Klaudia Wesołek

Sensualne doświadczenie filmu – Jasminum (Jan Jakub Kolski, 2004)

Sensualne doświadczenie filmu – Jasminum (Jan Jakub Kolski, 2004)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Mam sceptyczny stosunek do polskiej tradycji filmowej, ponieważ nie potrafię odnaleźć dla siebie miejsca, w którym mógłbym być częścią polskiego kina. Jestem konsekwencją jego rozwoju, ale zjawiskiem osobnym. Tak siebie postrzegam.”

Jan Jakub Kolski kojarzony jest przez wielu widzów z filmami takimi jak: Jańcio Wodnik czy Historia kina w Popielawach. Te dwa filmy, nie licząc mniej znanych obrazów filmowych, świadczą o tym, że reżyser od wielu lat konsekwentnie realizuje poetykę kina autorskiego. Charakterystycznym czynnikiem osobistym w twórczości artystycznej Kolskiego jest sensualność, która nasyca filmy metafizyczną aurą.

Reżyser już od dawna marzył o filmowej adaptacji powieści Patricka Süskinda „Pachnidło”. Jednak ekranizacji  podjął się Tom Tykwer, a Kolski nakręcił niezwykle poetycki film Jasminum. W swojej pracy chciałabym skupić się przede wszystkim na problemie, jakim jest z pozoru niemożliwe sfilmowanie zapachu.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której otrzymujemy serię flakoników z prośbą o zidentyfikowanie zawartości na podstawie zapachów. Wąchamy każdą buteleczkę z osobna opisując ją na przykład jako wanilię, miętę lub jaśmin. Przeciętny człowiek może bez trudu rozpoznać te aromaty. Jednak gdy występują one jako składniki jakiegoś innego zapachu, nasz węch ma trudności z ich poprawnym rozróżnieniem. Sztuka komponowania perfum, którą zajmuje się bohaterka filmu Kolskiego, jest tajemnicą niedostępną dla zwykłego zjadacza chleba. Człowiek jedynie dzieli zapachy na te przyjemne i mniej przyjemne.

Teoria asocjacyjnego uczenia hedonicznej percepcji zapachu mówi, że początkowo węch jest czymś w rodzaju niezapisanej tablicy. Dopiero poprzez skojarzenie danego zapachu z wartościami emocjonalnymi łączącymi się z pierwszym doznaniem danego aromatu, możemy ocenić czy jest on dla nas przyjemny. W ten sposób tworzy się konotacja zapachu. Nasze skojarzenia emocjonalne często pozwalają nam nadać nazwę znaczeniową konkretnego zapachu, która określa uczucie jakiego wcześniej doznaliśmy. Na tej podstawie chciałabym podjąć się próby odnalezienia znaczenia zapachów ukazanych w filmie Kolskiego.

Jasminum skłania widzów do refleksji i pytań. Zapach wyznacza oś fabularną filmu. Czy w takim razie reżyser, mając do dyspozycji jedynie szklane oko kamery oraz dźwięk, może oddziaływać na węch odbiorców swojego filmu? W niniejszej pracy postaram się udzielić odpowiedzi na te nurtujące kwestie.

Sensualne doświadczenie filmu

Angielski filozof, John Locke twierdził, iż „nie ma niczego w umyśle, co nie istniałoby w zmysłach”. Człowiek postrzega świat za pomocą zmysłów, które są „mostem” łączącym nas ze światem realnym. To właśnie dzięki zmysłom odbieramy wszystkie sygnały z otoczenia. Postrzeganie rzeczywistości za pomocą zmysłów warunkuje w takim wypadku doznanie estetyczne. Jako przykład może posłużyć kultura wizualna, która działa nie tylko na zmysł wzroku odbiorcy, ale w jej percepcję włącza także zmysł słuchu, dotyku oraz istotnego dla nas zmysłu węchu…

 Sensualność bardzo wyraźnie przejawia się w filmie Jasminum. Fabuła filmu osnuta jest wokół zapachu, który w pewnym sensie wnika w jej strukturę. Akcja filmu rozgrywa się w pachnącym miasteczku – pachną trzej mnisi, mieszkańcy pragną zdobyć pachnący przedmiot, który staje się talizmanem miłości. Z kolei główna bohaterka tworzy zapach, który pozwoli jej zapomnieć o nieszczęśliwym uczuciu.

Historia trzech pachnących mnichów

Pachniał już Ojciec Pio. Fenomen ten nazywany jest osmogenezą. Pozwala on na odczuwanie obecności świętego poprzez charakterystyczny dla niego aromat. Ten zapach świętości ojca Pio był wyraźnie wyczuwany przez ludzi, którzy znajdowali się w pobliżu. Wydobywał się z jego ciała, ubrań lub przedmiotów, które dotknął. Czasem był wyczuwalny w miejscach, przez które jedynie przeszedł.

W murach klasztoru na Bielanach Jaśminowskich, żyło trzech pachnących mnichów. Historia, która wydarzyła się w XVII w., stanowi początek fabuły filmu. Według słów brata Zdrówko: „W 1605 roku Mikołaj Wolski osadził tutaj braciszków. Było wśród nich trzech takich, którzy pachnieli. W 1617, na wiosnę umarli wszyscy, tego samego dnia i o tej samej godzinie. No i wtedy narodziła się tradycja. Niektórzy bracia zaczęli przyjmować ich imiona i zapachy. Okazało się, że to wcale nie jest takie trudne. Braciszkowie po prostu przychodzili do krypty, klękali przy trumnach najstarszych braci i po paru minutach pachnieli.

Po śmierci oczywiście tracili zapach na zawsze, ale tamci pierwsi pachną dalej”. Odtąd mnisi, którzy pomodlą się nad pachnącymi trumnami męczenników, przybiorą na siebie zapach „pierwszych pachnących” – śliwy, czereśni i czeremchy. Obdarzeni zapachem mnisi żyją w odosobnieniu, w klasztornych celach. Obowiązuje ich reguła milczenia. Większość czasu spędzają w samotności, otwierając małe okienko w drzwiach, żeby popatrzeć na świat lub dostać posiłek. Mnisi są aktywni nocą, Brat Czereśnia ćwiczy pompki, Brat Śliwa spaceruje. Wydawać mogłoby się, że ich obecność w klasztorze sprowadza się jedynie do „pachnienia”.

Na początku nie widzimy mnichów w planie ogólnym, o ich istnieniu decydują zbliżenia oraz zapach. Każdemu z nich od pierwszych minut filmu, zostaje przypisany jakiś atrybut – pachnący skrawek sukni Brata Czereśni, patyczki omotane pachnącymi włosami Brata Śliwy, czy wreszcie pachnące kaczki Brata Czeremchy. Brat Czereśnia jest w klasztorze od 17 lat. Z początku dowiadujemy się, że da się go „przekupić” tylko antonówką, aby otrzymać pachnący skrawek materiału jego sukni. Z kolei Brat Śliwa jest niedoszłym aktorem. Jednak fabuła wyraźnie koncentruje się na bratu Czeremsze – hodowcy pachnących kaczek, od 20 lat żyjącym w klasztorze.

Brat Czeremcha jest mężczyzną tajemniczym. W jego skromnej celi znajduje się jedynie prycza oraz zagródka dla kaczek. W jednej ze scen, jego głowę otacza złocista aura. W filmie stanowi to nie tyle symbol świętości, ale pewnego rodzaju wyjątkowości.  Z kolei w innej scenie, brat Czeremcha lewituje, a razem z nim jego mali towarzysze. Czeremcha często patrzy na te ptaki, złociste jak aura, która otacza jego głowę. Myje się nawet wodą, w której kaczki pływają. Wyjątek stanowią chwile, kiedy siada w kącie i rozmyśla. Jego twarz naznaczona jest wyrazem bólu. Czeremcha wyraźnie coś sobie przypomina, coś o czym nie chce się pamiętać.

Przez dłuższy czas zastanawiamy się, dlaczego znalazł się w klasztorze. Odpowiedź przychodzi po niespełna godzinie filmu, kiedy Brat Czeremcha wyciąga z książki zdjęcie Nataszy z lat jej młodości. Bohaterka Jasminum okazuje się dawną miłością mnicha. W swojej celi, gdzie jego towarzyszką jest samotność i małe, złote kaczki, kontempluje dawną, utraconą miłość. Kaczka w dawnych wierzeniach uchodziła często za symbol wierności małżeńskiej. W Chinach, od niepamiętnych czasów po dziś dzień, nowożeńcy na szczęście otrzymują parę kaczek. W filmie Kolskiego staje się jednak zaprzeczeniem tej symboliki. Jak dowiadujemy się później z opowieści Nataszy, jej małżeństwo nie doszło do skutku.

Brat Czeremcha w jednej ze scen modli się: „Wołam Boże, nawet jeśli  na próżno i niepotrzebnie wołam, mój świat bez ciebie, przestaje istnieć”. Są to słowa modlitwy, człowieka którego dotknął kryzys wiary. Modlitwa Brata Czeremchy przypomina Psalm 22:

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

Daleko od mego wybawcy słowa mego jęku.

Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,

[wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju.

Mężczyzna wybiega ze swej celi i wyznaje przed Bratem Śliwą i Bratem Czereśnią, że od dwudziestu lat „rozpacza, a nie modli się. Szuka zapomnienia, a nie Boga”. Prosi ich o modlitwę, bo nie daje rady. Trafnie komentuje sytuację Eugenia: „No i proszę, dwadzieścia lat magicznych sztuczek”.

Brat Czeremcha przeżywa kryzys wiary, ponieważ w klasztorze pojawiła się Natasza. Jego dawne uczucia powróciły. Widać to w scenie, kiedy Natasza, paląc papierosa dyskretnie obserwuje przez szparę w oknie podwórze klasztoru. Czeremcha również się przygląda, przez uchylone drzwi swojej celi. Papieros spada i cała magia chwili ulatnia się resztkach dymu.

