństwa wytwarza w widzu nieczułość. Stajemy się obojętni – nasza wyobraźnia wysycha, jeśli jest karmiona zbyt wielką trującą dawką grozy. Gdy oglądamy potem prawdziwe sceny przelewu krwi i nieludzkiego okrucieństwa na świecie, który nas otacza, tracimy prawdziwy sens grozy, odczucie prawdziwego cierpienia. Niech więc plastykowe potwory z ekranu nie znieczulą nas na ludzkie cierpienia.”

W podobnym tonie wypowiada się filmoznawca Marek Hendrykowski. Anita Has – Tokarz w swojej pracy przytacza jego pogląd, pisząc, że oglądanie filmów grozy „w nadmiernej dawce i stężeniu najczęściej prowadzi do zaniku wrażliwości oglądającego. Czyjeś cierpienie i ból, poniżenie i śmierć stają się w takich okolicznościach abstrakcyjnymi fantomami, którym odebrano etyczny wymiar i ludzką postawę.” Nie sposób jest się z tym poglądem nie zgodzić, mimo iż od jego wygłoszenia minęło ponad pół wieku. Każdego dnia oglądając wiadomości, słuchając radia czy przeglądając strony internetowe jesteśmy świadkami wielu ludzkich tragedii i częstokroć makabrycznych zdarzeń, które stają się dla nas chlebem powszednim, informacją, jak każdą inną. W jakimś stopniu ludzka empatia się przytępia, ale czy jest to spowodowane akurat oglądaniem filmów grozy?

Gabinet doktora Caligari (1920) - reż. Robert Wiene

Gabinet doktora Caligari (1920) – reż. Robert Wiene

Czy ten problem dotyka tylko miłośników tego gatunku filmowego? Negatywne konsekwencje wykazuje też Bartłomiej Dobraczyński, pisząc: „[…] ludziom różne rzeczywistości zaczynają się ze sobą mieszać. Jeśli ktoś zostaje rozerwany dynamitem w kreskówce, to i tak wraca cudownie do życia w następnym odcinku, tak samo strącony w komputerowej bitwie powietrznej pilot może bez przeszkód skorzystać z dodatkowego życia w następnej misji. Kontakt z licznymi sytuacjami tego rodzaju może spowodować, że nasze doznawanie i przeżywanie codzienności stanie się nieadekwatne, znieczulone, coraz bardziej dostosowane do tego wirtualnego, „odwracalnego modelu”, w którym wszystko jest do naprawienia.” W swojej wypowiedzi ukierunkowuje się na młodego odbiorcę wszelakiej grozy czy makabry, który od najmłodszych lat ma styczność ze śmiercią we wszelakich mediach. Poczynając od baśni czytanych na dobranoc, poprzez kreskówki czy gry video.

Począwszy od późnych lat siedemdziesiątych, aby w latach osiemdziesiątych przeżyć swój rozkwit, współczesne kino stało się swoistym „Kinem atrakcji wizualnej”, w którym najważniejsze jest zaszokowanie widza, pokazanie mu jak największej ilości scen walki, przemocy i scen obfitujących w hektolitry krwi. Przyczyną tego tylko w sposób pośredni są filmowi twórcy czy producenci, główne skrzypce gra w tym przypadku widz, którego upodobania estetyczne określają rynkową podaż. Im bardziej film obfituje w wyżej wymienione przeze mnie czynniki, tym okazuje się być większym sukcesem kasowym oraz, jak w swojej pracy wspomina Anita Has – Tokarz, „media współczesne traktują przemoc, jako element zabawy i podniety, który dodatkowo podnosi atrakcyjność prezentowanych programów.”

Autorka wysnuwa w swojej pracy tezę, że poprzez efekt wzmocnienia, nieumiejętne i nasilone pokazywanie scen agresji w mediach może prowadzić do zwiększenia jej przejawów w rzeczywistości oraz w pewnym stopniu pokazywać jej najróżniejsze aspekty, przez co poszerzając świadomość widza pod negatywnym społecznie kątem. Tezę tą potwierdzają badacze Clifford Nass i Byron Reeves. Z przeprowadzonych przez nich badań wynika, że największym zainteresowaniem wśród przeciętnego widza cieszą się audycje przepełnione brutalnymi scenami przemocy. Chciałabym też dołączyć stwierdzenie profesora George’a Gerbnera, że „przeciętny program telewizyjny pokazuje od ośmiu do dwunastu aktów przemocy w ciągu godziny.”

