Mariusz Czernic

Na szlaku biało-czerwonym, czyli przeprawa przez kino polskie

Na szlaku biało-czerwonym, czyli przeprawa przez kino polskie
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

W czasach PRLu kino polskie prezentowało bardzo wysoki poziom, wielu było utalentowanych filmowców, którzy zrealizowali w naszym kraju dzieła ponadczasowe, wybitne, chętnie oglądane także za granicą. W przeciwieństwie jednak do kina amerykańskiego nie rozwinęło się u nas solidnie kino gatunków. W czasie II wojny światowej Polska wycierpiała najwięcej ze wszystkich europejskich narodów, nic więc dziwnego że dramat wojenny to najczęściej podejmowany przez reżyserów rodzaj kina.

Tuż za nim plasowała się komedia, bo śmiech jest lekarstwem na wszystko, nawet w najtrudniejszych pod względem politycznym czasach. Niektórzy filmowcy podejmowali się realizacji dzieł unikatowych, jakich w Polsce zwykle się nie kręci, np. Piotr Szulkin zrealizował kilka filmów zaliczanych do science-fiction, Marek Piestrak stworzył zaś parę horrorów. Poniżej przedstawiam przykłady filmów, które wykorzystują elementy kina przygodowego, sensacyjnego, westernu, horroru i heist movie.

NA BIAŁYM SZLAKU (1962 / 74 minuty)
reżyseria: Jarosław Brzozowski, Andrzej Wróbel
scenariusz: Alina i Czesław Centkiewiczowie

na bialym szkalu
„Gdy widzę ogień wiem, że to od ogniska. Gdy słyszę strzał wiem, że to do zwierzęcia”. Tak mogli mówić pracownicy stacji meteorologicznej na Grenlandii do czasu, gdy na tym terenie pojawili się szwabscy żołnierze. Skutki II wojny światowej docierają nawet na daleką Północ. Płoną już nie tylko ogniska, ale i chaty, strzela się zaś nie tylko do zwierząt, lecz i do ludzi. Z upływem czasu międzynarodowy, międzyludzki konflikt ustępuje miejsca opowieści survivalowej o walce z morderczą przyrodą. W ciągu kilkunastu dni nieznoszący siebie nawzajem wrogowie stają się mimowolnymi kolegami, gdyż śmierć coraz bardziej zagląda im w oczy. Biały szlak wydaje się nie mieć końca, wicher dmucha coraz mocniej, minusowa temperatura coraz bardziej daje się we znaki, a wokół krążą białe niedźwiedzie i liczne ptaki. A ludzie są jak rośliny – bardzo źle znoszą polarny klimat. Nawet dwaj silni i zdrowi mężczyźni mogą w tych warunkach umrzeć powolną śmiercią – jak katowani przez gestapo partyzanci.

Film powstał w wyniku polarnej ekspedycji w jakiej uczestniczył reżyser Jarosław Brzozowski. Efektem tej wyprawy są dwa filmy: dokumentalny W zatoce białych niedźwiedzi (1961) i fabularny Na białym szlaku (1962). Zdjęcia realizowano na Spitsbergenie – pokrytej lodowcami arktycznej wyspie należącej do Norwegii. Największym atutem jest właśnie arktyczna sceneria będąca idealnym terenem dla przedstawienia pełnej napięcia walki o przetrwanie. Na białym szlaku to surowy, ascetyczny i przygnębiający dramat przygodowy, o którym mało kto dziś pamięta. A przecież grają tu dwaj znakomici aktorzy kina polskiego: Leon Niemczyk w roli Polaka ze stacji meteo i Emil Karewicz, nie pierwszy i nie ostatni raz w roli Niemca. Za pomocą przygodowej fabuły ukazano absurd wojennych rozgrywek, zmęczenie i osamotnienie obywateli oraz powolne godzenie się z porażką. I nawet gdy pod koniec wszyscy cieszą się ze zwycięstwa i zakończenia działań zbrojnych, oglądającym to widzom trudno powstrzymać wzruszenie.