Życie za murami klasztoru

Świat za murami klasztoru wydaje się być światem hermetycznie zamkniętym. Przywodzi na myśl poprzednie filmy Kolskiego, w których reżyserowi udało się wykreować własną odrębną rzeczywistość filmową, zwaną przez niektórych – Jańcioland. Grażyna Stachówna pisze:

„Wydaje mi się, że w określeniu Jańcioland zawarty jest po równi element podziwu, akceptacji, zawiści, niechęci i lekceważenia. (…) Jednych widzów to wzrusza i zachwyca, Jańcioland jest dla nich miejscem osobnym i niezwykłym, trochę strasznym i tajemniczym, trochę zaś śmiesznym i infantylnym, ale zawsze poszukiwanym i drogim”.

Jasminum pozornie nawiązuje do filmowego Jańciolandu, czas upływa tu według biologicznego zegara natury i reguły klasztornej, osnutej zapachem trzech mnichów. Wszystko zmienia się, gdy do drzwi klasztornego odosobnienia puka Natasza z kilkuletnią córką Gienia, którą reżyser uczynił narratorką filmu. Od czasu ich wizyty, życie w klasztorze zaczyna się zmieniać.

Dziewczynka zaprzyjaźnia się z Bratem Zdrówko, który z pozoru wydaje się być przeciwieństwem trzech pachnących mnichów. Dziewczynka określa go „ tym od masła”, który nie pachnie owocowo. Brat Zdrówko jest klasztornym kucharzem. Najpierw karmi zwierzęta, później ludzi, a na koniec sam zjada skromny posiłek. Kolski opowiada jak podczas pracy nad powstawaniem filmu wyobrażał sobie brata Zdrówko: „Wyobraziłem sobie, że oto brat Zdrówko idzie z nosidłem, na którym kolebią się naczynia”. Istotnie mnich odstawia garnuszki na drewnianych podpórkach z zadaszonymi karmnikami. Reżyser wspominał, że karmniki „pięknie się sprawdziły przy filmie, ale i przy… cudach”. Brat Zdrówko codziennie zostawia kartkę z zapisanymi prośbami pod figurą św. Rocha.

Mnich dba o figurę, podobnie jak o cały klasztor. Sprawia wrażenie prostolinijnego człowieka, który kieruje się w życiu wiarą. Brat Zdrówko nie ma czasu na duchowe rozterki, ma on doskonale zaplanowany dzień, który przede wszystkim opiera się na pracy. Jednak mimo swojego zapracowania, potrafi znaleźć czas dla każdej istoty żywej, która stanie mu na drodze. Celowo użyłam określenia „istoty żywej”, ponieważ Brat Zdrówko szanuje zwierzęta podobnie jak ludzi. W jednej ze scen brat Zdrówko podnosi po kolei każdego prosiaka. Później tłumaczy, że robi to, ponieważ zwierzaki nie mogą zobaczyć nieba. Mnich ratuje także czeremchową kaczkę, na którą prawie spadła figura świętego. Pracowitość i dobroć Brata Zdrówko docenił św. Roch, który objawił się mnichowi we śnie.

W pierwszych sekundach tej sceny nie wiemy, że to jedynie sen Brata Zdrówko, który stoi na soczyście zielonej trawie, której miękkość i zapach stają się wręcz namacalne. Dopiero kiedy pojawia się sam święty, myjąc nogi mnichowi oraz małej Gieni, zaczynamy sobie zdawać sprawę z żartu reżysera filmu. W jednej z ostatnich scen okazuje się, że ten skromny mnich zostaje obdarzony stygmatami, i nawet wtedy martwi się jak rozpali „pod kuchnią”. Całą sytuację trafnie komentuje dziewczynka: „I tak święty Roch wyznaczył porządek w życiu krętym, Czeremcha znów do kaczek, a Zdrówko został świętym”.  Zapach swojskiej idylli łączy się tutaj z zapachem sacrum – czereśni, śliwy i czeremchy, przypisanymi trzem mnichom.

Natasza nie wierzy w pachnące zdolności mnichów. Pyta Brata Zdrówko: „Czy oni naprawdę pachną?” Otrzymuje od niego pachnący patyczek Śliwy i skrawek czereśniowej sukienki. Dla bohaterki istotne są przede wszystkim fakty. Przyjechała wykonać swoją pracę, a przy okazji zmierzyć się ze swoją przeszłością.  W rozmowie z ojcem Kleofasem – przeorem klasztoru, stwierdza: „No proszę, chemia i fizyka, zamiast cudu. A rezultat ten sam”. Jednak ojciec Kleofas uważa, że „odnowienie będące skutkiem bożej interwencji obejmuje nie tylko obraz, lecz także jego otoczenie”. Przeor wyraźnie zniechęca konserwatorkę obrazów, określając jej pracę jako daremny trud. W jednej ze scen czyta Nataszy słowa św. Barnaby:

„I ożyją twarze świętych na obrazach, i rozjaśnią się ogrody Edenu, albowiem ześlę wam braci pachnących jak drzewa, byście pośród nich rozpoznali świętego. A imię jego tajemnica, a trud jego nadzwyczajny, a świętość jego, poprzedzona upadkami”.

Natasza recytuje dalszy ciąg słów proroka Barnaby: „Albowiem upadnie on nie raz, nim się podniesie i zobaczy drogę”. Przeor Kleofas stwierdza, że według jego obliczeń, cud opisany przez św. Barnabę ma niedługo nastąpić i wskazuje na świętego Czeremchę. Natasza jest jednak sceptyczna.

Można pokusić się o stwierdzenie, że w filmie ścierają się strefy sacrum i profanum. Przeor wierzy w świętość zapachu. Z kolei Natasza reprezentuje „szkiełko i oko mędrca”. Sacrum jawi się w filmie jako zapach świętości, który jest również wyznacznikiem jakiegoś wyższego porządku. Przeor mógłby określić zapach towarzyszący mnichom jako przejaw Ducha Świętego, Natasza z kolei słucha słów ojca Kleofasa z dużym dystansem. Jednak jak sama twierdzi, nie potrafi wyjaśnić przyczyny zapachu trojga braci. Przeor trafnie stwierdza, że Natasza chce poznać odpowiedź w „obrębie spraw pojętych”, jednak tam jej nie znajdzie.

Ojciec Kleofas usiłuje znaleźć odpowiedź uważnie obserwując życie pachnących, sporządza nawet studium kroków każdego z mnichów. Wierzy, że wpadnie na jakiś trop. Niedługo po tych zdarzeniach następuje interesujące zjawisko. Podekscytowany ojciec Kleofas unosi rysunek kroków pachnących mnichów równolegle do łacińskiej inskrypcji. Promienie słoneczne wpadające przez witraż oświetlają niektóre słowa łacińskiego zapisu, tworząc spójną całość: „Święty jest blisko, pochyl głowę głupcze”. Scena ta może być potwierdzeniem słów przeora, który jednak nie dostrzega, kto tak naprawdę jest prawdziwym świętym. Tym samym Kolski znów sięga do formy moralitetu, ukazanej jednak nieco żartobliwym zdystansowaniem się. Reżyser nie narzuca widzowi swojego punktu widzenia, jak sam mówi:

„Domyślam się, że załatwiając te wszystkie swoje osobiste sprawki i SPRAWY, potrącam czasem strunę, która dźwięczy uniwersalnie, napominając WIDZÓW w ich sprawach. Domyślam się, że podobny do ludzi moim powątpiewaniem, moją kruchą wiarą i moim strachem, czasem pokazuję IM podobnym do nich. Słysząc moje pytania, biorą je za swoje, i tym sposobem wchodzą w podobną do mojej rozmowę ze światem. RAZEM rozmawiamy”.

Miejsce religijnego odosobnienia, jakim był klasztor zostało przeciwstawione miasteczku o sugestywnej nazwie Jaśminów. Życie w miasteczku upływało jego mieszkańcom o wiele szybciej niż klasztornym mnichom. Towarzyszył temu pośpiech i skupienie na codziennych obowiązkach mieszkańców. Jednak  te dwa odmienne światy w jakiś sposób się przenikały. Jaśminów wydawał się miasteczkiem jak każde inne – mały rynek, dookoła sklepy oraz różnego typu oraz zakład fryzjerski Patrycji. Jednak było tam miejsce przez niektórych już zapomniane, które pod cienką warstwą kurzu skrywało pamięć o dawnych czasach miasteczka.  Było nim stare, opuszczone kino, które dawniej odwiedzał ojciec Kleofas. Natasza odwiedza to kino.

Człowiek, który ją oprowadza stwierdza: „Martwe kino, trup”. Mówi też o słodkawym zapachu, po którym poznaje się zmarłych. Mężczyzna wspomina, że ojciec Kleofas był wiernym widzem kina, przychodził na każdy seans. Po projekcji przeor zostawał sam w pustej, kinowej sali i patrzył w czarny ekran, jakby się modlił. Jego ulubionym filmem był „Amarcord” Felliniego. W jednej z końcowych scen Jasminum widzimy jak kamera kieruje się nisko wzdłuż brukowanej uliczki. Towarzyszy jej dźwięk projektora i muzyka z filmu Felliniego. Z okienek projektora, osnutych pajęczyną i kurzem, możemy dostrzec ojca Kleofasa, który ogląda swój ukochany film.

Przejmując zachowania bohaterów włoskiego filmu, Przeor identycznie moczy biszkopty w herbacie. Recytuje dialogi równocześnie z aktorami włoskiego filmu, odnieść można także wrażenie, że dyskretnie ociera łzę. W jednej z rozmów z Nataszą, ojciec Kleofas mówi: „Film, to też rodzaj cudu. Zamieszkuje w człowieku w podobny sposób i w podobnych okolicach, to znaczy w sercu”. Stwierdza, że film podobnie jak cud może prowadzić do nawrócenia człowieka.  Kolski również porównuje kino do narkotyku: „Kto raz go połknął, do końca życia będzie narkomanem”.

Pachnące fetysze

Ojciec Kleofas oraz Natasza pełnią funkcję łączników między miasteczkiem a klasztorem. Jednak Jaśminów jest małą miejscowością. Wieść tutaj szybko dociera do każdego. Mieszkańcy są ciekawi, czy mnisi naprawdę pachną. Krąży plotka, że pachnący skrawek ubrania mnicha, drobny przedmiot przesiąknięty jego zapachem, przynosi szczęście w miłości. Dlatego ludzie pukają do bram klasztoru, dając podarki w zamian za pachnący rekwizyt. Skrawek sukni Czereśni, patyczek omotany pachnącymi włosami Śliwy, czy wreszcie czeremchowe kaczki pełnią w takim razie rolę fetyszu. Samo wyrażenie fetysz określało w religiach pierwotnych rzecz, której przypisywano siłę magiczną. Oznacza również przedmiot, który ma przynosić szczęście. Termin ten stosowany był już w średniowieczu na określenie talizmanów.