Tezy wyżej wspomnianych uczonych wysnuwają stwierdzenie, że współczesne media zamieniają dotychczasowe wartości na rzecz kultywowania kultury przemocy. Postawiona przez profesora Garbnera teoria głosi, że „efektem oglądania przemocy może być tzw. efekt hodowania czy – inaczej mówiąc – kształtowania obrazu zgodnego z obrazem prezentowanym przez media. Im więcej odbiorca ogląda przemocy w mediach, tym bardziej jego społeczne postrzeganie świata będzie zgodne z oglądanymi obrazami. Innymi słowy: osoby, które częściej oglądają obrazy przemocy, są bardziej przekonane o zbrodniczości świata niż jednostki, które scen takich nie widzą.”9 Czyli uogólniając powyższe treści można stwierdzić, że tworzy się z nich zamknięte koło – oglądanie scen przemocy prowadzi do przejawiania zachowań agresywnych.

Te zaś zachowania przekładają się na chęć oglądania scen przemocy. To tej tezy przychyla się również psychiatra L. Berkovitz, który uważa, że oglądanie filmów naładowanych agresją, może prowadzić do jej przejawów. Mówi: „Przemoc rodzi przemoc – nie tylko w tym prostym znaczeniu, że ofiara stara się odwzajemnić napastnikowi, lecz w nieskończenie bardziej skomplikowanym i podstępnym znaczeniu, mianowicie takim, że napastnik stara się usprawiedliwić swoją przemoc, wyolbrzymiając zło tkwiące we wrogu i w ten sposób zwiększając prawdopodobieństwo, iż zaatakuje go jeszcze raz (i jeszcze raz, i jeszcze raz). Do przeciwników gatunku należy między innymi psychiatra Richard Fox, który na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań stwierdził, że „96% wszystkich przestępstw popełnionych przez młodzież angielską jest wiernym odzwierciedleniem zbrodni pokazanych w kinie lub telewizji.”

Anita Has – Tokarz w „Horror w literaturze i filmie” pisze: „Oglądanie okrucieństwa w kinie lub telewizji wytwarza – jak twierdzą psycholodzy i psychiatrzy o orientacji behawioralnej – sytuację, która sprzyja zakodowaniu, uwarunkowaniu świadomości składającej się z nakazów i zakazów (psychoanalityczne superego). (…)Szczególnie niebezpieczna taka sytuacja okazuje się dla dzieci, które oglądają telewizję mimochodem, wykonując przy tym inne czynności, np. prace zadane w szkole. Oglądanie automatyczne i bezrefleksyjne wydarzeń bulwersujących, bez przejmowania się nimi, sprzyja zobojętnieniu.”

Reasumując, przeciwnicy horroru postrzegają go, jako rodzaj zagrożenia, gdyż z pedagogicznego punktu widzenia oswaja widzów z przejawami agresji, przez co makabryczne sceny im powszednieją, dają efekt desentyzacji na cierpienie innych a co za tym idzie zobojętnienie na stosowaną przemoc i ułatwia jej stosowanie.13 Powtarzający się kontakt ze zdarzeniami, które budzą grozę, obniża wrażliwość odbiorców na tego rodzaju okoliczność. Reakcja taka pełni z pewnością funkcje obronne, chroniąc do pewnego stopnia przed przykrymi emocjami, może jednak sprawić, że odbiorca okaże obojętność wobec ofiar przemocy lub zaakceptuje codzienne przejawy agresji, uznając je za nieodłączny element życia.”

Neutralne lub pozytywne oddziaływania filmów grozy

Chciałabym teraz zaprezentować neutralne i pozytywne skutki oglądania filmów grozy. Zdecydowanie za pozytywną cechę filmów grozy można uznać uwrażliwianie odbiorcy za sprawą odwróconego efektu modelowania. Przyczyną takiego działania jest silne oddziaływanie obrazów przemocy na emocje widza, który w konsekwencji utożsamiać się będzie z ofiarą obrazowaną w filmie i daleki będzie w życiu takiego postępowania, jakie prezentuje oprawca.15 O nieszkodliwości horrorów przekonana jest również profesor Anna Michalska, specjalistka w zakresie Międzynarodowej Ochrony Praw Człowieka. Według niej agresję, która jest wyuczona od najwcześniejszych lat może wywołać wiele czynników, może (ale nie musi) być to również film grozy. Można tu przytoczyć wypowiedź pani profesor – „Powiada się często, że przemoc na ekranie prowadzi do patologii społecznych i stosowania przemocy w życiu.