PRAWO I PIĘŚĆ (1964 / 92 minuty)
reżyseria: Jerzy Hoffman, Edward Skórzewski
scenariusz: Józef Hen na podst. własnej powieści pt. Toast

Pietruski Ryszard;Przybylski Jerzy;Holoubek Gustaw;Dobrzynski Zbigniew;

Gdy Andrzej Kenig słyszy krzyki kobiety idzie na ratunek. Czyni to jakby z przymusu, nieśpiesznie. Patrzy na niego inna kobieta, która swoim wzrokiem wymusza na nim interwencję. Aby nie wyjść na tchórza Kenig pomaga nieznajomej. Ta scena charakteryzuje protagonistę jako człowieka obojętnego, zmęczonego, nieszukającego kłopotów. Ale w rzeczywistości, w której żyje, o kłopoty nietrudno. Polskie miasteczko na Ziemiach Zachodnich stanie się wkrótce swojskim Hadleyville, gdzie Andrzej Kenig, tak jak grany przez Gary’ego Coopera Will Kane, przemieni się w samotnego obrońcę prawa. Nie czekają na niego żadne medale ani góry złota – to co robi czyni dla własnej satysfakcji. Może w ten sposób udowodnić, że nawet najstraszniejsza wojna nie jest w stanie załamać i zdemoralizować niektórych jednostek.

Mimo iż akcja rozgrywa się w powojennej Polsce to wiele czynników (poczynając od tytułu) wskazuje na inspiracje westernami (mamy tu nawet strzelanie do butelek, będące zapowiedzią finałowej strzelaniny). Cyniczni i zmęczeni bohaterowie pragną się wzbogacić, niekoniecznie legalnymi sposobami. Tworzą grupę, która została przysłana do opuszczonego miasteczka, by chronić tutejsze mienie przed szabrownikami. W rzeczywistości to jednak owi pracownicy okazują się żądnymi łatwego zarobku przestępcami. Jeden z nich mówi „Bez zdolnych ludzi można się obejść, potrzebni są tylko posłuszni”. Kenig musi więc podjąć decyzję, czy być posłusznym, czy sprzeciwić się grabieżom. Jak się okazuje wojna nie zabiła w nim pozytywnych cech, nie uczyniła z niego perfidnego cynika i złoczyńcy. Jego spokojny ton głosu świadczy, że to człowiek miłujący spokój, a wojna jeszcze bardziej mu uświadomiła, że prawo i porządek to wartości nadrzędne, będące na wymarciu, o które warto walczyć.

Oglądając film trudno uwierzyć, że Gustaw Holoubek to aktor teatralny, bo mówi tak cicho i niewyraźnie, że trudno cokolwiek zrozumieć. Z tego też powodu znacznie wyżej oceniam Zdzisława Maklakiewicza i Wiesława Gołasa, którzy zagrali z większą pewnością siebie. Prawo i pięść to film nie pozbawiony wad (kiepskie oświetlenie i dźwięk), sporo tu scen rozgrywanych w zupełnych ciemnościach, zabrakło zaś porządnej walki na pięści, którą obiecywał tytuł. No i zdecydowanie za mało jest scen z udziałem Ewy Wiśniewskiej. Mimo wszystko jest to udane przeniesienie westernowych schematów w realia powojennej Polski. Jerzy Hoffman zanim zasłynął ekranizacjami powieści Henryka Sienkiewicza pracował z Edwardem Skórzewskim przy filmach dokumentalnych i fabularnych. Prawo i pięść to ich przedostatnie wspólne dzieło. Dzięki otwierającej film balladzie Agnieszki Osieckiej wyczuwalny jest od początku klimat nostalgii, niepokoju i osamotnienia. Na każdym kroku widać spustoszenie jakie dokonało się z powodu niedawno zakończonej kampanii. Tak naprawdę ten konflikt się nie skończył, w ludzkich umysłach nadal powoduje niewyobrażalne zniszczenia. Prawo pięści i rewolweru musi zostać wprowadzone, aby zapanował ład i porządek.

WILCZE ECHA (1968 / 97 minut)
reżyseria: Aleksander Ścibor-Rylski
scenariusz: Danuta i Aleksander Ścibor-Rylscy

WILCZE ECHA (1968
W Bieszczadach brutalne walki trwały jeszcze w trzy lata po zakończeniu II wojny światowej. W tym właśnie okresie i w tym regionie osadzony jest film znanego scenarzysty Aleksandra Ścibora Rylskiego. Niezadowolony z tego jak reżyserzy traktują jego pracę postanowił sam zrealizować film. Efektem tego buntu jest przygodówka określana mianem polskiego westernu lub easternu. Chorąży Słotwina zostaje wrobiony w morderstwo, ale zamiast uciekać i szukać pomocy staje do walki z bandą przestępców dowodzonych przez bezwzględnego Moronia. Awanturniczy styl życia, zamiłowanie do przygód, ale też poszanowanie prawa i porządku czynią z niego prawdziwego obrońcę sprawiedliwości. Ale w grę wchodzi nie tylko ukrócenie działań bandytów, lecz także odnalezienie skarbu – skrzyni pełnej złota.