W jednej z pierwszych scen filmu brat Zdrówko, przynosi jedzenie Bratu Czereśni, a póżniej odcina kawałek jego sukni. Wąchając pachnący skrawek ubrania stwierdza: „Ledwo, ledwo”. Brat Zdrówko zbiera przesiąknięte mnisim zapachem przedmioty. Natasza, która nie może uwierzyć w ten zapach otrzymuje od brata Zdrówko skrawek czereśniowej sukienki i patyczek omotany włosami Śliwy. Po jakimś czasie pod drzwiami znajduje również  czeremchową kaczkę. Roztaczające zapach fetysze są zatem dowodem cudu, ale zarazem łączą świat ziemski ze światem duchowym, którego zwykły człowiek usiłuje dotknąć.

Moc tych przedmiotów tkwi w samym zapachu, który należy przecież do mnichów. Ludzie, którzy przychodzą pod bramy klasztoru, są przekonani, że sam zapach dokona zmian w ich życiu. Rzeczywiście zdawałoby się, że zapach Brata Czeremchy determinuje zachowania tych ludzi. Przykładem może być fryzjerka Patrycja, która od pewnego czasu przychodzi po pachnące czeremchą przedmioty. Zapłakana dziewczyna mówi do Brata Zdrówko: „Bez tego zapachu żyć mi się nie chce, ten zapach zamienia mnie w kogoś innego, w kogoś nie stąd”.  Siła czeremchowego zapachu jest ogromna.

W jednej z rozmów z Nataszą ojciec Kleofas mówi o zapachu Czeremchy: „ Ten zapach przyciąga płeć przeciwną, tworząc przestrzeń dla pokusy i potencjalnego grzechu”. Zapach Czeremchy ściśle łączy się zatem z erotyzmem, potrafi również wywołać doznania erotyczne. Jednak erotyzm, za który odpowiedzialny jest czeremchowy zapach, wydaje się być eteryczny i trudno osiągalny. Zmysłowość erotyczna związana z zapachem czeremchy łączy się ściśle z zapachem, który roztaczają wokół siebie mnisi.

Zapach miłości

W murach klasztornych obok trojga pachnących mnichów, schronienie znalazła także pewna tajemnicza postać. Krąży bezszelestnie krużgankami klasztoru pod osłoną nocy, by za chwilę zniknąć w promieniach słońca, pozostawiając za sobą jedynie zapach jaśminu. Tą postacią jest duch młodej kobiety. Po raz kolejny spotykamy w filmie Kolskiego element magiczny. Sam reżyser przyznał, że podczas kręcenia filmu zdarzyło się coś niesamowitego:

„Cud kolejny. Ten widać na ekranie. Biała dama dała się sfotografować. Przeszła korytarzem, za oknem, w tle jednej ze scen. Kamera już stała, więc nie ma co mówić o refleksie świetlnym, o odbiciu wynikającym z praw fizyki światła, o kącie padania, o indykatrysie rozproszenia. Zjawisko trwa sekundę, ale jest na taśmie. Uważny widz to znajdzie”.

Rzeczywiście zjawisko to jest zarejestrowane w filmie. Reżyser twierdzi, że zaniedbał ten fragment filmowej opowieści, który wyjaśnia przemianę jednego w drugie:

„Czegoś w coś. Ulotnego – za pośrednictwem technologii – w ulotne. Wyśnionego (wyobrażonego?) – za pośrednictwem technologii – w przedstawione (zobrazowane). Przedstawionego (zobrazowanego) – za pośrednictwem widza – w jego sen”.

Jednak biała dama ukazana w filmie nie jest tylko snem. Widzą ją przecież mnisi, kiedy siedzi na klasztornym dziedzińcu. Spojrzenie zjawy jest pełne tęsknoty i smutku. Mnisi ukradkiem obserwują ducha dziewczyny. Biała dama czuje na sobie spojrzenie mnichów. Uśmiecha się delikatnie, a na jej piersi spływa kropelka jaśminowego potu. Zjawa kusi zapachem i zmysłowością, dlatego mnichom tak trudno znieść wzrok tej pięknej istoty. Brat Czereśnia z zaciśniętymi zębami mówi: „Miej serce. Idź sobie”. Brat Śliwa rzuca małymi kamieniami w ducha dziewczyny, z kolei brat Czeremcha dopala papierosa pozostawionego przez Nataszę. Pewnej nocy pachnący bracia siadają wspólnie na podwórzu, i rozmawiają o „czarnej, półwidocznej”. Brat Śliwa zastanawia się, czego zjawa szuka w klasztorze. Brat Czeremcha stwierdza, że zjawa „chce być bliżej miłości”.

Historia białej damy sięga aż 1605 roku. Dowiadujemy się o tym, kiedy brat Zdrówko zabiera Nataszę do krypty pierwszych pachnących mnichów. Natasza czuje zapach jaśminu i odnajduje trumnę kobiety. Zaciekawiona konserwatorka obrazów rozmawia o swoim odkryciu z przeorem. Ten zaczyna swoją opowieść: „Ta kobieta była córką zagrodowego szlachcica, takiego biedaczka z herbem. A on – syn wielkiego pana, a więc kiedy się pokochali tatuś narobił krzyku. W rezultacie wielu komplikacji on trafił do klasztoru, a panna pod klasztor. Mieszkała biedaczka pod murem, w ziemiance umoszczonej liśćmi.

Żywiła się resztkami z klasztornej kuchni, aż po dziesięciu latach umarła z wycieńczenia i z miłości”.  Zjawa szuka spojrzeniem utraconego kochanka, wierna swojej miłości żyje w klasztornej ciszy. Jej półprzezroczysta obecność dodaje temu miejscu aury romantyczności.  Po raz kolejny zaciera się granica między światem ziemskim a światem duchowym, potęgując tym samym sensualne doświadczenie filmu. Ta mieszanina świata materialnego i niematerialnego przywodzi na myśl skojarzenie z realizmem magicznym. Katarzyna Citko cytując E. Anderson Imbert odnajduje elementy realizmu magicznego w twórczości Kolskiego:

„Narrator zamiast przedstawiać magię,  jakby była realnością, ukazuje rzeczywistość tak, jakby była magiczna. (…) Taktyka pisarska polega tu na wytworzeniu aury nadnaturalności, bez odrywania się od natury, zmierza do zdeformowania rzeczywistości (…), pomiędzy rozkładem rzeczywistości (magia) a kopią rzeczywistości (realizm), realizm magiczny jest jakby ciągłym zdziwieniem, świadkiem widowiska nowej Kreacji”.

Duch dziewczyny pojawia się w filmie kilka razy. Jednak widzą ją tylko pachnący mnisi i przeor. Mnisi poprzez religijną ascezę należą w pewien sposób do świata duchowego: „Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata”. (J 17, 16) Dzięki pogrążeniu w modlitwie otrzymują dar widzenia tego, czego nie widzą oczy zwykłych ludzi. Natasza nie widzi ducha dziewczyny, który pojawia się obok niej nieprzypadkowo.

Historia zjawy ma charakter uniwersalny. Mimo upływu czterystu lat  jest wciąż aktualna. Jak zauważyła Katarzyna Citko: „Losy filmowych postaci mogłyby być podobne w zupełnie innych realiach historycznych , w zasadzie w każdych realiach”. Czas w filmach Kolskiego nie jest bowiem historyczny, ale jednostkowy. Duch dziewczyny, która żyła w XVII w znalazł swoje współczesne odbicie w Nataszy. Każda z nich bardzo mocno kiedyś kochała. Reżyser filmu mówi: „Kobiety w moich filmach są lepsze niż są. Czekają, wybaczają, podejmują wysiłek zrozumienia”. Uczucie zjawy podobnie jak Nataszy była niespełniona. Obie mimo upływu czasu nie zapomniały o miłości, której zapachem jest jaśmin. Reżyser wspomina:

„Jaśminowy krzew pochylał się nad mostkiem przy dużym stawie. Bo był i mały staw, ale tam królowały morwy, pośród nich ta jedna, głęboko czerwona  – czarna prawie. Za dnia jej owoce karmiły się słońcem, by pod wieczór, opite nim, rozdęte od nadmiaru słodyczy, spadać  – w nadstawione garście dzieciarni. (…) – podjaśminowe jedzenie morw. Z ust do ust. Bez prześwitu na oddech”.

Mimo sugestywnej nazwy filmu – Jasminum, nie zobaczymy w nim ani jednego jaśminowego krzewu. Pozostaje jedynie zapach drobnych białych kwiatów tego krzewu, roztaczany przez białą damę. W chwili kiedy duch dziewczyny pojawia się w pobliżu Nataszy, czuje ona ten piękny zapach, a jest jej pasją jest przecież tworzenie zapachów.

Proces tworzenia zapachu

Natasza konserwuje obrazy, które jak twierdzi ożywia. Z kolei zapach jest dla niej rekompensatą. Komponowanie perfum pozwala bohaterce zapomnieć o przemijaniu i nieuchronnej starości. Zapachy, które tworzy Natasza, rozbudzają w niej wolę życia. Kobieta uczy się od nich, czyta i szuka. Według Nataszy człowiek znajduje się  pod władzą zapachu, którym pragnie rozporządzać.

Tworzenie zapachów jest pewnego rodzaju sztuką. Ludzie, którzy się tym zajmują, muszą posiadać szczególne predyspozycje. Istotna jest wyobraźnia zapachowa oraz zdolność zapamiętywania zapachów, zwana pamięcią olfaktoryczną. Perfumiarz musi poznać i zapamiętać wszystkie składniki, aby móc z nich później komponować zapachy. Sam proces tworzenia zapachu trwa od kilku do kilkunastu miesięcy w laboratorium z dala od intensywnych zapachów.