Egzorcysta (1973) - reż.   William Friedkin

Egzorcysta (1973) – reż. William Friedkin

Jest to oczywiście argument istotny i jeśli byłby uzasadniony – miałby charakter decydujący. Nawet najbardziej liberalni zwolennicy wolności słowa nie mogą przecież bronić swobody wypowiedzi prowadzącej do przestępstwa. Ale zwolennicy wprowadzania zakazu ukazywania przemocy na ekranie nie powołują się na wyniki poważnych badań naukowych. Podaje się tezę, jako coś oczywistego („wszyscy wiedzą”) albo wskazuje się na tzw. uzasadnienie anegdotyczne – jakiś bandzior gdzieś wyznał, że przed napadem naoglądał się scen przemocy. Wniosek jest z tego oczywiście żaden, gdyż należałoby jeszcze udowodnić, że napadu takiego nie dokonałby, gdyby do owych emisji nie miał dostępu.” Zgadzam się z tymi słowami – moim zdaniem film grozy może wywoływać z widza nagromadzone pokłady agresji, ale nie prowokuje ich bezpośrednio ani nie jest ich źródłem.

Anita Has – Tokarz w „Horror w literaturze i filmie” przytacza fakty, iż istnieją wyniki badań obalające tezę mówiącą o negatywnych skutkach oglądania filmów grozy. Mówią one jednoznacznie, iż oglądanie takich produkcji nie tylko nie wpływa niekorzystnie na widza, ale i pomaga redukować wewnętrzne napięcie i polepsza samopoczucie. „Część odbiorców doznaje „oczyszczenia psychicznego” podczas oglądania czy czytania tekstów, które zawierają duży ładunek emocjonalny.” Trudno się z tym nie zgodzić. Znam wielu ludzi, sama do nich zresztą należę, którzy ciężki dzień zwieńczają seansem właśnie filmu grozy. Jest to doskonały sposób na odprężenie się, wyrzucenie z siebie nagromadzonych podczas dnia emocji, szczególnie tych negatywnych, które się neutralizują poprzez styczność z problemami, z jakimi borykają się bohaterowie filmu. Bo czymże jest przebita opona wobec ucieczki przed uzbrojonym w piłę mechaniczną mordercą?

Chciałabym teraz się powołać na wyniki rozmaitych ankiet i badań. Anita Has – Tokarz w badaniach do swojej pracy pytała respondentów o ich odczucia podczas oglądania filmów grozy. Myślę, że większość fanów gatunku odpowiedziałaby w podobny sposób. Ankietowani odpowiadali między innymi, że lubią: „doświadczyć miłego napięcia”, „dreszczyk strachu i emocji”, „jak włos jeży się na karku i podnosi się poziom adrenaliny”, doświadczają: „przyjemnego napięcia, wywołanego przez intrygującą fabułę i upiorne postaci”, „fenomenalne zdjęcia oraz muzyka budująca niesamowitą atmosferę zagrożenia”, „nieopisany klimat grozy i osaczenia nie tylko bohatera, ale i widza siedzącego przed ekranem”, i odczuwają fakt „maksymalnego wciągania w tajemniczy świat pełen niesamowitych historii” obfitujących w „zaskakujące zwroty akcji”, doceniają filmy grozy za „rozwijanie i wzbogacanie wyobraźni”, „pobudzanie do refleksji”, „opisywanie niezwykle interesująco nie tylko „innego świata”, ale i „drugiej natury” człowieka, która poza zwyczajną wyobraźnią”.

Ankietowane przez innych naukowców osoby powołują się na koncepcję katharsis, autorstwa Arystotelesa. „Arystoteles nie wyjaśnił kategorii katharsis wyczerpująco, ale powszechnie pojmuje się ją, jako rodzaj rozładowania emocji i napięć, co pozwala rozciągnąć koncepcję na całą twórczość popularną, czyniąc z niej probierz emocjonalnych reakcji na przekaz.” Pojęcia katharsis używał już Freud podczas opisywania leczenia neurozy. Oznaczało ono rozładowanie wewnętrznego napięcia pacjenta, które wywoływane było lękiem wydobywanym z podświadomości. Freud uważał, że katharsis uwalniając te emocje pozwala się z nimi oswajać i zaprzestać ich tłumienia. Konrad Lorentz, uznany ornitolog i badać odczucia agresji zarówno u zwierząt jak i u ludzi, uważa agresję za nie tylko naturalną, ale i pożyteczną. Mówi, że aby „uaktywnić” agresję nie potrzeba do tego żadnych bodźców zewnętrznych jak np. filmu. Uważa też, że ograniczanie wyzwalania agresji może prowadzić do negatywnych skutków.

