Agata Malinowska

Czarny Niedźwiedź Ryczy: Kontrasty

Czarny Niedźwiedź Ryczy: Kontrasty
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Jedną z niewątpliwych rozkoszy Black Bear Filmfest jest jego heterogenność. Nigdy nie wiadomo, jakiż to film będzie czaił się za rogiem, czy będzie chciał straszyć, śmieszyć, czy też olśniewać. Niedźwiedziowych kontrastów udało mi się zakosztować niejako od pierwszego strzału, dzięki niedzielnemu double feature: Meczu zombie i O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu.

O dziewczynie… należy niewątpliwie do produkcji raczej undergroundowych i celuje w widza cierpliwego i wyrobionego. Opowieść o wampirzycy, przechadzającej się nocami w czadorze po ulicach Złego Miasta, by prześladować lub zabijać mężczyzn, rozwija się bardzo leniwie, poświęcając znacznie więcej uwagi estetyce obrazu niż postępowi fabuły. Nieśmiały romans, który zawiązuje się między krwiopijczynią a przystojnym chłopakiem wracającym z imprezy w stroju Draculi, nasycony jest nostalgicznym romantyzmem. Jest w tym filmie coś głęboko niedzisiejszego, pewien rodzaj straceńczej melancholii, przywodzącej na myśl wczesne filmy Jima Jarmusha.

Nie jest to zresztą nawiązanie jednorazowe – podobnie jak Jarmush, Amirpour rozmiłowana jest w muzyce. To muzyka ożywia leniwą opowieść, nadaje jej rytm, hipnotyzuje i wciąga w ten schematyczny, zaledwie naszkicowany świat. W połączeniu z czarno-białymi, zmysłowymi zdjęciami, tworzy estetyczną ramę dla miłosnej historii, o której nie śniło się twórcom Zmierzchu, a na którą autor Tylko kochankowie przeżyją jest już chyba zbyt stary. Dobrze jest wiedzieć, że ma komu przekazać pałeczkę.

Ledwo przebrzmiały ostatnie, melodyjne słowa wyrzeczone w farsi, a na scenę wkroczyli nieumarli piłkarze i ich kibice, skandujący niewybredne przyśpiewki w języku Moliera. Oto średniej klasy drużyna piłkarska zajeżdża do niewielkiego miasteczka, by rozegrać mecz z miejscowymi. Kapitan gości jest lokalesem, nie może jednak liczyć na ciepłe przyjęcie – wszyscy mają mu za złe, że gdy tylko nadarzyła się okazja, opuścił małomiasteczkowy team i przetransferował się do Paryża. Niektórzy do tego stopnia, że pragnęliby rozerwać go na kawałki. A potem zjeść. Mecz zombie to żywe tempo, niezbyt subtelny (ale miejscami dość skuteczny) dowcip, i barwne, ściśle związane z tematem postaci pierwszo- i drugoplanowe. Mamy więc kilku lokalnych ultrasów, trenera, wschodzącą piłkarską gwiazdę, oślizgłego speca od transferów, a także blond damę marzącą o karierze żony piłkarza. Wszystko na tle litrów posoki i białawych rzygów, za pośrednictwem których przenosi się infekcja.

Dla konesera filmów o żywych trupach, któremu obojętny jest sportowy sztafaż, Mecz zombie nie reprezentuje sobą nic specjalnie nowego, oprócz może jednej sceny dekapitacji szybą samochodową, którą z braku laku jestem gotowa uznać za Zombie Kill of the Week. Stary wyjadacz dość prędko zacznie wyłapywać sceny, które zna z lepszych produkcji, lub w chwilach nudy rozliczać postaci ze stosowania zasad sformułowanych przez Columbusa w Zombieland (takich jak „zawsze sprawdź tylne siedzenie samochodu”). Co innego piłkarski kibic. Jako środowiskowa satyra na piłkę nożną Mecz… sprawdza się całkiem nieźle – to właśnie branżowe żarty śmieszą tu najbardziej i podtrzymują honor twórców, gdy fabuła, krokiem nieco rozchwianym, zmierza do niezbyt zaskakującego końca.

Mecz zombie to swego rodzaju produkcja środka – niestety. Jako film z sensownym budżetem i skierowany do szerszej publiczności, nie pozwoli zatracić się w kampowej przyjemności. Jednocześnie nie jest wystarczająco dobry, by mierzyć się z klasykami gatunku – angielskim Wysypem żywych trupów lub amerykańskim Zombielandem. Niezła zabawa? Tak. Ale niczego nie urywa. A co jak co, ale film o zombie to właśnie robić powinien.

(Visited 43 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>