W filmie Kolskiego Natasza przygotowuje zapach o wiele krócej. Rozpakowując bagaż po przyjeździe do klasztoru, oprócz zabawek małej Gieni, wyciąga z niego pachnące flakoniki: bergamotkę, paczuli. Otrzymuje od brata Zdrówko pachnące atrybuty trzech mnichów. Przesiąknięte cudownym zapachem przedmioty wkłada do flakoników wypełnionych płynem. Pipetą nabiera parę kropel  zapachu Śliwy, miesza, wącha. Tą samą czynność powtarza nabierając pipetą niewielką ilość zapachu Czereśni.  Natasza tworzy zapachy głównie dla siebie, jednak po przybyciu klasztoru będzie musiała stworzyć kompozycję zapachową przeznaczoną dla pewnej mieszkanki Jaśminowa.

Pewnego wieczoru Natasza poznaje fryzjerkę Patrycję, którą broni przed brutalnym narzeczonym. Dziewczyna mówi, że nie potrafi już żyć bez zapachu Czeremchy. Natasza obiecuje, że stworzy dla niej kompozycję zapachową. Podczas kolejnych odwiedzin Patrycji, Natasza przynosi specjalne płótno, które pokrywa specjalnym smarowidłem składającym się z oliwy z oliwek, oleju parafinowego i olejku neroli. Fryzjerka owinięta płótnem nasmarowanym tłuszczem musi intensywnie myśleć o swoich fantazjach erotycznych, aby zapach jej ciała mógł wchłonąć się w płótno. Później Natasza wyciśnie z płótna zapach ciała Patrycji, zmieszany z papierosami i alkoholem, doda odrobinę czeremchowego zapachu i „perfumy gotowe”.

Zapach, który stworzyła Natasza, ma rozbudzić pożądanie u znanego aktora, pochodzącego z Jaśminowa – Zemana. Aktor przyjeżdża do miasteczka. Jednak perfumy Patrycji nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Zeman nawet jej nie zauważa. Natasza stwierdza, że czegoś brakuje perfumom. Kobieta musi znaleźć idealny składnik. Udaje się zatem do brata Zdrówko oznajmiając mu, że chce zostać jego klientką. Natasza rysuje bratu Zdrówko ideogram zapachu w kształcie trójkąta. Dowiadujemy się, że zapach składa się z nuty głowy, serca oraz głębi. Nutę głowy stanowią przyjemne owocowe nuty: limetka, bergamotka, neroli, które szybko przemijają. Nutę głębi stanowi czeremchowy zapach. Natasza mówi bratu Zdrówko, że zapach, który skomponowała, nie posiada nuty serca.

Brat Zdrówko zabiera Nataszę do krypty, gdzie znajduje się trumna nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny, która nawiedza klasztor jako duch. Okazuje się, że nutą serca jest zapach jaśminu. Łacińska inskrypcja na trumnie głosi: „On był domem, ja jestem sercem. Ty nas połączysz”. Odnosi się ona nie tylko do uczucia, jakim darzyli się XVII-wieczni kochankowie, ale mówi również o zapachu, który tworzy Natasza. Nutą głębi, zwaną inaczej domem zapachu, stanowi przecież zapach Czeremchy. Z kolei nutą serca jest zapach jaśminu, który pochodzi od zjawy nazwanej przez Kolskiego identycznie jak tytuł filmu – Jasminum. „Co miała robić?” – powiedziała Gienia.

Natasza połączyła zapachy kochanków, a Zbyszko ich trumny. Od tej pory mogli być już razem. W jednej ze scen widzimy zjawę Jasminum i jej ukochanego. Półprzezroczysta dziewczyna jest pełna radości. Młodzi kochankowie są szczęśliwi. Połączony zapach XVII-wiecznych kochanków okazał się idealnym afrodyzjakiem dla Patrycji. Zeman zakochał się w skromnej fryzjerce do szaleństwa. Natasza stworzyła zapach, który uwodzi i przybliża do znalezienia swojej drugiej połowy. Nasuwa się myśl, że kompozytorka zapachów mogłaby zrobić taki sam dla siebie. Jednak Natasza wyraźnie wystrzega się miłości.

Zapach zapominania

Początek filmu Kolskiego nie zdradza nam żadnych szczegółów z życia Nataszy. Wiemy jedynie, iż jest ona konserwatorką malarstwa i komponuje zapachy. Twierdzi, że „w świecie wszystko ma jakiś zapach”. Sam reżyser pisał: „Są sobie zapachy, są drogi polne, kurzące, wtrącone – traf chciał – między dwa pola żyta. Są sobie skowronki na niebie i horyzonty na horyzontach. Są sobie”. Podobnie jak zapach miłości, istnieje również zapach zapominania. Może on być dymem z papierosa, rzuconego przez Nataszę przez jedno z klasztornych  okien. Jednak  bohaterka postanawia skomponować go z odpowiednio dobranych składników

W jednej ze scen Natasza wyciąga małe flakoniki, w których znajdują się zapachy: trawy po deszczu, jesiennych ognisk, jabłoni, wilgotnej słomy. Kompozycję tych składników nazywa „Zapominanie”. Jak sama twierdzi: „Zapach zapominania, pamięta się nosem, więc może i nosem się zapomina”. Natasza zrobiła to pachnidło z myślą o sobie. Składniki „perfum”  zapominania nie mają zachwycać. Ich zapach nosi w sobie ślad wspomnienia z domieszką goryczy. Nasuwa się pytanie, dlaczego Natasza wybrała właśnie te flakoniki. Jedynym słodkim zapachem jest tutaj zapach jabłoni.

Jednak wspólną cechą wszystkich wymienionych przez Nataszę zapachów, wydaje się być ich przemijalność. Jabłoń podobnie jak jesienne ogniska kojarzona jest z jesienią. Ta piękna, kolorowa pora roku stanowi równocześnie symbol przemijania. Dwa pozostałe składniki zapachu zapominania są sobie przeciwstawne. Mokra trawa po deszczu staje się bardziej zielona i rośnie szybciej, budzi zatem przyjemne skojarzenia.  Mokra słoma jest trawą odciętą od życiodajnej ziemi, która w filmach Kolskiego „uosabia płodność, życie, cykliczność i odradzanie się istnień (…)  – w kole narodzin, rozkwitu, owocowania i więdnięcia”. Zapominanie skomponowane ze składników zebranych wczesną jesienią u schyłku lata, którego upalne dni pozostają jeszcze w pamięci.

Kobieta pragnie zapomnieć o historii sprzed wielu lat, o której opowiada przeorowi: „Mieliśmy już obrączki, mama przyjechała ze szpitala, bardzo chora. Pełen kościół ludzi, chyba ze sto osób. Kiedy zagrały organy, mama się bardzo wzruszyła, chyba przeczuwała. A on, wie ksiądz, on nie przyszedł. Uciekł tak jak teraz. A potem za cztery dni mama umarła, i nikogo nie było ze mną. Sama, tylko sama”. Tym dawnym narzeczonym jest brat Czeremcha – od pachnących kaczek, które w tym filmie są zaprzeczeniem szczęścia małżeńskiego. Kobieta pragnie wymazać z pamięci dawną miłość i zranienie. Wiedziała, że dawny ukochany uciekł w dniu ślubu do klasztoru. Natasza mówi, że chciałaby mu tylko spojrzeć w oczy. Dowiadujemy się, że konserwatorka malarstwa nie przyjechała tak naprawdę, aby odnowić obraz. Kobieta chciała spojrzeć w oczy przeszłości.

Natasza wie gdzie znaleźć Czeremchę, który ponownie ucieka. Przyjeżdża do miejsca, gdzie kiedyś stał jej dom. Teraz pozostały tylko ruiny, które otacza łąka. Dawni kochankowie siedzą w wysokich trawach. Natasza mówi mnichowi, że podpaliła swój dom po pogrzebie mamy. Określa ten pożar jako największe ognisko w jej życiu. Czeremcha ma na sobie garnitur, być może ten sam, w którym szedł do ślubu z Nataszą. Mężczyzna przyznaje się do strachu, który go owładnął w dniu ślubu. Jednak przyznaje, że tego dnia otrzymał również powołanie. Roch Sulima pisze:

„Bohaterowie raczej nie motywują swoich postępków, nie muszą silić się na ich analizę, na definicję własnej sytuacji. Mówi za nich symboliczne uniwersum, jakaś półjawna, wspólna wszystkim strona świata, której się nie definiuje, jak nie definiuje się np. zwrotu zmierzcha się”[10].

Brat Czeremcha – dawna miłość Nataszy cechuje się wyżej określoną nadwrażliwością. Strach paraliżuje tego człowieka bardziej niż innych ludzi. Jego chwile zwątpienia i kryzys wiary odciskają na nim większe piętno. Natasza przerodziła swój ból zranienia w zapach Zapominanie. Umiejętność komponowania zapachów jest darem tej kobiety. Powala jej zamknąć wszystkie emocje w małym flakoniku. Proces tworzenia zapachu ma dla Nataszy wymiar terapeutyczny. Z kolei Czeremcha, który nie posiada podobnych zdolności odnajduje sposób na zapomnienie w modlitwie.

Bohaterowie filmu Jasminum, to osoby wrażliwe,  o niezwykłych przymiotach. Natasza jest artystką komponującą zapachy. Czeremcha poprzez swoją modlitwę posiadł umiejętność lewitacji, a jego zapach stał się pożądanym talizmanem. Z kolei brat Zdrówko w swej prostocie otrzymał łaskę świętości. Reżyser obdarzył swoich bohaterów umiejętnością rozumienia nie tylko świata ziemskiego, ale również duchowego. T. Komendant pisze, że w filmach Kolskiego: „między człowiekiem a dookolnym światem nie ma żadnej niestosowności; ani nie wyłącza siebie z natury, ani jej nie odrzuca: nawet kiedy człowiek ów jest nieszczęśliwy , czy zbuntowany , rzadko kiedy zapomina, że otacza go Boży świat”. W filmowym świecie Jasminum wszystko ma swój zapach – świeży chleb z masłem brata Zdrówko, zapach farb Nataszy, zapomniane kino. Żyją w tym miejscu trzej mnisi pachnący czereśnią, śliwą i czeremchą oraz jaśminowa zjawa. R. Sulima pisze:

„Kolski ewokuje osobną symboliczną rzeczywistość, w której symbole przyciągają się, odszukują się wzajemnie, układają w niecodzienne konfiguracje znaczeniowe – motywowane jakimś ukrytym, wcześniej ustanowionym porządkiem”.

