Karolina Łachmacka

Komedie romantyczne. Analiza porównawcza

Komedie romantyczne. Analiza porównawcza
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Dobra komedia romantyczna to taka, gdzie miłość, mimo jej wyidealizowania, staje się tak piękna, że jej naiwność nie skazuje jej w oczach widza na śmieszność. To taki film, kiedy usta samoistnie rozszerzają się w uśmiechu, ale nie politowania czy zażenowania, a fajnego poczucia w sercu, że świat nie jest jednak taki zły, że (chociaż, jak mówi tekst piosenki, w życiu piękne są tylko chwile) istnieje bezwarunkowa miłość i mityczny, wypucowany serduszkami klimat.

Może to wydać się paradoksem. I być może tak właśnie jest. Współczesne nam komedie romantyczne powielają pewne schematy, a ich producenci oszukują chyba samych siebie myśląc, że nieco stuningowane chwyty jeszcze kogoś przekonają.

A jednak ten post nie będzie miejscem wiecznego biadolenia. Postarajmy się spojrzeć wstecz – historia pozwala nie tylko zrozumieć teraźniejszość, lecz uczy też, w jaki sposób odstrasza możliwość popełnienia błędu.

Historia komedii romantycznych zaczyna się wraz z komediami typu screwball. Polegały one na dialogach pełnych szybkich, ciętych ripost. Główna bohaterka miała zazwyczaj niewyparzony język i stawała okoniem wobec głęboko zakorzenionej dominacji mężczyzny. Często zdarzało się, że taki film opowiadał historię pary z różnych klas społecznych. Przykładem jest chociaż komedia Franka Capry „Ich noce” (1934). Tam główna bohaterka jest córką majętnego człowieka. Dziedziczka płata ojcu figla i wdaje się w romans z facetem z „innego świata”. W „Moim panu mężu” (1936) Carole Lombard także wcielała się w bogatą, młodą kobietę, podczas gdy partnerujący jej William Powell nie należy do ludzi o wypchanych portfelach.

W latach 30. i 40. kino amerykańskie miało kilka wybitnych aktorek komedii romantycznych, przed którymi stawiało stosunkowo większe wymagania, niż dzisiejsze normy gatunku gwiazdom współczesnym. Wyżej wspomniana Claudette Colbert za rolę w „Ich nocach” dostała Oskara, a Carole Lombard nominowano do tej nagrody właśnie za „Moje pana męża”. Oba filmy zgromadziły zresztą po kilka nominacji do tej nagrody, jak to w przypadku filmu Capry, który wyznaczył dosyć precedensowy wynik oskarowej gali – pięć statuetek w najważniejszych kategoriach (najlepszy film, reżyser, scenariusz, aktor i aktorka). Ta sztuka udała się po raz kolejny dopiero za sprawą Milczenia owiec” (1991).

Jeżeli o Lombard idzie, była ona tak kojarzona z rolami w screwball comedies, że trudno jej było się odciąć od tego gatunku. Nie pomogła nawet pamiętna rola dramatyczna wVigil in the Night (1940), za którą aktorka miała nadzieję zdobyć Oskara (a nie dostała nawet nominacji). W porównaniu z gwiazdami lat 30. i 40., które grały w komediach romantycznych (Katharine Hepburn, Irene Dunne, Barbara Stanwyck, Rosalind Russell), niewiele jest dziś aktorek, które w tym gatunku wspinają się na wyżyny swoich możliwości. Wdzięku nie można odmówić Drew Barrymore, Cameron Diaz, czy Jennifer Lopez, jednak ich popisy zbyt często kończą się na Złotych Malinach.

Oczywiście nie jest to tylko wina współczesnych gwiazd. To, że można nawet dzisiaj zrealizować dobrą komedię romantyczną, pokazuje choćby przypadek Brytyjczyków. „Cztery wesela i pogrzeb” (1994) to nie tylko urok nieco zagubionego w ciągu uczuć do Andie MacDawell młodego Hugh Granta. To także świetny scenariusz Richarda Curitsa, czy też może nie drugoplanowe, ale poboczne doskonałe aktorstwo (Kristin Scott Thomas). Kolejne podobne filmy, jak debiut reżyserski Curtisa, czyliTo właśnie miłość(2003), potwierdzają, że współcześnie mogą powstawać naprawdę magiczne filmy z tego gatunku.

Niestety, kiedy za podobne filmy biorą się Amerykanie, niekiedy trudno jest wytrwać do końca seansu. Wspomniany Hugh Grant w amerykańskich „Dziewięciu miesiącach”, nakręconych rok po brytyjskich „Czterech weselach i pogrzebie”, nie jest już tak czarujący, natomiast film, pomimo udziału wybitnej aktorki Julianne Moore, nie zalicza się do majstersztyków.

Oczywiście, nie istnieje tutaj żadna reguła – wystarczy pomysł i jego konsekwentna realizacja. To nie jest łatwe, ale wykonalne – jak najbardziej. Nie tylko na Wyspach Brytyjskich.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>