Uczony bacznie przygląda się problemowi rytualizacji przemocy – „przemoc skandalizowana w formy rytualne nie przenosi się na życie społeczne.” Za przykład można tutaj postawić zarówno krwawe sporty jak i „piłkarskie ustawki”, które publicznie pozostają tematem tabu. Chciałabym też przytoczyć fragment pracy „Miłość i nienawiść” Irenausa Eibl –Eibesfeldta – „Agresję można wyładować, oglądając film o agresywnej treści. Wielka podaż filmów o treści agresywnej w kinach i w telewizji wskazuje na to, że istnieje zapotrzebowanie i rynek zbytu na tego rodzaju twórczość, gdyż jest to sposób, w jaki ludzie chętnie wyładowują swe agresywne impulsy. Filmy są przeważnie skomponowane w ten sposób, że z początku agresja widza zostaje zaktywowana, by później ulec wyładowaniu na kimś w rodzaju „czarnego charakteru”.

Również amerykańscy psychologowie Fesbach i Singer są propagatorami koncepcji katharsis. W swojej książce „Television and aggression” wykładają, że oglądanie filmów grozy pozwala widzom na zastępcze przeżywanie sytuacji, w jakich, na co dzień nie biorą udziału a co za tym idzie rozładowują nagromadzoną w ciągu dnia agresję. Każdy, kto chociaż raz miał do czynienia z filmem, w którym występował antybohater (niekoniecznie z filmem grozy), wie, jak emocjonalnie podchodzi się do tej postaci, jak w pewnym sensie kibicuje się, aby w końcu „powinęła mu się noga” – w takich chwilach nie myślimy o tym, co złe nas otacza, tylko nawiązujemy nić porozumienia z filmowymi ofiarami i oczekujemy pozytywnego zakończenia, że zło zostanie pokonane, a wyniesione z filmu pozytywne odczucia zwycięstwa przenosimy na własne życie, które nagle zaczyna wydawać się bardziej znośne, widzimy „światełko w tunelu” w często beznadziejnych sytuacjach.

W książce „Horror w literaturze i filmie”, Anita Has – Tokarz prezentuje teorię powstrzymywania. „Zakłada ona, że oglądanie scen agresji wywołuje w odbiorcach strach przed agresją, co zmniejsza chęć do zachowań agresywnych. Poczucie lęku i obawa przed doświadczeniem przemocy tłumi agresywne skłonności.” I tym razem przyznaję rację autorce powyższej tezy. Oglądając filmy grozy zazwyczaj sympatyzujemy ofiarom, które spotyka okrucieństwo. Osoba zrównoważona psychicznie i emocjonalnie nie będzie przyglądała się krwawym scenom mordu czy walki pod kątem nauczenia się, w jaki sposób można zadać ból czy nawet śmierć. Moim zdaniem horror w takich przypadkach uczy nas, na jakie negatywne zachowania w porę reagować, czego unikać czy w jaki sposób poradzić sobie w kryzysowych sytuacjach.

Horror może posłużyć również, jako narzędzie w kinoterapii, czyli psychoterapii odreagowującej. „[…]Obawiamy się tego, czego nie znamy, filmy [grozy], prezentując niebezpieczeństwo w gruncie rzeczy nas niedotykające bezpośrednio […] żerują na obawie Nieznanego. Poprzez ukonkretnienie obaw i lęków są w stanie pomóc w odreagowaniu napięć, dzięki ponownemu przeżyciu wypieranych do podświadomości stanów lękowych.” To stwierdzenie idealnie pasuje do wyżej wyrażonych myśli. Poprzez seanse filmowe możemy sami zafundować sobie uproszczoną wersję psychoterapii – wyrzucić z siebie nagromadzone negatywne emocje w ciągu dnia, przełączyć się do innego świata, w którym bohaterów spotykają dużo gorsze rzeczy niż nas, po czym wyłączyć telewizor i żyć dalej, pójść spać, zacząć dzień z nową kartą, gotową na kolejny bilans dnia. Idealnym miejscem do przeżywania katharsis jest kino.