Zapach jaśminu stał się zapachem miłości, który z kolei połączył ze sobą Patrycję i Zemana. Ten sam zapach roztaczała wokół siebie zjawa, która przez prawie czterysta lat nie zaznała ukojenia. Zapach stanowi połączenie między tym co jest, a tym co było. Natasza czuje zapach jaśminu, odnajduje trumnę dziewczyny, która snuje się bezszelestnie po krużgankach klasztoru. Trumny kochanków zostają połączone. Przeciwstawnym do zapachu miłości jest zapach zapominania, który komponowała dla siebie Natasza. Filmowy świat Jasminum to świat zapachowych znaczeń, które w rozproszeniu wnikają w film Kolskiego. Oglądając ten film, widz karmi się zapachem, który jednak uobecnia się nie tylko w jego fabule.

Zapachowa tkanka filmu

„Jak oddalone echa, wiążące się w chóry,

Tak sobie w tajemniczej, głębokiej jedności

— Wielkiej jako otchłanie nocy i światłości —

— Odpowiadają dźwięki, wonie i kolory”

Charles Baudelaire, Oddźwięki

(fragment)

W powszechnym mniemaniu film doświadczany jest za pomocą zmysłu wzroku oraz słuchu. Arystoteles twierdził, że „każdy zmysł rozróżnia te przedmioty, które mu są właściwe i nie myli się, gdy oznajmia, że to jest kolorem a tamto dźwiękiem.” Jednak pewne filmy zdają się być zaprzeczeniem tej tezy. Sensualność, która buduje fabułę niejednego utworu filmowego sprawia, że warstwa wizualna wydaje się być słyszalna, a warstwa dźwiękowa staje się namacalna. Dzieje się tak, ponieważ w filmie zachodzi zjawisko synestezji, czyli jedności wrażeń. Występuje ono wówczas, gdy bodziec jednego zmysłu wywołuje wrażenie postrzegania w co najmniej dwóch różnych zmysłach.

Zjawisko synestezji uobecnia się również w filmie Jasminum. Jednak zapach, na którym oparta jest oś fabuły filmu, oddziałuje na zmysły odbiorcy, również poprzez warstwę wizualną i dźwiękową. Każda scena zdaje się być osnuta zapachem, który przejawia się niekiedy bardziej, a niekiedy mniej. Jednak, to właśnie estetyka Jasminum silnie oddziałuje na wrażenia odbiorcy. Kolski pisze w Pamięci podróżnej:

„Kiedy zabieram się za film, powiedziony ku niemu jednym obrazem, błyskiem przepięknym i przemożnym, śladem zawierającym w sobie przeczucie całości, nie dbam o uchwycenie kolejności i rozmiarów impulsów. Ich kolejność i rozmiar są bez znaczenia. Coś zapewne się zdarza; jakaś sekwencja znaków, jakiś strumień krwiotwórczych intuicji, które ułożone jedna po drugiej, dałyby się (być może) zapisać matematycznie, w postaci algorytmu. Ja jednak na to nie patrzę, bo mój organizm jest na TO ślepy.”

Ten „przepiękny błysk” widać w Jasminum. Wplata się on niepostrzeżenie w fabułę filmu, potęgując doświadczenie estetyczne odbiorcy, który nagle zaczyna czuć zapach jaśminu…

Kompozycja obrazu filmowego

Pisząc o kompozycji obrazu filmowego, reżyser twierdzi, że jest ona dla niego sumą trzech wpływających na siebie czynników: kulturowego, indywidualnego oraz transcendentalnego.  Szczególną uwagę zwraca jednak na czynnik indywidualny, który „uwarunkowany jest rodzajem wyobraźni, stopniem osiągniętej niezależności, stopniem osiągniętej znajomości narzędzi warsztatowych”.  Z kolei proces przenikania czynnika transcendentalnego w obrazie filmowym jest dla człowieka zakryty. Reżyser pisze, że to właśnie od proporcji czynników składających się na kompozycję zależy, siła z jaką film oddziałuje na emocje widza. W przypadku Jasminum decydującym wydaje się być czynnik indywidualny. Film podobnie jak cała twórczość Kolskiego wyróżnia się odrębnością stylu i niezwykłością świata przedstawionego. Roch Sulima pisze:

„U Kolskiego świat mówi tajemnym szyfrem, jest gęsty od zbłąkanych fantomów, okruchów sensu, materializujących się nagle znaków, które przenikają do naszej pamięci, przywołują archaiczne wizje, zapomniane emocje i nastroje. Ważne są tu szczegóły, niepoliczone symptomy mówiącej Natury, rozproszone znaczenia i tematy Kultury.”

Reżyser przyznaje, że w dzisiejszych czasach, gdzie zewsząd otacza nas agresywna popkultura, trudno być autorem. Stwierdza, że obecnie „autor pełni rolę filtra polaryzacyjnego, przepuszczającego z zewnątrz tylko to, co według jego miary nadaje się do skomponowania autorskiego obrazu filmowego.” Jednak obok czynnika kulturowego i indywidualnego, najważniejszy dla filmowego świata przedstawionego Jasminum jest czynnik transcendentalny. Przyczynia się on do odbioru filmu nie tylko na poziomie zmysłu wzroku i słuchu, ale wpływa także na proces recepcji obrazu filmowego.

Reżyser pisze, że „wyczucie kompozycji jest darem kulturowym, takim samym jak przywiązanie do religii czy płacz po zmarłych”. Już w najmniejszej jednostce filmowej, jaką jest kadr uwidacznia się sensualność Jasminum. Kolski przekonuje:

„Wiedza o wielkości planów, o ulokowaniu punktów mocnych kadru w różnych formatach filmowych, o kompozycji głębinowej i płaskiej, o kadrowaniu równoważnym i tzw. Przekadrowywaniu, o kompozycji otwartej, zamkniętej, dynamicznej i statycznej – jest oczywiście przydatna i konieczna, ale stanowić powinna zaledwie punkt wyjścia. Dlaczego? Dlatego, że nie ma kompozycji w ogóle. Jest kompozycja w sprawie konkretnego filmu.”

Częste półzbliżenia oraz skupienie reżysera na detalach towarzyszy szczególnie scenom, które bezpośrednio odwołują się do zapachu. Przykładem może być sytuacja filmowa przedstawiająca Nataszę komponującą perfumy. W filmie są dwie podobne sceny. W pierwszej z nich widzimy buteleczki z zapachem w zbliżeniu, na drugim planie znajduje się Natasza, jednak widać jedynie dłonie kobiety. Podobny kadr możemy dostrzec w scenie, w której Natasza tworzy zapach zapominania. Flakoniki zawierające zapach zostały skadrowane w zbliżeniu, skupiającym wzrok widza na detalu. Na drugim planie widać rękę bohaterki oraz fragment jej twarzy od nosa do ust. Ten drugi kadr wydaje się być jednak bardziej intymny. W końcu bohaterka tworzy zapach tylko dla siebie.

Możemy pokusić się o stwierdzenie, że zaczynamy czuć skomponowany przez Nataszę zapach, jak również osobno każdy jego składnik. Taki sposób kadrowania pogłębia zatem nasze przeżycie estetyczne. Wspominając sytuację z pracy na planie filmu Daleko od okna, Kolski stwierdził: „Świat zagęścił się do rozmiarów kadru filmowego. Nie było niczego poza nim. Tylko ja i KADR. To dziwne i piękne uczucie. Warto dla niego zostać filmowcem.” Kompozycja kadru w Jasminum opiera się przede wszystkim na pogłębieniu doznania estetycznego. Reżyser stara się, aby widz poczuł zapach. Jako przykład mogą posłużyć pachnące rekwizyty mnichów. Pachnący patyczek Śliwy zdaje się być przecież na wyciagnięcie ręki. Jednak reżyser stosuje zbliżenia także w scenach, które z pozoru wcale nie odnoszą się do zapachu. Na przykład brata Zdrówko poznajemy w chwili, kiedy ten właśnie zdążył się obudzić.

W mocnym zbliżeniu widzimy zmarszczki rysujące się na twarzy mnicha. Podobnie zostały ukazane prace konserwatorskie Nataszy. Obraz, którego jedynym odnowionym elementem do tej pory są oczy, został skadrowany w taki sposób, jakby widz pochylał się tuż nad nim. Widzimy dłoń Nataszy oraz słyszymy dźwięk nakładania farb na płótno. Znajdując się tak blisko mokrego jeszcze płótna, moglibyśmy poczuć ich zapach. Kolejnym przykładem może być scena, w której Natasza siedzi na schodach i bawi się flakonikiem perfum, które chwilę wcześniej skomponowała. Reżyser skupił się na detalu, ukazując w zbliżeniu dłoń przesuwającą buteleczkę. Kolski pisze, że „pojedynczy kadr, będąc w służbie ujęcia, sceny i w konsekwencji – całego filmu, musi przyjąć na siebie jego ciężar.” W przypadku Jasminum, kadr musi odzwierciedlać estetykę filmu. Z kolei kompozycja sceny musi znaleźć najpełniejszą definicję zdarzenia.

Kamera jako przewodnik

Filmowy świat za murami klasztoru, łączący wymiar duchowy i materialny, jest przenikaniem się tajemnicy oraz przeżywania – zarówno bohaterów, jak również widza. Podobnie jak Natasza z córeczką, widz również puka do bram klasztoru i podobnie jak bohaterki, domyśla się tajemnicy. W scenie kiedy Natasza czeka na pozwolenie wejścia do środka, przekracza granicę świata materialnego. Spostrzegawczy widz może zauważyć, pomieszczenie w którym w 1617 roku budzi się mnich, jest teraz miejscem oczekiwania Nataszy i Geni. Ten sam malunek na drewnianej ścianie i te same witraże w oknach, świadczą, że przez ponad trzysta lat niewiele zmieniło się w klasztorze. Jednak nadal mimo braku zmian, klasztor jest miejscem poznania.