Szkoda że w Polsce nie powstał w latach 60. nurt westernów polemicznych wobec europejskich (niemieckich i włoskich) filmów tego gatunku. Wilcze echa udowadniają, że w Polsce były odpowiednie warunki do realizacji takich filmów. Sceneria w południowo-wschodniej Polsce sprawdziła się idealnie, zaś kompozytor Wojciech Kilar ze znakomitym wyczuciem podjął polemikę z amerykańskimi westernami. Słuchając soundtracku można odnieść wrażenie, że skomponował go Dimitri Tiomkin albo Elmer Bernstein. Scenarzyści osadzili akcję tuż po wojnie, co też okazało się strzałem w dziesiątkę, bo mimo wykorzystania zachodnich wzorców i westernowych postaci wciąż pozostajemy w Polsce i dostajemy garść informacji o naszej burzliwej przeszłości.

Mówiący głosem Bogusza Bilewskiego estoński aktor Bruno O’Ya nawet przypomina amerykańskich herosów – jest minimalistyczny w wyrażaniu uczuć, ale w głębi duszy wrażliwy. Rozczarowaniem może być brak porządnej rozgrywki między Słotwiną i Moroniem – czeka się na nią niemal od początku, a tu nic ciekawego w tej materii nie otrzymujemy. Ale i tak jest lepiej niż w Prawie i pięści, bo przynajmniej nie marnowano taśmy na zbędne ujęcia. Wilcze echapod względem wizualnym, muzycznym i aktorskim niewiele ustępują zagranicznym filmom o Dzikim Zachodzie. Ten eastern stanowi także wyśmienitą rozrywkę, przy okazji pokazując, że bezprawie i walka z nim miały miejsce nie tylko po zachodniej stronie Atlantyku.

AKCJA POD ARSENAŁEM (1977 / 93 minuty)
reżyseria: Jan Łomnicki
scenariusz: Jerzy Stefan Stawiński

AKCJA POD ARSENAlEM
Mimo iż wojna pochłonęła wiele bezimiennych ofiar byli też tacy, których poświęcenie i śmierć nie poszły w niepamięć. Film Łomnickiego opowiada właśnie o takich ludziach – dzielnych harcerzach z grup szturmowych, którzy dzięki brawurowej akcji pod warszawskim Arsenałem (w marcu 1943 roku) trafili do prasy, książek historycznych, encyklopedii i filmów. Jan Bytnar (pseudonim Rudy) został aresztowany przez gestapo i skatowany podczas przesłuchania. Dowódca grup szturmowych Tadeusz Zawadzki (pseudonim Zośka) i naczelnik Szarych Szeregów Stanisław Broniewski (pseudonim Stefan Orsza) podejmują decyzję o odbiciu kolegi podczas transportu. Młodzi wojacy, którzy niedawno zdawali maturę chcą w ten sposób pokazać jawny sprzeciw wobec bezzasadnych łapanek i egzekucji.Akcja pod Arsenałem to jeden z najciekawszych polskich filmów wojennych i bardzo udana rekonstrukcja faktów. Pracując pod czujnym okiem uczestników tamtych wydarzeń autorzy filmu zadbali o realizm, ale nie zrezygnowali z typowych dla kina akcji umowności i uproszczonej psychologii postaci. Autentyzmu dodają nie tylko perfekcyjnie odwzorowane realia Warszawy w ’43, ale i kreacje młodych, nieznanych dotąd aktorów.

MEDIUM (1985 / 98 minut)
scenariusz i reżyseria: Jacek Koprowicz

Medium 1-F-384-10
Brian De Palma zrezygnował z robienia horrorów, gdyż doszedł do wniosku że to gatunek prosty, ograniczający reżysera do kilku podstawowych ujęć i najazdów kamery. Ale jeśli faktycznie zrobienie horroru jest tak proste to dlaczego w Polsce ten teren wciąż pozostaje niezamieszkały, a wielu polskich filmowców omija go szerokim łukiem. Medium Jacka Koprowicza to film wyjątkowy – w zgodnej opinii miłośników gatunku to najlepszy (a może nawet jedyny w pełni udany) polski horror. Scenariusz pełen jest intrygujących tajemnic i bohaterów poszukujących odpowiedzi na dręczące ich pytania. Akcja rozgrywa się w latach 30. po dojściu nazistów do władzy, więc oprócz paranormalnych, typowych dla kina grozy, zjawisk ukazano tu pewien wycinek z historii. Widz, tak jak i medium w filmie Koprowicza, może przewidzieć przyszłość – straszliwą wojnę, która dla milionów ludzi okaże się ostatecznym końcem. I finałowe sceny mają właśnie zostawić widzów w stanie odrętwienia i niepewności, w pesymistycznym nastroju i z dziwnym przeczuciem, że pasmo ludzkich tragedii i cierpień dopiero się rozpoczęło. Oryginalny i hipnotyzujący jest to film z zaskakująco dobrym jak na horror aktorstwem.