Obcy - 8. pasażer "Nostromo" (1979) - reż. Ridley Scott

Obcy – 8. pasażer „Nostromo” (1979) – reż. Ridley Scott

Idealnie ujmuje to E. Morin – „Kształtując samo siebie, zwłaszcza konstruując swoje sale projekcyjne, kino pogłębiło pewne paranoiczne elementy spektaklu, sprzyjające projekcji – identyfikacji.”27 W kinie po zgaszeniu świateł, gdy rozpoczyna się projekcja przenosimy się do innego świata, z dala od rzeczywistości przeżywamy nowe problemy, które zostają rozwiązane. Jako rozwinięcie tej myśli chciałabym przytoczyć fragment z książki „Współczesny horror, jako gra satysfakcji” Yvonne Leffler – „Możemy odgrywać w wyobraźni podjętą rolę ofiary czy bohatera, a także zabronioną rolę złoczyńcy lub potwora. Wybierając rolę złego, jesteśmy w pełni świadomi, że wybór ten ma charakter jedynie czasowy […]. Poprzez rolę w fikcjonalnej rzeczywistości zyskujemy, więc pośredni dostęp do pewnych emocjonalnych doświadczeń, podczas gdy nigdy nie zaprzestajemy utrzymywać dystansu i bezpiecznej pozycji obserwatora. […] Opowieści grozy […] pozwalają nam doświadczać i opanowywać przerażające sytuacje w znanych, kontrolowanych warunkach.

Fikcjonalna forma przekształca doświadczenie przesycone niepokojem w coś zewnętrznego wobec nas, w zewnętrzny dramat. Znana forma pozwala nam doświadczać w wyobraźni pewnych rzeczy bez osobistego ryzyka jakichkolwiek fizycznych, prawnych, społecznych czy mentalnych konsekwencji. Mamy możliwość spróbować w wyobraźni nieprzyjemnych sytuacji i tym samym pośrednio doświadczyć najsilniejszych, najbardziej skomplikowanych i nieprzyjemnych ludzkich uczuć – jak strach, cierpienie i przerażenie – na wygodny dystans. Film grozy pozwala odnieść widzowi wrażenie, że jest swojego rodzaju podglądaczem. Dzieje się tak przez sposób prezentowania fabuły – z jednej strony jest się świadkiem oglądanych wydarzeń, ale zachowuje się świadomość tego, że jest to tylko seans filmowy, który jest daleki rzeczywistości, w jakiej żyje.

Po wyjściu z kina znów wcielamy się w role dnia codziennego – rodzica, ucznia, pracownika. Życie toczy się dalej, ale jakby łatwiej, choć na chwilę. Czujemy się wewnętrznie lżej, jakbyśmy nie byli sami ze swoimi problemami, nagle dostrzegamy, że nie są one jednak takie straszne. Takie właśnie odczuwanie oglądanej fikcji skutkuje przeżyciem szoku kontrolowanego. „To, co określa specyficznie filmowy obszar podglądu, to nie tyle dystans – pisze Christian Metz – lecz nieobecność widzianego przedmiotu.” Po co tak w zasadzie chcemy się jednak przerażać? Dlaczego film grozy tak bardzo dobrze się sprzedaje? Stephen King w swojej rozprawie na temat horroru pt. „Danse Macabre” pisze „[…] wymyślamy nowe strachy po to, by pomogły nam rozprawić się z prawdziwymi zagrożeniami. Postawieni w obliczu nieskończonej ludzkiej wynalazczości staramy się wysupłać z niej najważniejsze, najbardziej destrukcyjne elementy i przetworzyć je w narzędzia, które zwrócimy przeciw nim samym. […]

Ułuda strachu sama w sobie daje ujście lękom, jest niczym przecięcie nabrzmiałego wrzodu… i możliwe, że kiedy owa ułuda pojawia się w mass mediach, staje się z czasem dla całego narodu odpowiednikiem kozetki psychoanalityka.” S. Grzelecki tłumaczy to w jeszcze inny sposób – „Przeżywanie strachu staje się jednym z dowodów istnienia w postaci ludzkiej. Dopóki się boję, jestem człowiekiem. Horrory pomagają nam w zachowaniu tego poczucia. […] stają się potrzebą. Wplatając w realistyczny obraz rzeczywistości motywy baśniowe, sięgając do fantastyki lęków dziecięcych, horror przywraca człowieka samemu sobie.” Współczesny człowiek, uczestnik kultury jest w pełni świadom podążania zegara biologicznego ku śmierci jak i nieustanny lęk o następny dzień w dobie apokaliptycznych przepowiedni. Współczesny horror obrazuje imaginację zniszczenia i rozkładu, tego, co może nastąpić po przekroczeniu granicy między tym, co doczesne a tym, co stanie się po śmierci – stąd częsty obraz wampirów, żywych trupów czy mutacji popromiennych.

