Agata Malinowska

Nobody does it to you like Roman Polanski!

Nobody does it to you like Roman Polanski!
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Gdy w roku 2002 Harrison Ford odbierał Oscara w zastępstwie Romana Polańskiego, nikt na sali nie domyślał się, iż istnieje nagroda, dla której ścigany reżyser jest gotów narazić się na niebezpieczeństwo aresztowania. Nic dziwnego – ceremonia rozdania nagród AVN, zwanych Oscarami przemysłu porno, nie jest raczej szeroko komentowana w plotkarskiej prasie. Branżowe tygodniki sugerowały jednoznacznie, że wyróżnienie za najlepszy zagraniczny film 1999 roku Polański odebrał osobiście. I nie była to nagroda za „Dziewiąte wrota”.

Święta”, zwana europejskim pinku eiga, to wstydliwa tajemnica porażki „Dziewiątych wrót”. Polański, zaangażowany jednocześnie w produkcję dwóch filmów, eleganckiego horroru satanicznego i filmu porno, poświęcił zdecydowanie więcej uwagi drugiemu z nich. Bohaterką „Świętej” jest zakonnica Evelyn, kobieta piękna i dojrzała, która w klasztorze próbuje odpokutować występki młodości. Niegdyś pracowała jako nieletnia prostytutka i wciąż nie potrafi uwolnić się od wspomnień, które z czasem, zamiast blaknąć, stają się coraz bardziej żywe. Atmosfera w klasztorze staje się bowiem rozerotyzowana, a to za przyczyną grupy księży spowiedników, głoszących w konfesjonałach tezy odbiegające dość daleko od oficjalnych zaleceń Watykanu. Evelyn udaje się jednak zdyscyplinować siostry i gdy księża zjawiają się w klasztorze ponownie, już czeka na nich srogi trybunał. Tyle że podczas „procesu” gorącym płomieniem wybucha nie tylko religijny zapał…

Przy scenariuszu filmu pracował ponoć sam Clive Barker, wieloletni wielbiciel Polańskiego, który na jego prośbę zgodził się napisać fabułę odwołującą się do tradycji ekstremalnego japońskiego kina erotycznego. I nie da się ukryć, że w dziedzinie perwersyjnej przemocy udało mu się osiągnąć prawdziwie azjatycką bezkompromisowość. Nie łagodzi jej wyrafinowany estetyczny styl, który tutaj dodatkowo podkreśla okrucieństwo i uwypukla erotyczną rozwiązłość. Hołd dla japońskiej obsesji na punkcie niedojrzałych dziewcząt przejawia się tu w postaci delikatnych zdjęć w sepii, przedstawiających wspomnienia Evelyn z czasów nastoletniej młodości.

Co ciekawe, w „Świętej” znajdziemy tyle samo Polańskiego, co w jego wcześniejszych i późniejszych filmach. Perfekcjonizm w zakresie technicznym, paranoiczna atmosfera, mroczne zakamarki kobiecej psychologii, iluzoryczność pocieszenia znajdowanego w wierze. Wszystko to wskazuje, że realizacja pornografii stała się dla tego reżysera kolejnym romansem z kinem gatunkowym, które zwykł on już wcześniej wznosić na wyżyny artyzmu. Tym razem jest to co prawda romans wyjątkowo kontrowersyjny i na tle całokształtu jego twórczości – jednak niewybitny.

„Święta”, nigdy nie doczekała się prawdziwej kinowej dystrybucji. Krąży po świecie w setkach nielagalnych kopii, pokazywana od czasu do czasu w zakamuflowanych lokalach, gdzie gromadzą się miłośnicy ekstremalnego kina. Wszystko przez niepokojące plotki, wyraźnie dające do zrozumienia, że „Święta” nie jest tylko filmem porno, że z powodu nieszczęśliwego wypadku na planie stała się też snuff movie. Podejrzewa się, że kontrowersyjne sceny włączono do filmu – jest on jednak tak pełen realistycznej przemocy, że naprawdę trudno określić, o który konkretnie fragment chodzi. Producenci zapewniają, że wszyscy aktorzy są pełnoletni, a zwierzęta występujące w filmie to tylko mechatroniczne zabawki. Ale są też skłonni przyznać, że w pewnym momencie sprawy wymknęły im się spod kontroli. Wody w usta nabrał też sam reżyser, który oficjalnie się do „Świętej” nie przyznaje. Nieliczni członkowie ekipy, do których udało się dotrzeć, zasłaniają się pisemnym zobowiązaniem do tajemnicy.

Chociaż nie padły wyraźnie oskarżenia pod niczyim adresem, „Świętą” powszechnie traktuje się jak zarazę i bardzo rzadko pokazuje nawet na festiwalach. Jak się okazało, tegoroczne Nowe Horyzonty będą pod tym względem wyjątkiem – w ramach święta kina we Wrocławiu szykuje się nieoficjalny nocny pokaz dla najbardziej wyrobionej publiczności. Warto wziąć go pod uwagę układając grafik – ale też wcześniej porządnie tę decyzję przemyśleć.

(Visited 5 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>