Kamera odgrywa zatem rolę przewodnika w filmowym świecie Jasminum. To właśnie ruch szklanego oka lub jego brak oraz wynikająca z nich zmienność planów i relacji przestrzennych decyduje zdaniem Kolskiego o rytmie ujęcia.  Reżyser wyróżnia rytm powolny, średni, szybki oraz zmienny, który określa również realistycznym. Kolski wyjaśniając pisze, że „ujęcie, w którym zmienia się rytm, naśladuje zatem rzeczywiste zachowanie człowieka w jego ludzkim środowisku.” Z kolei rozróżniając kompozycję ujęcia, wynikającą z ruchu kamery, dzieli ją na kompozycję ujęcia z kamerą ruchu: „towarzyszącym (uwewnętrznionym), autonomicznym (uzewnętrznionym) oraz mieszanym.” W Jasminum, podobnie jak w poprzednich jego filmach stosuje trzeci rodzaj ruchu kamery. Jak sam pisze:

„W trzecim przypadku narzędzie jest na przemian ukrywane i ujawniane. Jeżeli konsekwentnie i mądrze wpisać tę funkcję w obraz filmowy, można powołać do życia naprawdę ciekawą kompozycję. Będzie ona zarządzać w filmie zdarzeniami na przemian – realnymi i wyobraźniowymi.”

Codzienność została sprytnie zamieniona przez Kolskiego w sen brata Zdrówko. Czas, który pozornie wydawał się realny, stał się czasem magicznym. Z początku widz, który widzi dziewczynkę i mnicha skaczących radośnie, nie zdaje sobie sprawy, że za chwilę wejdą do pomieszczenia, gdzie rośnie soczyście zielona trawa i ćwierkają ptaki. Ku zdumieniu widza z drewnianej budki stojącej na trawie, wychodzi święty Roch we własnej osobie. Święty każe zdjąć buty bratu Zdrówko, pochyla się i myje mu nogi. Scena, pomimo swojej absurdalności, jest nakręcona bardzo realistycznie. Gdyby nie komizm sytuacyjny oraz głos z offu Geni, widz mógłby pomyśleć, że stanowi ona kontynuację akcji właściwej. Jeśli w klasztorze żyje już jedna zjawa, dlaczego figura świętego Rocha nie mogłaby ożyć.  Reżyser przyznaje:

„Na drodze tych eksperymentów z kompozycją ujęcia, ze zmianą funkcji kamery w trakcie jego trwania (z towarzyszącej na autonomiczną lub odwrotnie), z przepuszczeniem przez nie czasu realnego i symbolicznego (magicznego) – dorobiłem się dla moich filmów określenia realizm magiczny. Pochlebia mi ono, bo wyraża w dwóch słowach tę czarowną substancję, której poszukuję z uporem od lat, by przy jej pomocy opisać rzeczywistość.”

Rytm ujęcia pogłębia doświadczenie estetyczne odbiorcy. Już w pierwszych sekwencjach zdradza odbiorcy sensualny charakter filmu. Scena otwierająca film rozpoczyna się od ściemnienia, kamera powoli kieruje się na starą księgę. Kolski wspomina, że kiedy przybył do zamku w Niemodlinie, gdzie miał rozpocząć prace nad Jasminum, przeżył niesamowitą historię:

„W nocy spojrzały na mnie te wszystkie oczy z krucyfiksów, a z pism świętych wymknęły się szepty i zawisły nad łóżkiem. Zapaliłem światło, wstałem, podszedłem do stołu. Na blacie leżała księga oprawna w białą, popękaną skórę. Spojrzałem na datę i… stężałem: rok 1617, ten sam, który dwa lata wcześniej wpisałem w pierwszą scenę scenariusza mojego filmu Jasminum.”

Reżyser wprowadza widza w filmowy świat Jasminum uzewnętrznionym ruchem kamery, która podąża przez krużganki klasztoru. Kamera zdaje się być tak blisko zimnych klasztornych murów, że widz może je niemal dotknąć. Reżyser powoli odsłania przed widzem życie za klasztornymi murami. Najpierw przenosi go do roku 1617, gdzie mnich budzi się ze snu na sianie w skromnej izbie. Na ścianie za mnichem wisi obraz, na którym dwa aniołki trzymają księgę z łacińską inskrypcją.

Widz przechodzi przez próg klasztornych murów razem z Nataszą. Patrzy i obserwuje oczami bohaterek. Poznaje kolory, dźwięki i wreszcie zapachy klasztornych murów. Z pomocą przychodzi mu głos z offu małej Eugenii, która już na początku przyznaje szczerze, że nie wie jak się zaczyna takie historie. Widz obserwuje świat klasztoru oczami pięcioletniej dziewczynki. Poznajemy brata Zdrówko, w którego izbie jedynym elementem nowoczesności jest budzik elektroniczny. Kamera ukazuje w zbliżeniu stare zniszczone buty Zdrówka, z których niezgrabnie próbuje się wydostać mysz, zwisając żałośnie na jednej ze sznurówek. Jednak w klasztorze nawet taki pasożyt jak ten mały gryzoń, ma swoje miejsce. Człowiek żyje w tym miejscu w harmonii z przyrodą.

Reżyser ukazuje zwierzęta w zbliżeniach. Scena, w której brat Zdrówko podnosi prosiaki, aby zobaczyły niebo bawi widza swoim komizmem, ale jednak budzi w nim sympatię dla klasztornego kucharza. Kamera jest statyczna, widzimy tylko brata Zdrówko, który nagle pojawia się w kadrze. Unosi ku górze każdego prosiaka po kolei. Kamera jest wtedy coraz bliżej mnicha. Wreszcie widz przygląda się w zbliżeniu ślimakowi, któremu zaraz brat Zdrówko da okruszek chleba. W Jasminum widz zdaje się być tak blisko przyrody jak sam mnich. Zieleń trawy, ćwierkające ptaki tworzą nastrój swojskiej idylli, której zapach możemy sobie wyobrazić.

Atmosfera boskiej harmonii panująca w klasztorze sprawia, że staje się on miejscem, w którym mogą wydarzyć się cuda. Żyją tam przecież pachnący mnisi. Reżyser ukazał ich na początku jako tajemniczych i niedostępnych. Przykładem niech będzie scena, kiedy brat Zdrówko przynosi mnichom jedzenie. Widzimy wtedy jedynie zarys twarzy lub dłoń, nieśmiało wychylającego się mnicha. Reżyser ukazał jedynie wnętrze drewnianej celi brata Czeremchy, co już od samego początku sugeruje, że będzie on najważniejszą postacią wśród trzech mnichów. Reżyser określił brata Czeremchę w storyboard  jako „ciepłego, miłego, pogodnego i nieobecnego”. W scenie, kiedy Zdrówko przynosi kartoflankę, Czeremcha nie słyszy go, ponieważ „ma na głowie swoją świętość”.

Skromna izba, w której dominuje złocistość kaczek oraz kolorystyka ujęć potęgują uczucie ascetycznego przeżywania w filmie. Według chrześcijańskiej formuły, świetlista aureola określa mnicha  jako człowieka wybranego przez Boga. Brata Czeremchę początkowo oglądamy w półzbliżeniach, kiedy kontempluje w swojej celi. Jednak możemy się domyśleć, że był on związany z Nataszą. Świadczą o tym ujęcia, w których naprzemiennie pojawia się Natasza, która pali papierosa i spogląda przez klasztorne okno oraz brat Czeremcha, który z dołu, ze swojej celi obserwuje kobietę. W taki sposób Kolski tworzy w filmie tajemnicę. Widz domyśla się, że bohaterów mogło kiedyś łączyć uczucie, lecz nie zna szczegółów.

Tajemnic w Jasminum jest sporo. Kolejną z nich jest zjawa dziewczyny, która nawiedza klasztorne mury. Po raz pierwszy pojawia się obok Nataszy, która jej nie widzi. Materializuje się z czegoś w rodzaju świetlistego obłoku. Zjawa idzie w stronę kamery, żeby za chwilę wyjść poza pole widzenia szklanego oka. Pojawieniu się tej istoty towarzyszy muzyka przewodnia filmu oraz śpiew dziewczynki. Te środki pozwalają w filmie połączyć świat materialny ze światem duchowym, którego przejawem jest właśnie zapach. Sytuacja, w której Kolski ukazuje zjawę wydaje się być z początku przerywnikiem akcji. Jednak stopniowo rozbudowuje tę postać, pisząc dla niej filmową historię. Zjawa krąży nocą wokół klasztornych murów, nieświadomie kusząc pachnących mnichów.

Reżyser znów zamienia kamerę w ostrożnego obserwatora. Zza muru możemy dostrzec piękną zjawę, która usiadła na chwilę na kamiennym siedzisku. Kamera powoli obserwuje dziewczynę z tyłu, by za chwilę w kolejnym ujęciu zobaczyć w zbliżeniu smutek rysujący się na jej twarzy. Mnisi patrzą na zjawę, lecz ona nie widząc ich, patrzy dookoła nieobecnym wzrokiem. W mocnym zbliżeniu widzimy strużkę jaśminowego potu spływającego po dekolcie zjawy. Ścieżka muzyczna zmienia się właśnie w tym momencie, podkreślając tym samym poetyckość tej sceny. Zapach jaśminu uobecnia się kolejny raz w filmie. Reżyser wyjaśnia historię zjawy, wcielając w rolę narratora ojca Kleofasa. Losy zjawy zostały przedstawione w retrospekcji. Widzimy ducha dziewczyny, kiedy niepewnie się rozgląda, śpi w ziemiance pod murem i zbiera resztki wyrzucone z klasztornej kuchni. Kiedy zapachy i trumny kochanków zostają połączone możemy zobaczyć ich razem, szczęśliwych i radosnych. Dziewczyna śmieje się i huśta na huśtawce. Ta scena obrazuje ogromną siłę miłości, obecnej już nie w świecie materialnym, lecz duchowym. Miłość tych dwojga kochanków, sprzed trzystu lat staje się miłością uniwersalną.