Krzyk (1996) - reż. Wes Craven

Krzyk (1996) – reż. Wes Craven

Każdy film grozy, czy jest to typowy horror, slasher czy film z gatunku gore, wszystkie one przywołują i ukazują te uczucia, z jakimi człowiek boryka się każdego dnia w świecie realnym, jak ból, samotność, zawiść, śmierć, pogarda czy strach. Anita Has – Tokarz słusznie zauważa, że horror może pełnić funkcje dydaktyczno – wychowawcze właśnie ze względu na to, iż stanowi odzwierciedlenie ludzkiej codzienności, obciążonej brzemieniem śmiertelności ujawniającej się każdego dnia. Stephen King zauważa też, że każdy film grozy w pewnym sensie przypomina bajkę z morałem. „Jeśli się nad tym zastanowić – pisze w „Danse Macabre” mistrz horroru -współczesne opowiadania grozy nie różnią się specjalnie od moralizatorskich sztuk. Kiedy na sali gasną światła […] ogarnia nas miła pewność, że zło prawie na pewno zostanie pokonane, zaś za miarkę zostanie zwrócona miarka.”

Myśl tę rozwija A. Martuszewska, pisząc o tym, że horror posiada pedagogiczne wartości poprzez metaforyczne i częstokroć sugestywne ukazanie wojny dobra ze złem, które zapisane są one w archetypach świadomości człowieka. Jest to o tyle ciekawe, że występujące zło, które chce się pokonać jest zarówno z realności jak i nieświadomości i psychiki ludzkiej. Martuszewska uważa, że ten typ dydaktyzmu można nazwać naturalnym lub pierwotnym. Anita Has – Tokarz słusznie zauważa, że „świat kreowany w horrorach jest doskonałym obszarem dla uzewnętrznienia pierwotnych impulsów i duchowych tęsknot człowieka.”

Z punktu widzenia animatora społeczno – kulturowego uważam, film grozy można wykorzystać w ukulturalnianiu i kształceniu w zakresie kultury. Anita Has – Tokarz w swojej pracy nasuwa myśl, aby wprowadzić ten element do ścieżki przedmiotowej związanej z edukacją medialną, ponieważ „koresponduje to zarówno z obowiązującymi założeniami i treściami programowymi, jak również ideą nowoczesnej, tj. otwartej pedagogiki.” Współcześnie mamy dostęp do wszelakich nośników danych, do prezentowania materiałów dydaktycznych w najróżniejszych formach.

Stąd tez pomysł, aby połączyć ten gatunek filmu z edukacją filmową, wiedzy o kulturze czy zajęć z komunikacji. Moim zdaniem film grozy doskonale sprawdzałby się również podczas zajęć, mówiących o zachowaniu w sytuacjach krytycznych. Podczas takich zajęć analizowałoby się zachowania filmowych bohaterów, robione przez nich błędy w postawie oraz nauczanie jak zachować się w takich skrajnych, ale zawsze możliwych sytuacjach. Doskonale moim zdaniem element filmów grozy wpasowałby się również w zajęcia o etyce, mających na celu obudzenie w wychowankach pokładów empatii i wyczulić ich na krzywdę innych.

Literatura:

  1. Has – Tokarz A., Horror w literaturze współczesnej i filmie, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Skłodowskiej – Curie, Lublin 2011
  2. Kobylewska J., „Film fabularny w szkole”, Warszawa 1964
  3. Dobrzański B., III Rzesza Popkultury i inne stany, Znak, Kraków 2004
  4. Aronson E., Wilson T., Akert R., Psychologia społeczna. Serce i umysł, Zysk i S-ka, Poznań 1997
  5. Hendrykowska M., Hendrykowski M., Przemoc na ekranie, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2001
  6. Eibl – Eibesfeldt I., Miłość i nienawiść. Historia naturalna elementarnych sposobów zachowania się, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1998
  7. Haltof M., Kinoterapia – przeżyjmy katastrofę, Kino, 09/1985
  8. Gazda G., Izdebska A., Płuciennik J., Wokół gotycyzmów: wyobraźnia – groza – okrucieństwo, Universitas, Kraków 2002
  9. King S., Danse Macabre, Prószyński i S-ka, Warszawa 2009
  10. Grzelecki S., Horror! Horror! Horror!, Kino, nr 12/1970

(Visited 45 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>