PRYWATNE ŚLEDZTWO (1986 / 94 minuty)
scenariusz i reżyseria: Wojciech Wójcik

sledztwo-prywatne1213
Polskie kino zemsty. Nietrzeźwy kierowca ciężarówki przyczynia się do tragicznego w skutkach wypadku – ginie żona i dziecko inżyniera Rafała Skoneckiego. W jednej chwili życie inżyniera gwałtownie ulega zmianie, spokojny obywatel zmienia się w rozjuszonego drapieżnika. Gdy policyjne śledztwo zawodzi i kończy się umorzeniem zrozpaczony wdowiec wsiada na motocykl i wyrusza na polowanie – jego celem jest zdemaskowanie sprawcy wypadku. W tym czasie miasto nawiedza fala zbrodni – tajemniczy motocyklista zabija kierowców ciężarówek. Czyżby Skonecki pod wpływem tragedii stał się seryjnym mordercą? Prywatne śledztwo, jak słusznie sugeruje tytuł, jest klasyczną opowieścią kryminalną, w której reżyser myli tropy, podsuwa wskazówki, daje do myślenia. Poza tym, podjęto tu uniwersalny i wciąż aktualny problem, o którym często się mówi w programach informacyjnych – pijani kierowcy będący wielkim zagrożeniem na drodze. W związku z tym pojawia się trudne pytanie: jak im przeciwdziałać, co zrobić aby nie dochodziło do takich wypadków? Dobre polskie kino sensacyjne z udaną rolą Romana Wilhelmiego.

TAM I Z POWROTEM (2001 / 102 minuty)
reżyseria: Wojciech Wójcik
scenariusz: Anna Świerkocka i Maciej Świerkocki na podst. pomysłu Wojciecha Wójcika

TAM I Z POWROTEM (2001
Jeden z najciekawszych filmów zrealizowanych w wolnej Polsce. Opowiada jednak o czasach gomułkowskich, a podstawowe przeszkody jakie utrudniają życie głównemu bohaterowi wiążą się z sytuacją polityczną panującą wtedy w kraju. Andrzej Hoffman jest wybitnym chirurgiem, który marzy o wyjeździe za granicę – do żony, której nie widział od 20 lat i do córki, której nie widział w ogóle. Nie może jednak dostać paszportu ze względu na AKowską przeszłość. Wkrótce spotyka dawnego kolegę z partyzantki, który też marzy o wyjeździe na Zachód. To właśnie on wpada na pomysł obrabowania słabo strzeżonego konwoju z pieniędzmi – tylko w ten sposób może zdobyć fundusze potrzebne na wyjazd z kraju. Czy z natury uczciwy lekarz będzie w stanie zaryzykować? Czy naprawdę w tej beznadziejnej peerelowskiej rzeczywistości trzeba stać się złodziejem, by wyjść na prostą i spełnić swoje marzenia?

Wojciech Wójcik inteligentnie wykorzystał tło historyczne, by opowiedzieć historię faceta, który we własnym kraju czuje się obco, jak wyjęty poza margines przestępca. Wątek przynależny kinu sensacyjnemu (napad na furgonetkę z pieniędzmi) rozegrany jest w mało efektowny sposób, gdyż służyć ma przede wszystkim ukazaniu moralnych dylematów bohatera. To nie jest kino akcji w amerykańskim stylu – to typowo polskie dzieło, w którym peerelowska obyczajowość miesza się z opowieścią o człowieku, któremu ktoś rzuca ciągle kłody pod nogi. Film jasno i klarownie przedstawia motywacje postaci, ich działania i wątpliwości. To kino spójne, logiczne i refleksyjne, a przy tym rzetelnie zrobione i niesamowicie wciągające. Do tego jeszcze jakość produkcji podwyższyła się dzięki udziałowi dwóch znakomitych aktorów: Janusza Gajosa i Jana Frycza.

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>