Jaśmin, będący zapachem miłości, nie jest jedynym zapachem konotującym dane znaczenie. Zapach tego kwiatu  został ukazany w filmie poprzez XVII-wieczną historię zjawy. Towarzyszy scenom, które przedstawiają ducha dziewczyny. Dopełniającym składnikiem staje się tutaj zapach brata Czeremchy. Kwiaty tego krzewu wydzielają silny słodko-cierpki zapach, dla niektórych odczuwany jako nieprzyjemny. Dopiero połączenie zapachu czeremchy i jaśminu tworzy zapachową jedność w filmie. Przekonała się o tym Natasza, kiedy poszukiwała idealnego zapachu, który potrafi rozbudzić pożądanie u wąchającego.

Sceny, które obrazują proces tworzenia perfum przez Nataszę „wpuszczają” widza do intymnego świata bohaterki. Przyglądamy się w zbliżeniu maleńkim flakonikom, w których znajduje się woń śliwy, czereśni i czeremchy. Natasza powoli nabiera kroplę każdego zapachu, łączy je i miesza ze sobą. Widz zdaje się być wtedy na tyle blisko, że mógłby poczuć ten słodki, kwiatowy zapach. Jednak spośród tych zapachów, to zapach Czeremchy jest najbardziej wyjątkowy. Należy przecież do mnicha, na którym reżyser skupił najwięcej uwagi. Po jednej ze scen, w której Natasza komponuje zapach, pojawia się brat Czeremcha, który lewituje. Całość kompozycji uzupełnia kolorystyka sceny, oprócz zieleni i brązu, dominuje tam kolor żółty. Kolory współgrają ze sobą, podkreślając wyjątkowość zapachu Czeremchy. W zbliżeniu widzimy, że czeremchowe kaczki również lewitują, a przecież jedną z nich otrzymała przed chwilą Natasza. Ta scena dopełnia treść zapachu, który tworzy bohaterka. Już wtedy widz może domyśleć się, że jednym z elementów zapachu komponowanego później dla fryzjerki Patrycji, będzie czeremcha.

Jednak perfum to nie tylko umiejętnie skomponowane składniki. Ważnym elementem, jak się okazuje, jest również zapach ciała osoby, która będzie się danym zapachem skraplać. W kolejnej scenie przyglądamy się jak Natasza tworzy perfumy. Kamera w zbliżeniu ukazuje, jak bohaterka naciera smarowidłem płótno. Na drugim planie znajduje się fryzjerka Patrycja, która za chwilę otuli się w zapach oliwy z oliwek, oleju parafinowego i olejku neroli. Oświetlenie wpływa na nastrój skupienia, jaki towarzyszy pracy Nataszy. Później podkreśla intymność sceny, gdy Patrycja owinięta w pachnące płótno siedzi z Nataszą. Bohaterki siedzą tyłem do kamery, Natasza pyta Patrycję, o czym myśli. Kamera delikatnie zbliża widza do dwóch kobiet, by za chwilę pokazać je z przodu. Wtedy Patrycja zwierza się ze swojej fascynacji aktorem z Jaśminowa. W jej fantazjach mężczyzna całuje i rozbiera Patrycję.

Ciało fryzjerki produkuje zapach, by połączyć się z zapachem skomponowanym przez Nataszę. Po raz kolejny Kolski wprowadza widza w intymną sytuację swoich bohaterów. Operuje stopniowym zbliżeniem kamery, światłem i kompozycją ujęcia, ale również ustawia odpowiednio aktorów. Reżyser dobierając obsadę aktorską, sprawił że, każdy z bohaterów filmu wydaje się być postacią nietuzinkową. Gra aktorska uświadamia odbiorcy rys psychologiczny postaci, w które wcielili się aktorzy. Przykładem niech będzie scena, kiedy Natasza komponuje zapach zapomnienia. Wymienia poszczególne składniki perfum, by na koniec poetycko skomentować: „Zapach zapominania, pamięta się nosem, więc może i nosem się zapomina”. Aktorka mówi wolno i wyraźnie, stosuje dłuższe pauzy między wyrazami, pogłębiając tym samym melancholijny nastrój sceny.

Kolski wewnątrz filmu

Ważnym elementem kształtującym  odbiór danej sceny jest również scenografia. Jednak w wielu scenach Jasminum „kamera zostaje uwolniona od obowiązku towarzyszenia zdarzeniu, zaś aktor i przestrzeń są nieledwie epizodami w tym, co opowiada kamera”. Kolski uważa, że scenografia nie odciska jakiegoś szczególnego śladu w tkance emocjonalnej i znaczeniowej filmu, mimo to dba w swoich filmach o detale. Kolski pisze o sobie: „Mieszkam w obiektach zdjęciowych, wewnątrz filmu, wszyty pod jego skórę. Nie zadowalam się mentalnym byciem wewnątrz.” Jak sam pisał w swojej książce „Pamięć podróżna”, pragnął zbudować filmową przestrzeń Jasminum, uwzględniając najdrobniejsze szczegóły. W tym celu sprowadził do Niemodlina „gotyckie rzeźby, oprawne w skórę księgi i tabernakulum tak stare, że drewno w nim było mgławicą przeżutą przez kołatki.”

Głównym wyznacznikiem według reżysera ma być przede wszystkim prawda. Klasztorna codzienność jest tworzywem filmu Jasminum. Jednak to właśnie te najzwyklejsze, codzienne czynności pozwalają uwolnić się zapachom klasztoru. Dźwięk świeżego chleba krojonego przez brata Zdrówko sprawia, że czujemy jego zapach. Scena, w której brat Zdrówko niesie ugotowaną własnoręcznie kartoflankę i komentarz z offu małej Eugeni: „bardzo smaczna” powoduje u widza chęć skosztowania posiłku. Podobnie możemy poczuć zapach nowych i wypastowanych butów Zdrówka, który schodzi dumnie po kamiennych schodkach. Wcześniej dziewczynka ostrzega mnicha słowami: „Tylko pastuj”.

Przykładem wykładni reżyserskiej Kolskiego może być wnętrze izby, w której mieszka brat Czeremcha. W swojej małej, drewnianej celi posiada jedynie skromną pryczę oraz stawek z kaczkami.  Kolski będąc „wewnątrz filmu” sam częściowo zajął się scenografią. Jak pisze:

„Już pierwszego dnia po przyjeździe zająłem się wyrabianiem stawku u Czeremchy. Projekt był taki, że braciszek ów hoduje pachnące kaczki, ale nie opuszcza swojej samotni, więc ma dziurę wyrobioną w klepisku, w niej wodę i kaczki. Cieśle coś tam zmajstrowali na mój przyjazd, ale było toto nieudaczne, za okrągłe, wystawione na widok z filmową ostentacją. Poprosiłem więc o taczkę gliny i zacząłem robotę od nowa. Wszystko mi się w tej dziecinnej robocie podobało. Uwalany gliną, szczęśliwy, przeciągałem robotę ponad przyzwoitość. Wreszcie wbiłem w gliniane obwałowanie patyczki do wplecenia między nie płotka.”

Kolski później pisał, że płotek zakwitł, więc cuda zdarzały się już podczas realizacji filmu. W tym prostym lokum jedynym oświetleniem jest żarówka. Nastrój skupienia i religijnej ascezy został podkreślony również poprzez kolorystykę tych ujęć. Dominuje tam zieleń zmieszana z brązem drewna oraz odcień żółto-złocisty. Jak pisze reżyser: „(…) moją główną troską przy scenografii jest to, by stała się miejscem – domem, ulicą, pokojem. By posiadła czas, nasyciła się obecnością ludzi, przygarnęła rekwizyty jak własne dzieci.” Ślad  czasu musi zostać także odciśnięty na kostiumach. Kolski podkreśla, że stara się, aby kostiumy nimi nie były. Pragnie zamienić je w ubrania. Jak podaje, narzędziami tych starań stają się wtedy np.: ziemia, glina, popiół, kurz. Przykładem silnie odzwierciedlającym zamierzenia Kolskiego stał się brat Zdrówko, który nosi zniszczoną mnisią szatę i dziurawe buty. Jednak właśnie ten kostium oraz charakteryzacja czynią go autentycznym bohaterem. Z kolei zjawa została ubrana w suknię, która zdradza jej przynależność do epoki, w której żyła jako człowiek.

Muzyka jako harmoniczna część filmu

Filmową tkankę, która również eksponuje  sensualność Jasminum  stanowi muzyka, skomponowana przez Zygmunta Koniecznego. Reżyser pisze o muzyce: „Domyślam się, że rodzaj muzyki, jaka wychodzi spod ręki (?) kompozytora, uzależniony jest od tych samych czynników kompozycji, co obraz filmowy. Ma też, zapewne identyczne uwarunkowania. Oczywiście inne jest rzemiosło, inne są narzędzia, ale tajemnica jest ta sama.” Muzyka podobnie jak obraz jest współczynnikiem filmu, podlega tym samym prawom kompozycji. W Jasminum słyszymy przede wszystkim konkretną partyturę muzyczną.

Uobecnia się kilkoma zaledwie nutami już w tytułowej sekwencji. Otwiera filmowy obraz „pachnącej” historii Bielanów Jaśminowskich. Ten sam wątek muzyczny towarzyszy scenie, w której zjawa siedzi samotnie na klasztornym dziedzińcu. Kamera współgrając z muzyką,  stopniowo zbliża się do ducha dziewczyny. Tonacja muzyczna zmienia się, gdy w zbliżeniu na dekolt zjawy, spływa kropelka  jaśminowego potu.  Alicja Helman pisze, że: „Kamera jest przedłużeniem zmysłów ludzkich, jest zdolna nie tylko ukazać rzeczywistość inaczej, od nowej strony, w innym aspekcie, niż postrzega człowiek, ale uchwycić to, co dotychczas było mu w ogóle nieznane.” Rytm ruchów kamery oraz rytm montażowy podlega rytmowi muzyki, która nie jest jedynie ilustracją fabuły lecz stanowi z nią nierozerwalną całość.

Podobny zabieg możemy zaobserwować, gdy zjawa pojawia się tuż przed Nataszą, lecz bohaterka czuje jedynie zapach jaśminu. Już pierwsze ujęcie tej sceny zdradza jej sensualny charakter poprzez muzykę. Obserwujemy bohaterkę przez mały otwór okienny klasztoru. Następnie, po krótkiej pauzie muzycznej, widzimy Nataszę w planie ogólnym, zmierzającą w stronę kamery. Bohaterka zatrzymuje się, ponieważ czuje zapach. W tej samej chwili zmienia się również intonacja. W świetlistym obłoku pojawia się zjawa, która na chwile pojawia się w kadrze i odchodzi. W momencie ruchu zjawy, muzyka zostaje połączona ze śpiewem Eugenii. Ten zabieg stał się końcowym, bardzo ważnym akcentem tej sceny. Alicja Helman cytując Vladimira Bora pisze, że „muzyka wchodzi do filmu na zasadzie homofonii. Obraz filmowy jest prowadzącą melodią, muzyka jego towarzyszeniem harmonicznym.” Muzyka zatem organicznie przynależy do filmu. W Jasminum kształtuje sensualny charakter poszczególnych scen.

Kluczowy dla filmu wątek muzyczny łączy się nie tylko ze scenami, w których został ukazany duch XVII-wiecznej, nieszczęśliwie zakochanej dziewczyny. Muzyka wyraża także uczucia bohaterów. Przykładem może być brat Czeremcha. Muzyka stanowi w tym przypadku rejestr kontemplacji mnicha. Scenę komentuje początkowo jedynie klarnet. Brat Czeremcha spogląda wtedy na swoje kaczki, obmywa sobie twarz wodą z ich stawu. Po chwili siada, a kamera rejestruje bohatera w zbliżeniu. W tym momencie scenie towarzyszą znane już wcześniej dźwięki fortepianu. W tle słyszymy plusk kaczek. Wzrok Czeremchy jest nieobecny. Bohater bardzo mocno coś przeżywa. Spod ikony wyciąga książkę, z której po chwili wyjmuje zdjęcie Nataszy. Struktura muzyczna pogłębia wizualne przedstawienie przeżyć bohatera, które bez muzycznego komentarza, nie zostałyby w pełni zobrazowane. Obraz uzupełniony muzycznym komentarzem oddaje intymny charakter tej sceny.

Odpowiednikiem omawianej sytuacji narracyjnej jest scena, kiedy Natasza owinięta w płótno, siedzi samotnie na łóżku. Intensywnie myśli, aby jej zapach wsiąknął w nasączoną olejami tkaninę. Cisza otaczająca udręczoną wspomnieniami bohaterkę kontrastuje z akompaniamentem fortepianu. Później Natasza połączy swój zapach z perfumami o jakże osobistej dla niej nazwie. Ten sam wątek muzyczny będzie towarzyszył scenie, w której bohaterka stawia małe flakoniki: trawy po deszczu, jesiennych ognisk, jabłoni, wilgotnej słomy. Chwilę później, napisze na etykiecie nowopowstałego zapachu: „Zapominanie”. Ta sugestywna scena filmu uświadamia nam kolejną właściwość. Muzyka wzbogaca i rozszerza możliwości wizualnego oddziaływania na widza. Połączony z fabularnie sensualnymi scenami filmu motyw muzyczny tworzy rodzaj pewnego napięcia, które wyostrza zmysły widza. Harmonia obrazu i muzyki nadaje Jasminum wartość emocjonalną.

Zdaniem reżysera, zmontowaną już kompozycję obrazu pogłębia także udźwiękowienie. Jak pisze: „Może to uczynić, opisując świat nieobecny w kadrze, dając dźwiękowe znamiona jego rozmiaru, charakteru, umiejscowienia, niejako dodając świat niewidzialny do uwidocznionego. Za pomocą dźwięku pozakadrowego można zbudować dodatkową, opozycyjną wobec obrazu przestrzeń, wypełnioną dodanymi znaczeniami i dodanymi emocjami. W ten sposób powstanie znana z ekonomii kategoria wartości dodanej. O to w istocie chodzi”. Przykładem może być sekwencja tytułowa, gdzie zanim włączy się muzyka, słyszymy dźwięki naturalne – szczekanie psa czy wiatr. Podobnie w scenie kiedy brat Zdrówko karmi na przykład ślimaka, w tle śpiewa ptak.

Nie widzimy go, jednak śpiew zdradza jego obecność. Dźwięk pozakadrowy podkreśla emocje szczególnie w scenie, gdy Natasza po raz pierwszy rozmawia z bratem Czeremchą, uosobieniem miłości niespełnionej, zranienia. Dawni kochankowie wspominają, rozmowa kończy się jednak na wzajemnych pytaniach. Natasza zdradza, że w przypływie emocji podpaliła dom oraz swoją suknię ślubną. Brat Czeremcha zdradza, dlaczego nie poszedł na własny ślub. Bohaterowie siedzą na łące. Na pierwszym planie kołyszą się źdźbła trawy. Gdzieś wysoko na niebie śpiewają ptaki. Dodatkowe znaczenie dodaje również śpiew Eugenii. Towarzyszy on głównemu wątkowi muzycznemu.

Zapach przenika przez filmową tkankę Jasminum zarówno w warstwie wizualnej, jak również dźwiękowej. Na sensualność świata przedstawionego w filmie składa się warsztat reżyserski Kolskiego, ale także jego wrażliwość i poczucie estetyki. Filmowy obraz reżysera stanowi ucztę dla zmysłów odbiorcy. Pięknie skadrowane sceny oraz sugestywne tło muzyczne powodują estetyczne poczucie wyjątkowości u widza.

Zakończenie

 Jasminum Kolskiego może posłużyć za przykład oddziaływania przekazu audiowizualnego na zmysły widza. Film nie jest jedynie pięknie zrealizowaną, poetycką historią. Ten obraz filmowy świadczy o tym, że Kolski potrafi uchwycić i zapisać na ekranie pozornie nieuchwytny dla oka zapach. Reżyser przekonał nas, że można nadać plastyczny wyraz czemuś, co właściwie nie posiada swojej formy wizualnej.

Kolski oparł fabułę Jasminum na zapachu. Konserwatorka sztuki – Natasza i jej córka Eugenia wkraczają w świat klasztornych tajemnic, który łączy w sobie wymiar ziemski i duchowy. Życie w zakonie toczy się swoim monotonnym, cyklicznym rytmem i nic nie byłoby w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że klasztor słynie w okolicy z jego pachnących zakonników. Zjawa, która nie opuściła murów klasztoru od XVII wieku roztacza za sobą zapach jaśminu. Kolski przypisuje każdemu z zapachów konkretne znaczenie. W filmie pojawia się zatem zapach miłości oraz zapach zapominania. Jesteśmy oczarowani fantazją reżysera, z jaką kreuje swój filmowy świat, który pachnie jaśminem, czeremchą, śliwą, czereśnią… Zapach uwodzi i rozpala zmysły. Przykładem może być fryzjerka Patrycja i aktor Zeman. Pozwala także zapomnieć o dręczących wspomnieniach i nieszczęśliwej miłości. Reżyser odsłania przed widzem nie tylko ludzkie zwyczajne namiętności, ale również głęboką wiarę człowieka na przykładzie brata Zdrówko. Ulotna zmysłowość pozwala uwierzyć człowiekowi w magię i cuda.

Zapach uobecnia się nie tylko w warstwie fabularnej filmu. Staje się wyczuwalny także poprzez  technikę,  jaką zastosował  Kolski, budując warstwę wizualną Jasminum. Sposób kadrowania bardzo często skupia wzrok widza na detalach. Wprawne ruchy kamery zdradzające intymność ukazywanych scen, czy też długie refleksyjne ujęcia pogłębiają sensualność filmu. Całość dopełnia idealnie wkomponowana w strukturę filmu muzyka. Charakterystyczny wątek muzyczny wpleciony w kluczowe sceny, jak na przykład proces tworzenia zapachu zapominania, wpływa na doznanie estetyczne widza.

Dopiero połączenie warstwy fabularnej oraz wizualno-dźwiękowej może spowodować, że widz będzie odbierał film nie tylko za pośrednictwem wzroku i słuchu. Kolski dowiódł, że medium, jakim jest film może oddziaływać na wszystkie zmysły odbiorcy, także na zmysł węchu. Jasminum nie jest jedynie historią o miłości i pachnących mnichach, ale próbą sfilmowania zapachu.

Filmografia

  1. Jasminum, [film], reżyseria i scenariusz: J. J. Kolski, zdjęcia: K. Ptak, muzyka: Z. Konieczny, montaż: W. Chomiński, scenografia: J. Doroszkiewcz, obsada aktorska: J. Gajos (brat Zdrówko), G. Błęcka-Kolska (Natasza), W. Gąsiewska (Gienia), A. Ferency (ojciec Kleofas), K. Pieczyński (brat Czeremcha), D. Juzyszyn (brat Czereśnia), G. Damięcki (brat Śliwa), M. Dryl (Patrycja), P. Soliman (Jasminum), B. Linda (Zeman), F. Pieczka (Święty Roch)

Bibliografia

  1. Arystoteles, O duszy, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo PWN 1998
  2. Biblia Tysiąclecia – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Stary Testament, Księga Psalmów, Psalm 22, wyd.Pallottinum. Poznań 2000. ISBN: 83-7014-357-1
  3. Citko K., Cudowność i magiczność w filmach Jana Jakuba Kolskiego, 2000, Nowy Test
  4. Helman A., Rola muzyki w filmie, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe Warszawa 1964
  5. Kolski J. J., Pamięć podróżna, Wydawnictwo PWSFTviT, Łódź 2010
  6. Kolski J. J., Niewiele trzeba mówić trawie, żeby przytuliła, rozm. Katarzyna Kubacka, [w:] Debiuty polskiego kina, red. Marek Hendrykowski
  7. Komendant T., Boży Świat, [w:] „Gazeta Wyborcza” z dn. 17.08.1994 r., s. 21
  8. Stachówna G., Filmowy Jańcioland Jana Jakuba Kolskiego, „Kino” 1998, nr 12, s. 23
  9. Sulima R., Antropologia wizualna. Rzecz o twórczości Jana Jakuba Kolskiego, [w:] Głosy tradycji, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2001

Jasminum (2004), d Jasminum (2004),

(Visited 97 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>